Szokująca prawda, dlaczego tłumaczysz, tłumaczysz i tłumaczysz, a dziecko dalej nie słucha

Joanna Jaskółka
28 sierpnia 2017

Udostępnij wpis

O matko, gdybym dostawała grosik za każdy komentarz, wiadomość czy mail z pytaniem, co robić, bo moje dziecko nie słucha, nic do niego nie dochodzi, już dawno mieszkałabym w pałacu pełnym służby i darmowym internetem. Takich pytań jest mnóstwo, mniemam, że niesłuchające się dzieci to problem masowy, który dotyka około 100 procent rodziców. I wszystkich, jak jednego męża, zastanawia, czemu to się dzieje, czemu dziecko nie słucha, mimo że tak bardzo się staramy? Odpowiedź jest brutalna i prosta.

 

 

Bo przynudzasz

 

Podoba ci się to czy nie, prawda jest taka, że przynudzasz i zwyczajnie nie da się ciebie słuchać. Ale nie martw się, ja też przynudzam. Czasem, kiedy słucham siebie, mam ochotę wyjść z moich ust i uciec, byleby tego nie słyszeć. To normalne, że czasem przynudzamy. Każdemu się zdarza. Tak nas przecież wychowano, takimi samymi tekstami nas musztrowano. To całe rozkazywanie, komenderowanie, ostrzeżenia, napominania, groźby, prośby, kazania, rady, propozycje, podawanie rozwiązań, pochwały, uspokajanie, pocieszanie, wypytywanie, przesłuchiwanie. Trajkoczemy jak pierdyknięci, jak nakręceni, wypuszczamy z siebie ten bełkot, bo ktoś nam kiedyś powiedział, że dobry rodzic to taki, który tylko gada, że gadając, sprawujemy pieczę nad dziećmi, że gadanie to nasza broń, bo przecież z dzieckiem trzeba dużo rozmawiać, prawda?

 

 

Dam ci dobrą radę. Zamknij się

 

Jest tylko jeden sposób na dobrą komunikację, nie tylko z dzieckiem, ale w sumie z każdym człowiekiem. Ja. Nie, nie ja, ty, ale jako "ja". Ja czuję, mi się nie podoba, ja wolę, ja bym chciała. A ty? A ty zrobisz jak uważasz, bo na tym życie polega, że ja chcę ja, ty też chcesz swoje ja, ale spotkać się musimy pośrodku tak, żeby każde miało kawałek swojego ja dla siebie. Proste? Wcale nie. Najtrudniejsze, bo mało kto tak do nas mówi. Ale kiedy nie ma szans na żadne ja, albo tylko na jedno ja, albo kiedy nie ma sensu wpychać swojego ja, to lepiej się zamknąć. Serio. Bo gadaniem niczego nie zmienisz. Tylko sfrustrujesz. Dziecko i siebie, gdy zauważysz kolejny raz, że to w ogóle nie działa, a dziecko dalej nie słucha.

 

 

Bo źle tłumaczysz

 

Ja nie wiem, co się dzieje z rodzicami, którzy tłumaczą, tłumaczą, widzą, że to nie działa, ale nic w swoim tłumaczeniu nie zmieniają. Dalej jest jak jest, a oni załamują ręce. Czy to nie dziwne? Przecież skoro kasjerka zdecydowanie odmawia, kiedy chcesz zapłacić jej cegłą, a nie pieniędzmi, to nie łazisz do sklepu z cegłami. To przecież proste. Nie znosimy, gdy ktoś nas poucza, daje do zrozumienia, że jesteśmy debilami, krytykuje, testuje, podsuwa rozwiązania, jazgocze nam nad głową. Ale sami...

Oj, sami uwielbiamy dawać rady,wyciągać opinie, proponować rozwiązania, oceniać, krytykować bądź wyciągać wnioski z wniosków i obcych relacji postronnych osób. Ja wiem! I pisząc to, że wiem, wiem, że tak naprawdę nie wiem, bo nie jestem do jasnej ciasnej jasnowidzem i znawcą każdego ludzkiego umysłu. Ale widzę po sobie i po swoim ględzeniu, że i mi wyrwą się czasem oceniające teksty "bo ty zawsze", "bo ty nigdy", "bo ty znowu", "bo ty musisz" "botypowinienieneś" i ble ble ble ble. I nóż się w kieszeni otwiera, bo przecież widzę, że to nie działa, że rzygać się chce od takiego gadania i mi się chciało wiele razy, gdy moja matka robiła to samo, A jednak.  Mimo że wiem, że niczego to nie daje. A przecież sama to robię. Nawet w tym tekście, choć tutaj celowo.

 

Dwie sytuacje, z mojego własnego życia. Jedna, dajmy na to w sobotę i druga w niedzielę.

 

SOBOTA:

 

- Załóż majtki. [cisza]. Jesteś bez majtek! [Cisza]. Załóż majtki! [cisza]. Mówiłam, ci tyle razy, żebyś z gołą dupą nie latał! Załóż te cholerne majtki, bo się wkurzę! [Cisza]. ILERAZYMAMPOWTARZAĆZAŁÓŻMAJTKI! [płacz przestraszonego dziecka, przeciągający się do 10 minut, w efekcie, potrzebujesz kolejnych pięciu, żeby na siłę wcisnąć dziecku gacie na dupę].

 

NIEDZIELA: 

 

- Synku, ja bardzo bym chciała, żebyś założył majtki.

[cisza]

- Nie wiem, czy usłyszałeś, co powiedziałam? Prosiłam, żebyś założył majtki.

- Nie słyszałem. Dlaczego mam założyć?

- Bo ktoś do nas przyjedzie.

- Kto?

- Moja koleżanka.

- Ale ja nie chcę zakładać!

- Nie chcesz założyć majtek, czyli będziesz przy gościach chodził z gołą pupą? Ja będę się czuła zawstydzona wtedy. Będzie mi głupio, że ktoś zobaczy pupę mojego dziecka, którą zazwyczaj ludzie starają się zakryć. To miejsce intymne. Ja nie lubię patrzeć na miejsca intymne obcych ludzi. Oni też mogą nie lubić i może im się to nie podobać.

- To co mam zrobić?

- Możesz założyć majtki.

- Nie chcę!

- Nie chcesz założyć majtek. Czemu?

- Bo mnie piją.

- Może są za małe? Mogę ci kupić większe majty dziś wieczorem, sam pomożesz mi wybrać, jakie chcesz, dobra?

- No dobra, chcę z minionkami!

- A teraz, co możesz założyć, żeby zakryć pupę?

- Spodenki.

- Wspaniale! Zdążysz zanim policzę do dziesięciu?

 

 

Nie lubimy słuchać. Nie lubimy być pouczani. Rozkazywanie sprawia, że czujemy się jak idioci, do tego tacy, bez żadnych absolutnie praw, ostrzeżenia i napominania wyzwalają raczej poczucie strachu niż realnej oceny sytuacji, moralizowanie sprawia, że dziecko przestaje ufać własnemu osądowi, bo wpaja mu się, że "ma słuchać mądrzejszych", podawanie gotowych rozwiązań pokazuje dziecku, że rodzic nie ma do niego zaufania i nie wierzy w jego zdolność znalezienia własnego sposobu na kłopot, kazania i typowe "logiczne" argumenty znów pokazują, że rodzic nie traktuje dziecka poważnie, tak jakby ono nie mogło się samo czegoś domyślić. Wszystko to wyzwala gniew, złość, frustrację, obniżenie poczucia własnej wartości i przede wszystkim jest takim nożykiem przecinającym więź rodzica z dzieckiem. Nikt nie będzie chciał poprosić o pomoc rodzica, jeśli wie, jakiego gadanie może się po nim spodziewać. Tylko ktoś, komu jest naprawdę wszystko jedno, zgodzi się dobrowolnie poddać osądowi, krytyce i moralizowaniu. Reszta kryje się po kątach z uczuciami, przeżyciami i drobnymi grzeszkami, licząc, że się nigdy nie wyda.

 

Tych rodzajów zestawów "wychowawczych" rodzica jest kilkanaście, zaczynając od pochwał, przez kary po zwykły brak umiejętności pocieszenia [tutaj] i dalej przez ośmieszanie, wyzywanie, przesłuchiwanie, odwracanie uwagi i bagatelizowanie uczuć. Nie wińmy się za nie. Z jednej strony to naprawdę absurdalne, że mimo iż na własnej skórze codziennie przekonujemy się, jak bardzo takie gadanie nie działa, jaki wyzwala w nas gniew i frustrację, a z drugiej - skoro każdy z nas został na podobnych tekstach wychowany, ciężko się od nich uchronić.

 

Co głupsi stwierdzą, że mimo tych zestawów jakoś na ludzi wyrośliśmy. No dobra, jakoś nam się to udało. Między innymi stąd kolejki do psychologów, terapeutów i innych psychoanalityków. Między innymi stąd praktycznie powszechny alkoholizm i narkotyki już w gimnazjum. Mimo to spoko, jeśli chcesz ryzykować, że "jakoś" to dziecko się wychowa - a proszę cię bardzo, rób jak uważasz. Ja sama wolę się czasem ugryźć w język. Stosując zasadę - nie wiesz, co powiedzieć, to się spytaj. A jak nie chcesz, to milcz. I patrz.

 

Możesz też co nieco przeczytać: "11 książek, które pomogły mi w macierzyństwie" oraz "Nie masz czego zazdrościć".

 

 

Zdjęcie: Matthew Kane

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
19 sierpnia 2021
Publikuję rozdział książki "Bliżej" - mojej pierwszej książki na papierze [i z okładką!].

Gdyby ktoś mi powiedział 10 lat temu, że moja przygoda z blogowaniem doprowadzi do napisania pierwszej książki, wyśmiałabym go serdecznie. Ale doprowadziła. Trochę pod naciskiem, was, czytelników, trochę pod presją dzieci, które czytały dialogi i zachwycały się tym, jak fajnie ich życie może wyglądać w słowach, trochę pod moje własne pragnienie bycia "na papierze" powstała […]

29 lipca 2021
I mieliśmy razem trwać, i nic z tego, kurwa mać.

Telefon milczy, Stoję w garażu, który jest obórką i trzęsę się od płaczu. Telefon milczy. Szlocham aż mi dech zapiera i tylko obrzydzenie brudną podłogą nie pozwala mi położyć się i  skulić na posadzce.  Telefon milczy. Wreszcie otrząsam się, a mój wzrok pada na papryki, które on robił. Jeszcze w zeszłym roku. Robił i się […]

22 lipca 2021
Nasz niewidomy pies - jak wygląda życie ze zwierzęciem, które nie widzi?

Nie jestem w stanie określić momentu, w stwierdziliśmy, że nasz pies nie widzi - na pewno nie było to nagłe i zauważalne. Jego oczy po prostu mętniały i mętniały, ale momentu, w którym stały się całe białe, nie pamiętam. Powoli, niezauważalnie nasz pies stał się. po prostu... niewidomym psem.     W tym tekście przedstawiam […]

13 lipca 2021
Co się stało, gdy odwiedziliśmy FFun Park w Warszawie?

Kiedy wchodziliśmy do FFun Parku w Warszawie, byłam lekko przestraszona, bo chłopcy, po długim spacerze wykazywali już cechy podminowania. Starszy się kręcił bez sensu, w typowym dla siebie stanie "zrobię coś na diabła", młodszy był na nie, bo nie zrobiłam czegoś, czego on chciał. Myślałam sobie, będzie lipa. Utknę w tym parku z dwójką rozwrzeszczanych […]

29 czerwca 2021
Gdy trzeba podlewać ogród - jak oszczędzać wodę?

Ok. Stoimy przed faktem braku wody, nie tylko na świecie, ale również w Polsce. Coraz częściej słychać, że gminy zabraniają nawet mieszkańcom podlewać ogród, tylko po to, żeby wody starczyło dla wszystkich. Wiem, że nie każdy w to wierzy, bo przy pierwszej większej ulewie pojawiają się ironiczne komentarze, że hłe hłe hłe, a mówią, że […]

22 czerwca 2021
Mazurskie sposoby na kleszcze i komary - jak sobie z nimi radzimy w środku lasu?

sposoby na kleszcze i komary.  Siedzę sobie w trawie i pielę moje truskawki. Słońce jeszcze nie grzeje mocno, ale za chwilę temperatura się podniesie. Ptaki szaleją w czereśni - pleszki z sikorami podlatują do naszego basenu, żeby napić się wody. Wykorzystuję ostatnie chwile chłodniejszego poranka, żeby porobić trochę prac w ogrodzie. Zaczynam ściółkować wokół sadzonek […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official