do mycia zębów
W momencie,  w którym piszę, że staram się nie zmuszać moich dzieci do niczego i nie motywowywać ich ani groźbami, ani karami, ani nawet nagrodami do czegokolwiek, pada zazwyczaj podstawowe pytanie – ok, ale co z rzeczami, które dzieci zrobić muszą? Pójście do szkoły, ubranie się itp. Jak bez kar i nagród zachęcić takie dziecko do mycia zębów na przykład? Czy da się to zrobić bez tej tablicy motywacyjnej, której, jak mówisz, nie cierpisz? 

 

Da się. I piszę to jako matka dziecka z Si, dla którego wszelkie czynności przy uszach, oczach, nosie i buzi mogą być traumatyczne. I ciarki mnie przechodzą, kiedy czytam, jak to rodzice muszą używać siły, żeby ich dziecko umyło zęby. Ciarki mnie przechodzą, chociaż po części rozumiem. Z bezsilności człowiek wpada na różne pomysły.

Ale z doświadczenia wiem, że zachęcić dziecko do mycia zębów można. Nawet to najtrudniejsze dziecko, które myć zębów nie lubi lub zostało do tego zniechęcone.  

 

do mycia zębów
do mycia zębów
do mycia zębów
do mycia zębów
do mycia zębów
do mycia zębów
do mycia zębów
do mycia zębów

do mycia zębów

JAK ZACHĘCIĆ DZIECKO DO MYCIA ZĘBÓW?

 

1. RUTYNA – czy jest potrzebna?

 

To jest pierwsza rada, jaką da ci każdy w kwestii mycia zębów: trzeba codziennie i konsekwentnie, nawet jak dziecko ci się wyrywa, koniecznie musisz myć zęby, żeby wyrobić nawyk. A ja się nie zgadzam do końca. Jasne, rutyna jest fantastyczna, dzięki niej młodsze dziecko nie będzie zdumione, że po jednej czynności następuje druga i unikniesz awantur, a starszemu dziecku wystarczy jedno słowo, żeby wiedziało, co ma robić. Bo schemat jest taki sam i powtarzający. Trzylatek, a nawet dwulatek potrafi już na samo zdanie: szykujemy się do snu, bez błędu wykonać większość czynności, może nie do końca doskonale, ale samodzielnie [patrz punkt…]

 

Ale moim problemem z rutyną nie jest ona sama w sobie, ale to, co zrobić, jeśli jakimś cudem nie jesteśmy w stanie jej utrzymać. A to później wrócimy do domu, a to dziecko nam wcześniej zaśnie, a to się wścieknie i na awanturce zleci cały wieczór, a to przyjdą goście i się zasiedzą, a to będziemy w podróży.  Czasami naprawdę ciężko co do punktu wykonać wszystkie czynności, które powinniśmy zrobić wieczorem. I tu przydaje się jedna rada, o której większość radzących rutynę zapomina:

 

WYJĄTEK POTWIERDZA REGUŁĘ

Bo wystarczy jedno zdanie: teraz powinniśmy umyć zęby i buzię, ale jest bardzo późno, a ty jesteś już śpiący/chory/jedziemy autem/cokolwiek, więc dziś sobie odpuścimy. Wyjątek potwierdza regułę – czyli jeśli podkreślimy, że dziś wyjątkowo nie umyjemy zębów, wyjaśnimy dlaczego ich nie umyjemy, a dzień wygląda inaczej, potwierdzi dziecku to, że zasadą w naszym domu jest fakt mycia codziennego zębów i łatwiej mu będzie zrozumieć, dlaczego tym razem robimy ten wyjątek. Lepsze to niż odpuszczanie mycia zębów bez słowa wyjaśnienia, dlaczego dziś zębów nie myjemy. To najgorsze, co można zrobić, bo  skoro wczoraj nie umyliśmy zębów bez żadnego powodu, to może też dzisiaj się uda? W każdym razie – ja mam problemu z odpuszczaniem, a moje dzieci przez odpuszczanie, nie mają problemu z faktem, że zęby myje się codziennie i same o tym pamiętają. A dlaczego czasem musimy odpuścić te zęby?

 

 2. ZDROWIE – CZEMU WARTO ZAJRZEĆ DZIECKU W PASZCZĘ?

 

Zazwyczaj, kiedy dziecko protestuje i nie chce myć zębów, czujemy wściekłość, że się buntuje, że wydziwia, złościmy się i nie rozumiemy, dlaczego wczoraj umył, a dziś nie chce, co mu po głowie chodzi. Kilka razy spotkałam się z wyjaśnieniem, że wtedy należy dziecko zmusić, żeby nie zaburzyć rutyny. Kwestię tego, że można odpuścić, nie zaburzając świadomości rutyny,  już wyjaśniłam. Ale w takich sytuacjach zazwyczaj proponuję rozwiązanie najprostsze: zajrzyj dziecku w paszczę.

 

Szczególnie przy małych dzieciach, które biorą do buzi wszystko, co popadnie, a wieczorem odstawiają cyrki przy myciu zębów. Każda dolegliwość w jamie ustnej to dodatkowy dyskomfort podczas mycia zębów. Starszak, z racji nadwrażliwości i specyficznej samoobrony wobec obcych przedmiotów w buzi uchronił się od aft, ale u młodszego, którego często wyciągałam z kociej miski lub z ziemi, mieliśmy plagę. A każda afta, każde podrażnienie, to opór przed myciem zębów, bo boli. I stałam z tą szczoteczką i opierającym się dzieckiem i nie wiem, kto zwrócił mi uwagę, żebym zerknęła w tę paszczę i zastosowała coś na ten biały nalot w buzi. Jednym z takich środków, które pomagają przy ząbkowaniu, pleśniawkach i aftach jest Dentosept A Mini, którego używamy, gdy coś w buzi swędzi, piecze lub doskwiera.

Przy młodszym dziecku higiena jamy ustnej to nie tylko mycie zębów, ale też kontrola, czy w buzi nie ma białych nalotów, aft  pleśniawek i skaleczeń, które tę właściwą higienę uniemożliwiają i sprawiają, że nie jest przyjemna. Korzystamy z preparatów [takich jak Dentosept A Mini, przeczytasz o nim tutaj] przynoszących ulgę  i pomagających poradzić sobie z drobnymi infekcjami, żeby nic nie przeszkodziło w porządnym umyciu zębów. Przy starszym dziecku warto zwracać uwagę też na to, że ból i podrażnienie może występować nawet przy mleczakach, pod którymi kiełkują już stałe zęby. Nie warto bagatelizować takiej skargi dziecka, warto za to mieć zawsze coś pod ręką, żeby zadziałać, przynajmniej pokazać, że chcemy dziecku pomóc. A Dentosept A Mini ma przyjemny malinowy smak i dobry aplikator, którym łatwo wcelować w bolesne miejsce, więc zawsze jest u nas pod ręką.
 

3. ZABAWA

 

Jeśli chcesz dziecku coś obrzydzić, zrób z tego obowiązek. Obowiązek po czasie staje się przykry. Mam wrażenie, że ta rutyna i rutyna, którą zaleca się, żeby zachęcić dziecko do mycia zębów, jest częstym powodem, że dzieci tych zębów myć nie chcą. Bo weź stój dwie lub trzy minuty i szoruj, dwa, trzy razy dziennie. Ileż można? I wiem, że są rodzice, którzy wierzą, że dzięki tej konsekwencji wyrobią w dziecku nawyk. Pewna jest tylko ich wiara.

Powiem ci coś, co powiedział mi kiedyś mój syn, kiedy zapytałam go, czy w przedszkolu też tak niechętnie myje zęby.

Odpowiedział mi, że w przedszkolu myje chętnie, bo w przedszkolu ustawiają się w rządku i robią wielki pociąg do łazienki trzymając ręce na ramionach kolegów. I to jest fajne, i ten pociąg robi zakręty i to jest najfajniejsze. Więc ustalmy, że dla ciebie mycie zębów to faktycznie obowiązek. Ale dla dzieci, tym bardziej małych, to może być wyłącznie zabawa. Nawet jeśli wierzysz, że uda ci się lub udało wyrobić w dziecku nawyk Pawłowa, to złudna nadzieja. Nawyki, szczególnie nudne, zawsze można pokonać 🙂

 Mówi się, że trzeba dać wędkę, nie rybę. No i ja tę wędkę daję. Stawiam na zabawę. Sama czynności higienicznie staram się sobie urozmaicić muzyką czy słuchowiskiem. Czemu mam tego zabronić dzieciom?

 

Przydatne zabawy podczas mycia zębów:



Jak wiecie, bardzo często korzystamy z aplikacji na telefon do mycia zębów [o jednej z nich pisałam tutaj]:

 

 

do mycia zębów
do mycia zębów

 

Aplikacje zmieniamy często, bo każda się po jakimś czasie może znudzić. Oprócz aplikacji bardzo pomagają sobie nawzajem sami chłopcy – myjąc sobie nawzajem ząbki albo tańcząc do piosenek. Kiedy starszak rano ucieka do przedszkola, ja sama pozwalam Adasiowi myć rano moje zęby, a ja wtedy myję jego – fajna zabawa dla mam, które mają wrażenie, że ich dzieci nie potrafią dobrze umyć zębów.

 

Bardzo też pomagają zwykłe zabawy:

 

  • kto pierwszy do łazienki
  • piosenki [niezmiennie „Fasolki].
  • mycie ząbków do lustra i obserwowanie min, jakie się robi
  • czytanie podczas mycia zębów [o myciu zębów też, jest sporo takich książeczek]
  • mycie zębów gdzieś indziej niż przy umywalce [to kontrowersyjne, ale kto powiedział, że zęby trzebamyć tylko w łazience? A patrząc się na ptaki za oknem nie można? A w kąpieli? A z wyzwaniem “Jestem ciekawa, czy umiesz myć zęby i przesuwać tę kulkę nogą, żeby doleciała do kanapy. Ja tam sama chodzę po domu, jak myję zęby i do tego słucham audiobooka. W ogóle mycie zębów gdzieś indziej niż w łazience jest zawsze atrakcyjniejsze]
  • tworzenie w z wypluwanej pasty “rzek” i obserwowanie, która pierwsza dopłynie do odpływu
  • polecane są też pasty zabarwiające zęby, które dziecko musi zmyć szczoteczką, ale mnie przeraża skład tego i jeszcze nie próbowałam
  • I wreszcie: ZAKUPY. Sporo osób zauważa, że zabawki moich dzieci pokazuję rzadko. Wkrótce będziemy mieli kilka okazji i to się zmieni na chwilę, ale faktem jest, że chyba od marca nic im nie kupiłam. Ani jednej pierdółki. Za to zabieram chłopaków na zakupy i mogą sobie raz na jakiś czas w sklepie wybrać jakie chcą pasty, jakie chcą szczoteczki i jakie chcą akcesoria do mycia. Ostatnio szałem są u nas szczoteczki soniczne, ale i bywa, że są one zamiennie stosowane z innymi, kolorowymi. Starszak wybrał sobie też po raz pierwszy „dorosłe” szczoteczki, bo chciał spróbować, a dla mnie to miód na serce, bo on ciężko znosi gmeranie w buzi i fakt, że zdecydował się na doroślejszą szczoteczkę i chce nią przynajmniej spróbować umyć zęby, jest dla mnie mega ważnym sygnałem. Wszystkie fajne kubeczki, szczoteczki, podkładki, które dziecku się podobają, a które samo sobie wybierze, sprawią, że łatwiej będzie zachęcić dziecko do skorzystania z czegoś, co samo sobie wybrało. 
do mycia zębów
do mycia zębów
do mycia zębów
do mycia zębów
do mycia zębów
do mycia zębów

 

Za zakupy zapłaciłam jak za kilka zabawek średniej jakości i szczerze mówiąc wolę takie zakupy niż zabawkowe. Zapas szczoteczek zawsze się przyda, a dzieci mają poczucie, że to one decydują, czym i jak myją zęby. Tak – jak też. Bo zamiast się wściekać, że myją źle, staram im się pokazać na sobie, jak powinno być dobrze. Czyli oprócz samodzielnych zakupów:

 

  • myję zęby często razem z dziećmi
  • puszczam im filmiki, jakie często są razem z aplikacjami, które pokazują, jak zęby myć prawidłowo
  • jestem wariatką, czyli zabawiam chłopaków podczas mycia zębów, wygibasami, staniem na jednej noce [„wyzywam się, że umyję zęby stojąc na jednej nodze i kręcąc biodrami]
  • nie zmuszam ich, żeby myli zęby tak jak ja chcę i nie prowadzę im rączek, żeby myli odpowiednio [robiłam tak, gdy byli trochę mniejsi i naprawdę nie umieli]. Stawiam na naukę na własnych błędach, naśladowanie tych, co potrafią i nie ględzę, że dziś to kompletnie im nie wyszło. Chłopcy więc wierzą, że potrafią umyć sami zęby, a jak wierzą, to chcą swoje umiejętności doskonalić. Dlatego często stosuję też metodę: pokaż jak myjesz zęby i proszę synków, żeby pokazali mi, bo zapomniałam, albo żeby pokazali psu, bo jemu z paszczy śmierdzi i powinien zadbać o swoje kły 🙂 Jeśli coś im nie wychodziło, pytałam, co myślą o tym, żeby myć w ten sposób [i pokazywałam, w jaki sposób], wtedy oni, niewiele myśląc, często naśladowali  mój sposób, żeby się przekonać
  • [punkt na prośbę czytelniczki z insta] Kiedy młodszy był młodszy i miał coś ponad rok i wychodziły mu zęby, ustanie  lub wysiedzenie przez dwie minuty było dla niego katorgą i niemożliwością. Stawiałam wtedy na rutynę, ale inaczej pojętą: zęby trzeba myć, bo to dobre dla nas i dla naszego zdrowia. Nie panikowałam, kiedy Adaśko zrobił to na odwal, następnego dnia starałam się znaleźć coś, co go zajmie. Albo wydawałam dźwięki, kiedy na początku pokazywałam mu, jak myć zęby: przednie to ćwierki, te trochę dalej piski, a te z tyłu to buczenie. Potem wiele razy syn powtarzał ten sposób, starając się samemu wydawać te dźwięki, gdy mył już samodzielnie.

 

do mycia zębów
do mycia zębów

 

DZIECKU DAJ WĘDKĘ, NIE RYBĘ

 

Wydaje mi się, że częsty problem z tym, żeby zachęcić dzieci do mycia zębów, związany jest z tym, że robimy z tego obowiązek, którego nie można zmienić. Mnie samą przeraża fakt, że do końca życia dzień w dzień będę myła zęby, dżizas, ile ja czasu stracę na tym! A nie, nie stracę. Bo podczas mycia zębów, słucham audiobooka, podcastu albo nakładam sobie szybko pastę i oglądam ostatnie minuty ulubionego serialu przed snem. Uatrakcyjniam sobie ten czas, żeby stał się przyjemniejszy i mniej „stracony”. Do tego uwielbiam to uczucie, gdy muszę wyrzucić starą szczoteczkę i kupić nową – z nowej aż się chce korzystać. No i o. Ja tak mam, a dzieci, myślisz, że nie? Mają, mają. Nie wierzę, w żadne tablice motywacyjne, nie wierzę w żadne nagrody za mycie zębów, nie wierzę, że dziecko zmuszane do mycia na siłę, polubi to mycie i sprawi mu to kiedykolwiek przyjemność. Wierzę za to, że można nauczyć dziecko, jak z czynności, które są nieodłączne i monotonne, acz potrzebne i konieczne, zrobić coś, co będzie przyjemne, że można je uatrakcyjnić, że można nauczyć dziecko robić pewne nieprzyjemne rzeczy tak, żeby jednocześnie czerpać z tego jakąś korzyść i radość. Napisz mi koniecznie, jak pokazujesz swojemu dziecko, co może zrobić podczas mycia zębów!

 

KONKURS!

Razem z partnerem tego wpisu, producentem Dentosept A Mini, przygotowaliśmy dla ciebie małą niespodziankę. Napisz mi, jaką najzabawniejszą wymówkę wymyśliło twoje dziecko, żeby nie myć zębów, a ja wybiorę do poniedziałku trzy osoby, które dostaną drobny upominek, który ulży ząbkowaniu niemowlaczkowi i złagodzi ból podczas mycia ząbków starszakowi. Zabraknie przynajmniej jednej wymówki 🙂

 

Konkurs trwa od dzisiaj [17.05.2018 rok] do 24.05.2018 roku [do godziny 23:59]. Ogłoszenie wyników nastąpi w dniu 25.05.2018 r. do godziny 16:00 w tym wpisie 🙂 [tu: regulamin]