Wyprawka dla dziecka - co będzie potrzebne w domu

Joanna Jaskółka
11 czerwca 2015

Udostępnij wpis

Wyprawką dla noworodka zajęłam się trochę nie z własnej woli, ale na prośbę koleżanki, niemniej przygotowywanie tych postów [torba do szpitala, ubranka] sprawiło mi sporo radości, a nawet pomogło zmobilizować się do ostatecznego spakowania tej torby [co, jak wiemy, zrobiłam w ostatniej chwili :)]. Ruszam więc z kolejną częścią, trochę bardziej rozbudowaną, bo poruszającą tematykę świętego domostwa - co powinno czekać na noworodka w domu?

 

 

 

 

Przy kompletowaniu wyprawki dla Kosmyka nie wiedziałam tysiącu rzeczy, o setki bałam się zapytać, a kilkadziesiąt kupiłam o wiele za wcześnie zabierając sobie pieniądze i miejsce na te rzeczywiście potrzebne. Wyprawkę dla Drugiego Dziecka zaplanowałam więc dość szczegółowo, a zakładając, że przydatność niektórych rzeczy wyjdzie dopiero w praniu, zrobiłam sobie jedynie listę zapasową na wypadek "a co jeśli?" lub "spróbujemy".

 

Co powinno czekać na noworodka w domu? `Przede wszystkim akcesoria z głównego zdjęcia:

 

DSC_0618-1

 

 

 

Kiedyś Frida kojarzyła mi się tylko z malarką i myślałam, że włosy dziecka mogę uczesać pierwszą lepszą szczotką. Byłam w ciąży, ale kompletnie nie wiedziałam, co będzie dziecku potrzebne. Ten post nie powstał dla matczynych wyjadaczy. Powstał dla takich, jak ja kiedyś - dopiero wchodzących w świat dziecięcych akcesoriów i niekoniecznie go ogarniających 🙂

 

 

 

To taka absolutna podstawa. Pamiętając o rzeczach z pierwszego wyprawkowego wpisu i drugiego, zaopatrując się jeszcze w poniższe, z czystym sumieniem możesz jechać na porodówkę:

 

- maść na odparzenia [Sudocrem, Bepanthen] - ta ostatnia sprawdza się przy pękających brodawkach]. Dla Kosmyka ktoś mi sprezentował Sudocrem. Patrzyłam się na ten charakterystyczny kubeczek i zastanawiałam się "Po co mi to? Ja przecież nie dopuszczę, żeby moje dziecko miało odparzoną pupę!". A trzy miesiące później wysyłałam Chłopa po zapas tej maści 😀

 

- emulsja do kąpieli/mydło.  W szpitalu poprosili mnie o płyn do kąpania noworodka, bo prościej było pielęgniarce operować pod kranem płynem z dozownikiem. W domu korzystam z mydełka - w tym momencie testuję Oilatum, ale wiem, że na rynku jest masa mydełek dla dzieci. Warto przed porodem zaopatrzyć się w próbki i kilka przetestować, bo Kosmyka dość szybko niektóre specyfiki zaczęły uczulać i zostałam potem z kilkoma sporymi pudełkami płynów i mydełek, które sama musiałam na sobie wykorzystać, żeby się nie zmarnowały 🙂

 

- sól fizjologiczna i waciki - z Drugim Dzieckiem kompletnie nie przydatne, bo wszystko, co można było przemywać, wysuszył inkubator, ale z Kosmykiem, pamiętam, dokupowałam i jednego, i drugiego, bo trzeba było przemywać i oczka, i cieknący nosek. Warto mieć w apteczce.

 

- oliwka lub balsam po kąpieli - ha, wspaniała oliwka, która ma tyle zastosowań 🙂 Kosmyk nie lubił smarowania, Drugie Dziecko jest nim zachwycone. Aktualnie rozgryzłam trzy rzeczy, które Drugie uspokajają: jedzenie, bujanie i smarowanie/masowanie 🙂

 

- chusteczki nawilżane lub eko - zastanawiałam się nad zestawem ekologicznym ze specjalnym olejkiem, ale w końcu zabrakło mi sił na kompletowanie zestawu i zostałam nowoczesną tradycjonalistką, czyli jedziemy na gotowcach z nierzadkim podpieraniem się pieluszkami tetrowymi, które funkcjonują jako szmatki do podtarcia paszczy i rączek nie tylko Drugiego, ale ostatnio nawet Kosmyka [wcześniej nie miałam potrzeby nosić ze sobą tetry, teraz, gdy mam przy sobie zawsze dwie sztuki, zamiast szukać łazienki, korzystam z butelki wody i kolorowej pieluszki :)]. W każdym razie nieważne, czy będziesz używać nawilżanych chusteczek ze sklepu, czy tylko ekologicznych, zawsze warto mieć w domu kilka sztuk pieluszek tetrowych, które świetnie się też sprawdzają jako nakładka na przewijak [9]

 

- Frida/gruszka do noska - "Jak się tego używa?" - zastanawiałam się, gdy po raz pierwszy ujrzałam Fridę i zdumienie nie opuszcza mnie do dziś, kiedy pomyślę, w jaki sposób wyciągałam gile z nosa dzidziusia. No ale... można się brzydzić, ale cierpieć z zakatarzonym dzieckiem u boku nie jest fajnie, więc warto mieć pod ręką coś, co pomoże udrożnić nochal.

 

- nożyczki do paznokci i szczotka do włosów - rzeczy, których nie kupiłam dla Kosmyka, a potem znalazłam jakieś najprostsze w Rossmanie, gdy okazało się, że niemowlęciu rosną paznokcie i włosy. To właśnie dla takich jak ja wtedy powstaje ten post. Czasem zapominamy o podstawowych rzeczach 🙂 Dla Drugiego stawiam na odpowiedni zestaw [7], bo kosmykowe akcesoria non stop mi się gubiły i żałowałam, że nie kupiłam wszystkiego w podręcznym i ładnym opakowaniu, z którego nic mi nie będzie ginąć.

-> Cudna szczotka do włosów dla maluchów: tutaj.

 

- patyczki do uszu lub waciki - tak, dziecku trzeba czyścić uszy i są do tego specjalne patyczki, których ja zresztą używam do tej pory, bo są ładnie wyprofilowane i wiem, że z nimi nie uszkodzę sobie bębęnka [wiecie, że czyszczenie uszu tymi zwykłymi patyczkami to mit?]

 

- 2 ręczniki - prosta sprawa.

 

- termometr - również nie miałam przy Kosmyku. Pierwszą temperaturę zamiast z dzieckiem, powitałam z dzieckiem w aptece [8]. Fajną opcją jest też termometr do kąpieli: tutaj, jeśli nie ufasz swoim łokciom.

 

- proszek do prania/olejek herbaciany - i tu się zatrzymajmy. Bo wiem, że większość z was się domyśla, że ubranka dziecięce, a już w szczególności noworodkowe, powinniśmy prać w specjalnym proszku dla dzieci, to już olejek herbaciany jest moją własną inicjatywą.  Nie kosztuje wiele, można go z łatwością kupić chociażby na allegro lub tutaj, a jego działanie jest rewelacyjnie. Olejek można stosować w aromaterapii [inhalacje z nim świetnie działają na chore drogi oddechowe], pomaga walczyć z problemami skórnymi i ma między innymi działanie odkażające, dlatego zawsze wlewałam kilka kropel do prania Kosmyka, a teraz piorę z olejkiem ubranka Drugiego Dziecka. Moim zdaniem olejek to druga oliwka - niezbędny w każdym domu 🙂

 

- otulacze/pieluszki - o tetrowych pisałam już wyżej, zwykłe pampersy możesz kupić w każdym sklepie [zadziwiające jak nazwa konkretnej marki przyjęła się na określenie każdej ceraty na pupę, prawda?], co do pieluch wielorazowych - warto o nich pomyśleć po porodzie [o tym za chwilę], a jeśli już jesteśmy przy otulających pupę lub cokolwiek innego, przed porodem możesz kupić kilka muślinowych lub bambusowych otulaczy. Są świetne, bo można w nie zawinąć dziecko jak w kokon, ale mogą też posłużyć jako kocyk, ręczniczek lub prześcieradło - przy Drugim Dziecku otulacze to dla mnie hit, mam już kilka i służą mi do wszystkiego 🙂 [15, 17]

 

- pościel/kocyk/rożek - dla Kosmyka kupiłam wszystko i zrobilam głupotę, bo rożek odpadł już w szpitalu z wiadomych powodów 🙂 A do pięknej pościeli długo nie mogłam znaleźć odpowiedniego wypełnienia. Moje pierwsze miesiące z Kosmą opierały się na kocykach, które przy Drugim Dziecku zastąpiły otulacze i wspaniała pościel od Poofi [19],  którą jest dostępna od razu z idealnie dopasowanym wypełnieniem, więc nie trzeba latać i szukać. Drugie Dziecko jest pod tym względem cudowne - w zasadzie wszystko mu pasuje, rożek [15] uwielbia, bo jest w nim ciasno i miękko, ale jeśli trafi się taki egzemplarz jak Kosma, a tego nie wiemy w ciąży, warto niektóre zakupy przełożyć na czas po porodzie.

 

 

 

 O podstawowej wyprawce do szpitala pisałam tutaj. O ubrankach dla dziecka - tutaj.

 

Wszystkie te rzeczy to tak zwana podstawa [jeśli, oczywiście zamierza się karmić piersią, bo jeśli się nie zamierza, to warto pomyśleć o kilku butelkach i odpowiednich do nich smoczkach, ale z zaopatrzeniem na jedno i drugie warto poczekać do dnia narodzin, bo ja na przykład pierwsze dziecko zamierzałam karmić piersią, a nie wyszło, a drugie nie do końca zamierzałam, a wyszło :)]. Z doświadczenia wiem, że dziecku nie potrzeba tak naprawdę nic więcej i przy dobrych wiatrach poradzicie sobie bez specjalnego łóżeczka/kołyski i innych gadżetów. Ze swojej strony mogę polecić jeszcze gorąco specjalną książkę, którą powinniście mieć zawsze pod ręką [6], a widząc, jak bardzo popularne są posty o tym, co robić w przypadku zakrztuszenia czy krwotoku z nosa, wnioskuję, że lubicie wiedzieć, jak zachować się w nagłych wypadkach. Pozycja niezwykle pomocna, niedługo na jej podstawie powstanie chyba ponownie jakiś "ratunkowy" wpis.

 

cccccc

 6 / 7 / 8 / 9 /

Oprócz totalnej podstawy, w wyprawce powinno się znaleźć kilka niezbędnych, ułatwiających życie rodzicowi, akcesoriów. Coś w stylu "konieczne, ale nie obowiązkowe" rzeczy, nad wyborem których warto się zastanowić po porodzie:

 

- wózek - można kupić nowy bądź używany [wtedy cena nie jest tak wysoka], ale można też z powodzeniem zastąpić wózek chustą do noszenia dzieci i tę chustę najlepiej kupić po porodzie i nie tyle kupić, co przymierzyć do niej dziecko, bo szkoda wydawać pieniądze na coś, czego nasz maluch nie polubi? [a są dzieci, które spętania nie tolerują - mówi wam to mama Kosmyka :)].

 

 - łóżeczko - tu się zatrzymajmy, bo zdania są podzielone. Ja sama jestem zwolenniczką i przeciwniczką spania z dzieckiem w jednym łóżku: wolę spać sama, ale jak już mi się dziecko przypałęta, to go nie wyrzucę 🙂 W każdym razie łóżeczko nie było moją pierwszą potrzebą, wolałam wyciągnąć swoją chustę i zaopatrzyć się w wózek. Wiedziałam, że to, gdzie będzie spał maluch, zależy w dużej mierze od... dziecka. Kosmyk był typem noworodkowego samotnika - z nami w łóżku darł się aż miło, sam w łóżeczku spał jak aniołek [dopiero w okolicy dwóch lat poczuł chęć spania z nami i tej chęci sobie folgował]. Drugie Dziecko musi być tulone, trzymane, chuchane i musi czuć, że ktoś jest na wyciągnięcie paluszka, więc zazwyczaj zasypia z nami w łóżku [może jemu się w wieku dwóch lat odwróci?]. Pozostaje też kwestia wyboru łóżeczka - dla Kosmyka najlepszym wyborem było większe łóżko, dość szybko zrezygnowaliśmy z kołyski i malutkiego łóżka ze szczebelkami. Drugiemu niesamowicie pasuje hamak, który go doskonale opatula, jest mięciutki i delikatnie się buja [10] [recenzja hamaka Amazonas pojawi się wkrótce!].

 

- wanienka - z Kosmykiem z wanienki zrezygnowaliśmy dość szybko. Mimo sporych rozmiarów, dla naszego syna była stanowczo za mała i wolał wannę. Drugie kocha przytulność, więc coraz częściej myślę nad przerzuceniem się ze sporej [acz niemowlęcej] wanienki na wiaderko Schnuggle [11]. Z pewnością zajmie mniej miejsca niż nasza obecna wanienka, o którą wciąż się potykam 🙂

 

- torba dla mam [14 i 20] - coś, co zawsze uważałam za nieprzydatne, a jednak podczas wycieczek z Kosmykiem, a teraz już z dwójką dzieci, wydaje mi się, że bez torby na dziecięce gadżety nie dałabym sobie rady. Jeśli już wyjeżdżam, mam do załatwienia tyle spraw, że w mojej torebce jest dosłownie wszystko - od dokumentów, kalendarza, notesu do zapisywania dialogów i pomysłów, po ładowarkę i kosmetyki, wszystko! Kiedy dodaję do tego dziecięce akcesoria, w torebce mam bajzel większy niż w stajni wiadomo kogo, a do tego czasem rozłączam się z Chłopem lub babcią, więc ze swojej stajni muszę wyciągać wszystko, co dziecku pozostawionemu tacie mogłoby się przydać. Osobna torba mnie ratuje i porządkuje życie - przekazuję dziecko wraz z torbą i polecam się na przyszłość 🙂

 

- bujaczek [18] - Drugie Dziecko jest tak kochane, że pasuje mu wszystko. Kosmyk przy nim wypada jak mały kapryśnik, ale dla równowagi napiszę, że Kosmyk nie marudził przy jedzeniu tak jak Drugie. I kochał bujaczek, tak jak Drugie i... ja. Serio, jeśli ze wszystkich rzeczy dla Dziecka miałabym wybrać jedno, z którym pojadę na bezludną wyspę, wzięłabym bujaczek-leżaczek [18]. Moje dzieci lubią być zawsze w pobliżu mnie, więc pozostawienie ich na macie edukacyjnej odpadało w przedbiegach [raczej przez to, że w każdym mieszkaniu kuchnię miałam blisko wejścia do domu - położenie maty edukacyjnej w takim miejscu = brud], ale już postawienie leżaczka-bujaczka w kuchni czy łazience i pozwolenie, by maluch mógł przyglądać się zwykłym czynnościom domowym wykonywanym przez mamę - to rozwiązanie wszystkim pasowało 🙂 Mam niejasne przeczucie, że właśnie to, że Kosmyk widział zawsze, jak się krzątam po kuchni, sprawiło, że syn bardzo lubi pomagać i asystować podczas przygotowania posiłków. Zresztą gotowanie przynosi o wiele więcej wrażeń niż szkiełko i maskotka na macie.

 

Z ciekawostek, które mnie zaskoczyły, mogę jeszcze wymienić srebrne osłonki na piersi  [13] i monitor oddechu [14]. Z osłonkami to jest tak, że niby wiedziałam o zdrowotnych właściwościach srebra, ale nigdy bym nie pomyślała, że można go tak ciekawie wykorzystać, a monitor, bo... dopiero przy Drugim zobaczyłam, jak bardzo może być potrzebny. Kosmyk był bardzo żywy, ruchliwy i płaczliwy - przy nim monitor wydawał mi się absurdem, bo jak można nie usłyszeć, że ktoś taki przestaje oddychać? Drugie [kiedy śpi i nie wisi na mnie jak zgłodniały kleszcz] jest niesamowicie spokojne. Jeśli budzę się do niego w nocy, to albo dlatego, że jest głodny, albo zwyczajnie jestem przerażona, bo skoro śpi już tyle czasu, to może coś mu się stało? W efekcie i tak nie dosypiam, bo kilka razy w nocy sprawdzam, czy Drugiemu nic nie jest... monitor zapewne by mnie uspokoił.

 

 

 

ccc

 

10 / 11 / 12 / 13 /

nnnn

 

14 / 15 / 16 / 17 /

 

sssss

 

 

18 / 19 / 20 /

 

 

Jestem raczej z tych, co wychodzą z założenia, że dla noworodka i małego niemowlaka najlepszą zabawką jest mama, tata i świat dookoła, więc wszystkie moje dzieci jak do tej pory radziły sobie bez zbędnej ilości uatrakcyjniaczy czasu. Zamiast na ilość stawiam na jakość i to też mogę polecić wszystkim przyszłym mamom - lepsza jedna porządna zabawka niż piętnaście kiepskiej jakości, a czasem - zamiast zabawki - lepsza rzecz praktyczna, która pomoże mamie i posłuży dziecku. Możecie uczulić na to swoje rodziny i znajomych, bo z własnego doświadczenia wiem [i z waszych maili również], że to właśnie rodzina przychodzi ze zbędnymi pierdółkami, zamiast zrzucić się na przykład na jedną porządną i przydatną rzecz, taki hamaczek, biurko dla starszego dziecka lub zwyczajną kołderkę do wózka. Albo zwykłe pampersy 🙂

 

 

 

Jak już wspomniałam, ten wpis nie jest dla matczynych wyjadaczy, ale matczyne wyjadaczki mogą pomóc tym pierworódkom, które gubią się w dziecięcych akcesoriach, więc dziewczyny i chłopaki - piszcie! Specjalnie zostawiłam kilka wolnych pól na wasze porady dla młodych mam 🙂

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    10 stycznia 2022
    Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm

    Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […]

    16 grudnia 2021
    Jeszcze zdążysz kupić najładniejsze książeczki dla dzieci!

    Obiecałam pokazywać więcej książek dla dzieci i pokazuję książeczki dla dzieci 🙂 Jeszcze zdążysz je złapać przed świętami i obdarować jakieś dziecko, bo książki to zawsze najfajniejsze prezenty. Przynajmniej ja w tym wpisie pokażę takie, które najfajniejszymi prezentami będą. Gotowa? Jedziemy!  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official