Zachowanie ginekologa, które nigdy nie powinno mieć miejsca [i co z takim fantem zrobić]

Joanna Jaskółka
5 marca 2019

Udostępnij wpis

Takich maili dostałam kilka w ostatnim czasie i przyznaję, że doprowadzają mnie do rozpaczy. Bo dużo się mówi o badaniach profilaktycznych, nagłaśniana jest konieczność regularnych badań, kobiety coraz częściej je wykonują i wiedzą o tym, jak wczesne wykrycie choroby jest istotne w jej leczeniu. A kiedy wchodzą do lekarza i siadają już w tym arcy wygodnym  fotelu, ginekolog robi coś niespodziewanego.

 

Odzywa się.

 

Napisała do mnie czytelniczka  i w pewnym momencie napomknęła o tej sprawie:

 

Jednej sprawy doświadczam ostatnio przy okazji wizyt u pani ginekolog i ciekawa jestem czy pani kiedyś o tym pisała, a też jak by się do tego odniosła. Otóż co wizyta słyszę, że zbyt szybko tyję, ze to groźne dla mnie i dziecka, zwłaszcza w tym wieku. Że cukrzyca, że nadciśnienie itd. Że  słabo przez tłuszcz widać dziecko na usg. Słucham stękania,  jęczenia i wzdychania. Wiem jak było w pierwszej ciąży z przybieraniem na wadze i moją przemianą materii.  Jem całkiem zdrowo, ale czy do cholery to nie jest mocno intymna i indywidualna sprawa każdej z kobiet, co się z nią w ciąży dzieje, jak się czuje, ile tyje, itd? Jakoś mnie to ruszyło dlatego pytam, czy są jakieś tabelki w których mam się zmieścić żeby ktoś był kontent. Potrzebuję innej przytomnej matki by się odnieść nieco do tego... i jak ta sprawa ciążowa wyglądała z Pani perspektywy. Ps. Dziecko w 5 miesiącu ok, moje wyniki ok, brak nadciśnienia, cukrzycy... samopoczucie ok, zwolnienia nie mam, pracuję.  

 

Zatrzymajmy się przy tej sprawie - bo to, moi drodzy, jest shaming, czyli celowe zawstydzanie drugiej osoby, żeby ta poczuła się gorzej, słabiej i mniej komfortowo. To całe stękanie i jęczenie przy badaniu mające uzmysłowić czytelniczce jaka jest gruba to shaming w czystej postaci, który nie przystoi nikomu, a już lekarzowi tym bardziej. Tak - lekarz ma prawo zwrócić uwagę na fakt przybierania na wadze ciężarnej, bo ciąża, w której waży się za dużo, jest trudna do prowadzenia [pisała o tym Mama Ginekolog]. Ale ma prawo zadać pytania, dopytać się, skąd się to bierze, skierować na dodatkowe badanie, ale na pewno nie ma prawa straszyć, zawstydzać czy szydzić sapaniem podczas badania z tego, że ktoś przytył więcej w okresie, w którym zazwyczaj tyje się więcej i w dodatku wciąż pracuje [na siedząco].

 

I żeby to był pierwszy mail, jaki dostałam w sprawie tak delikatnej jak badanie z szeroko rozłożonymi nogami, żeby to jeden. Ale ich jest więcej.

 

Nie wiem, co zrobić, lekarka powiedziała mi, że jak tak piszczę na badaniu [włożyła mi wziernik bez ostrzeżenia] to na porodówce pewnie umrę, bo bólu nie wytrzymam. Na każdej wizycie takie przytyki, a ona jest jedyna w przychodni. Czy mogę chodzić gdzieś indziej?

 

Asiu, co powiedzieć lekarce, która stwierdziła, że pewnie dużo daję na boki albo mąż, bo wciąż z nowymi infekcjami do niej przychodzę i to nie jest normalne? 

 

No co powiedzieć, co zrobić, no kurde, poczekajcie... Hm...

 

W DUPIE JĄ MIEĆ.

 

Mieć ich tak głęboko w dupie, jak tylko można,  a potem wyjść z gabinetu i napisać skargę opisując dokładnie to, co się usłyszało. W tej sprawie radzi sam NFZ na swojej stronie, zwracając uwagę na to, że:

 

Przedmiotem skargi lub wniosku może być postępowanie świadczeniodawcy w zakresie realizacji umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej zawartej z oddziałem wojewódzkim NFZ lub niewłaściwe załatwianie spraw przez pracowników Funduszu.

WAŻNE! Zastrzeżenia pacjentów dotyczące sposobu leczenia należy kierować w pierwszej kolejności do: dyrektora szpitala, kierownika przychodni, Rzecznika Praw Pacjenta lub rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy Okręgowej Izby Lekarskiej lub do NFZ. Należy pamiętać, że pracownicy NFZ nie są upoważnieni do oceny decyzji medycznych podejmowanych przez lekarzy w procesie leczenia.

 

Za niewłaściwe załatwianie spraw można rozumieć złamanie jednego z praw pacjenta, a mianowicie prawa do poszanowania intymności i godności. Wyśmiewanie, stękanie, dawanie uwag dotyczących prywatnych spraw pacjentki, komentowanie jej wyglądu w celu... nie wiem jakim w zasadzie jest niedopuszczalne. A na pewno stękanie nad brzuchem nie pomoże temu brzuchowi opaść, jedynie cycki się mogą o kolana obić i to jest w każdym przypadku łamaniem praw pacjenta. I zamiast wychodzić z duszą na ramieniu z takiego gabinetu, należy jasno i klarownie się temu przeciwstawić.

 

I tak, ja wiem, że jedna skarga niczego nie nauczy. Ale druga od innej pacjentki już może zaniepokoi przełożonego, trzecia go pewnie zastanowi, a czwarta i piąta sprawią, że pojawi się konkretne działanie.

 

I tak, ja wiem, że czasem lekarze dostają rykoszetem. Że pojawiają się wariatki, które piszą skargi za to, że nie dostały recepty na jakiś lek, który im nie pomoże lub że musiały czekać w kolejce. Wiem, że może tak być. Ale nie sądzę, że co druga pacjentka lekarza, który jest naprawdę dobry i miły, jest wariatką. A jeśli lekarza nie stać na minimalną przyzwoitość i dyskrecję, a jednocześnie, zamiast wyśmiewać, nie potrafi wskazać możliwości pomocy pacjentce lub innych form lub możliwości leczenia, to sorry, ale to nie wina pacjentki. Pacjentki, która w momencie badania w dość dziwnej pozycji jest najbardziej bezbronna i podatna na wszelkie niewłaściwe uwagi jak nigdy.

 

I jeśli mam odpowiedzieć na pytanie mojej czytelniczki, to tak, są widełki dla kobiet w ciąży, ile powinny przytyć. Wygląda to tak:

 

Jeśli przed ciążą Twoje BMI było:

  • Prawidłowe (BMI: 18,5-24,9) możesz przytyć od 11,5 do 16 kg w ciągu całej ciąży.
  • Wskazywało na nadwagę (BMI: 25-29,9) możesz przytyć od 7 do 11,5 kg w ciągu całej ciąży.
  • Wskazywało na otyłość (BMI: 30 i więcej) możesz przytyć od 5 do 9 kg w ciągu całej ciąży.
  • Wskazywało na niedowagę (BMI mniejsze niż 18,5) możesz przytyć od 12,5 do 18 kg w ciągu całej ciąży.

 

W pierwszej ciąży przy BMI prawidłowym przytyłam jakieś 20 kg, które zrzuciłam w ciągu pierwszego roku bez problemu i komplikacji. Nikt nie skomentował tego faktu [może dlatego, że miałam zakaz ruszania się, no cóż].  W drugiej ciąży z BMI prawidłowym przytyłam jakieś siedem czy osiem kilo, co wywoływało lekką panikę lekarza, ale żadnych komentarzy, po prostu dostawałam dodatkowe badania [kluczem tej wagi był mój starszy nadruchliwy syn, który nie stawał na minutę oraz przeprowadzka]. To, że mało przytyłam w drugiej ciąży nic mi absolutnie nie dało, bo potem posypała mi się tarczyca i cukier stale opadał, co skutkuje tym, że wciąż diagnozuję to wszystko i idzie to jak krew z nosa, bo raz insulinę mam na absolutnym minimum, za chwilę znowu ok, a potem znowu spada i  tak w kółko. Robię wszystkie badania, jakie mogę, każde wygląda raz ok, a raz tragicznie i dopóki staramy się ogarnąć tę insulinę i tarczycę, wagi prędko nie zrzucę, mimo że  biegam za synami, ćwiczę, piję wodę i całkowicie odstawiłam pieczywo i słodycze.  Zdaję sobie z tego sprawę i gdyby jakikolwiek lekarz skomentował moją wagę w sposób niemiły, pewnie by mnie to nie  obeszło, bo JA WIEM, ale i tak napisałabym skargę.

 

Bo inne mogą nie wiedzieć.

 

Bo inne zamiast uzyskać to, po co przyszły, czyli fachowe badanie i informację, co może zrobić, żeby lepiej się poczuć, gdzie pójść, jakie leki wziąć, jakie badania zrobić dodatkowe, żeby przyjąć te i te leki, do jakiego jeszcze lekarza może się zgłosić, dostaną kąśliwą, złośliwą uwagę, która w żaden sposób nie pomoże im rozwiązać problemu. Tak to się może w PRL-u leczyło, ale PRL już minął, obudźcie się.

 

Nie wpuszczaj byle kogo do swojej pochwy. Jak sama nie zadbasz, żeby odpowiedni lekarz oglądał twoje ciało, nikt inny o to nie zadba.

 

Photo by Arvin Chingcuangco

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
14 marca 2019
Jestem z zadupia i na przeddupie się nie wybieram.

Wstaję i od razu robię kawę. Żeby wypić w ciszy przed dziećmi. Młodszy jeszcze się przekręca sennie na łóżku, starszy pochrapuje u siebie. Piję kawę i wyglądam przez okno, czy lis znowu dobierał się do śmieci i rozniósł je na pół podwórka. Dzisiaj nie. Dzisiaj wystraszyły go jelenie. O czym świadczy kupsko zostawione tuż przed […]

10 marca 2019
Czas raz a dobrze skończyć z laktoterroryzmem, który panuje w naszym kraju!

Nadszedł ten czas i pewnie nie jedna zdziwi się, że o tym mówię. Pierwszego syna nie udało mi się karmić piersią, ale z drugim poszło lepiej - karmiłam trzy lata ponad i niestety nie udało mi się karmić do osiemnastki, gdyż dziecko samo zakończyło tę przygodę. Ale jako matka, która była po jednej i po […]

7 marca 2019
Z tymi słowami nawet na krok nie zbliżaj się do ciężarnej [nawet jak już urodzi]

Ciąża to czas specyficzny. Wiem, bo byłam. Ponad 18 miesięcy łącznie, bo pierwsze dziecko trochę przenosiłam. I mimo że półtora roku obchodzenia się ze sobą jak z jajkiem to długo, ów stan nie wyszedł mi tak bardzo uszami, jak niektóre teksty, które podczas niego słyszałam. Pewnych rzeczy po prostu ciężarna nie może zdzierżyć i zaraz wam […]

5 marca 2019
Zachowanie ginekologa, które nigdy nie powinno mieć miejsca [i co z takim fantem zrobić]

Takich maili dostałam kilka w ostatnim czasie i przyznaję, że doprowadzają mnie do rozpaczy. Bo dużo się mówi o badaniach profilaktycznych, nagłaśniana jest konieczność regularnych badań, kobiety coraz częściej je wykonują i wiedzą o tym, jak wczesne wykrycie choroby jest istotne w jej leczeniu. A kiedy wchodzą do lekarza i siadają już w tym arcy […]

3 marca 2019
Dlaczego rodzice nastolatków straszą matki małych dzieci, jak to później będzie gorzej?

Pamiętam, że kiedyś bardzo mnie to denerwowało. Kiedy po nieprzespanej nocy i trzech godzinach histerii starszego syna, obitym podczas nich moim i jego nosie [on o podłogę, ja oberwałam nogą] pisałam cokolwiek o zmęczeniu, wpadały wszystkowiedzące matki nastolatków i z pełną fałszywego uśmiechu empatią pocieszały mnie, jak to później będzie gorzej. Jak to potem starsze […]

19 lutego 2019
Po czym kobieta poznaje, że jest w ciąży? Wszystkie ściemy, które ci wciskają i w które nie powinnaś wierzyć.

Rozmawiam z wami, mailuję, koresponduję, wreszcie - zdarza się, że spotykam. I zawsze tak się dziwnie składa, że większość z was ma dzieci albo... mieć je zamierza. Temat ciąży i tego, jak się w niej czułyśmy, wraca więc jak bumerang i dodatkowo jesteśmy bombardowani tymi objawami na każdym forum i w każdej kobiecej gazetce. Ale […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official