Zamiast mówić do dziecka "Uspokój się" od razu każ mu zbudować samochód

Joanna Jaskółka
7 lutego 2019

Udostępnij wpis

Dziś szybko. Szybko i sprawnie. Bo jakiś czas temu rozmawiałam z czytelniczką i zapytałam jej, w jaki sposób nazywa ona emocje swoje dziecka. Nazywanie emocji, nauka odczytywania ich,  rozpoznawania, to moim zdaniem jedno z ważniejszych elementów wychowania. Cóż usłyszałam?

 

Ano usłyszałam, że ona mówi do dziecka "Uspokój się" oraz "Porozmawiamy, jak się uspokoisz".

 

I w sumie sama idea nie jest taka zła. Oczywiście, że żeby porozmawiać, trzeba się uspokoić. Nie ma sensu prowadzić rozmowy w nerwach. Ale tak na chłopsko-babski rozum, kiedy ktoś mi mówi, że mam się uspokoić, czy to naprawdę sprawia, że się uspokajam?

 

Może jestem dziwna, ale nie.

 

Zazwyczaj czuję jeszcze większą wściekłość, bo we mnie buzuje, chcę wykrzyczeć moją złość teraz, natychmiast, czemu mam czekać, aż się uspokoję? Ja teraz chcę mówić, nie jak się uspokoję! Teraz mnie złościsz, teraz mnie wkurzasz, teraz mam najwięcej słów w ustach, nie za chwilę. TERAZ!

Ale jak się uspokoisz.

ALE TERAZ DO CHOLERY!

 

Znajome? Myślę, że dla wielu tak. Patrząc po komentarzach na grupach i stronach widać, że wielu, mimo tej wiedzy, że powinni się uspokoić, nie ma umiejętności ani siły, żeby przestać z siebie wyrzucać słowa. Gównoburze potrafią ciągnąć się godzinami, a nawet dniami i mimo że każdy widzi bezsensowność tego i rozumie, że ktoś albo on sam powinien się uspokoić - nikt nie potrafi tego zrobić.

 

A dziecku, dziecku, którego mózg jeszcze nie rozwinął się do końca i przez wiele lat nie będzie mózgiem dorosłego człowieka mówimy "Uspokój się". Albo nawet gorzej: Jak się uspokoisz, to cię przytulę. Lub "Jak się uspokoisz, to porozmawiamy".

 

Czy to ma sens?

 

Żadnego.

Niewiele dzieci potrafi samodzielnie i bez kłopotów uspokoić się na zawołanie. Mówiąc do niego "Uspokój się", mówisz tak naprawdę bardzo podobną rzecz do "Natychmiast weź te śrubki i zbuduj komputer!" albo"Masz tu narzędzia, zbuduj samochód, którym pojedziemy do sklepu". Czy umiałabyś sama to zrobić? Czemu oczekujesz, że zrobi to dziecko? Przecież ono ma takie same możliwości w kwestii uspokojenia się od ręki, jakie ty masz w kwestii zbudowania od ręki działającego samochodu.

 

Co możesz powiedzieć, kiedy chcesz, żeby dziecko się uspokoiło?

 

Możesz nazwać sytuację, w której ono się znalazło, pokazać, że ją rozumiesz [nie musisz jej akceptować, ale rozumieć możesz]. Zgadnąć emocje dziecka. Spróbować przytulić. Poprosić o policzenie do 10. Przypomnieć o oddychaniu. Możesz poprosić o mocne ściśnięcie twojej ręki. Możesz przypomnieć, gdzie swoją złość, smutek, strach dziecko może rozładować [pisałam o tym w poście o histerii], możesz wreszcie stać po prostu i mówić, że jesteś, że widzisz, że chcesz pomóc, że pomoże ci oddychanie, że pomoże przytulenie, że kochasz i że nie zostawisz dziecka samego.

 

Ostatnią rzeczą, która powinna być w sumie na pierwszym miejscu jest: źródło. Dziecko jest niespokojne, "niegrzeczne", smutne, złe i jakiekolwiek inne ZAWSZE  z jakiegoś powodu. Małe dzieci się wściekają zazwyczaj, bo czegoś im nie wolno. To, czego im nie wolno, zazwyczaj jest ich potrzebą. Dziecko, które zalewa ci łazienkę, bo leje wodę do umywalki, nie robi tego złośliwie, tylko chce się bawić wodą - miska w wannie powinna pomóc. Dziecko, które skacze po kanapie, potrzebuje ruchu - spacer powinien pomóc. Dziecko, które krzyczy i wrzeszczy wywala z siebie jakieś emocje - skąd się one wzięły, jak je uspokoić? - albo potrzebuje uwagi. Rodzica? Przyjaciół? A może potrzebuje spokoju i wyciszenia? Do tego już rodzic może sam dojść albo zapytać samego dziecka, jeśli jest starsze.

 

Pytając dziecka, rozmawiając z nim [a sensowną rozmowę z trzylatkiem można już delikatnie przeprowadzić], analizując jego zachowanie i szukając przyczyn oraz starając się znaleźć potrzeby kryjące się za działaniami dziecka otwieramy furtkę. Dajemy skrzydła. Wydając rozkaz: "Uspokój się!" furtkę zamykamy. Dziecko może i się uspokoi, ale to taki plasterek nos, kiedy wątroba szwankuje.

 

Jeśli strasznie cię wkurzyłam tym tekstem, to ostrzegam - porozmawiamy, jak się uspokoisz, ok?

 

Czy tylko mi się to ostatnie zdanie kojarzy z szantażem? Faktem jest, że też zależy, w jakiej sytuacji, to mówimy. Na przykład kiedy obejmujemy dziecko [jeśli da się objąć], pomagamy mu oddychać tak, żeby się uspokoiło, a ono zaczyna coś tam mówić, to jasne "Kochanie, słyszę, że chcesz wyjaśniać, ale jesteś w nerwach, oddychaj, przytulam cię, porozmawiamy, jak się uspokoisz". Ale takie rzucanie do ryczącego dziecka tylko po to, by dać mu jasno do zrozumienia, że nie akceptujemy jego emocji i porozmawiamy, jak se dziecko samo z nimi poradzi, wydaje mi się trochę... okrutne. Bo jeśli dziecko nie wie, jak się uspokoić, a słyszy, że musi to zrobić, żeby mamusia porozmawiała to... ojej. Ciężko mi o tym myśleć. Ale uspokoję się i wtedy o tym porozmawiamy, ok?

 

 

Główne zdjęcie: Cristina Gottardi

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
10 października 2019
Jak w przyszłym roku założyć ogród, żeby nie spartaczyć wszystkiego i cieszyć się plonami?

Relacjonuję czasami moje ogrodnicze wpadki i wypadki, radość z obornika, przygody z korzeniem i euforię z samodzielnie zrobionych donic i z racji tego też dostaję pytania - jak zacząć, od czego, czy jest sens teraz, czy może później? A co jeśli mi nie wyjdzie, a co jeśli jest za późno, za wcześnie lub wręcz czas […]

20 września 2019
Osiem strasznych rzeczy, które spotkają twoje dziecko w lesie

Zazwyczaj na spacery wychodzę bez telefonu. Ale tym razem wzięłam i bezmyślnie nagrywałam instastory. Nagrywałam, pokazując, jak chłopaki biegają po lesie. Starszy wspinał się na drzewo, młodszy buszował pod drzewem, badając norę po jakimś zwierzu. Nagle zapikał mi telefon z wiadomością. Mechanicznie zerknęłam, co kto pisze i wtedy stało się to. To, co się dzieje […]

15 września 2019
Czy rodzicielstwo bliskości to bezstresowe wychowanie? 9 mitów o RB, w które wciąż wierzą ludzie

Oj, mam się ja z tym bezstresowym wychowaniem, mam się bardzo... źle. I źle reaguję na te słowa, działają na mnie jak płachta. Sam fakt, czy bezstresowe wychowanie istnieje, poruszałam już kiedyś, ale oprócz bezstresowego wychowania istnieje mnóstwo tez, które wprowadzają w błąd i nie mają żadnego uzasadnienia w rzeczywistości.       Spis treści […]

12 września 2019
Drogie restauracje, miejcie jaja i zdecydujcie, czy chcecie przyjmować dzieci, czy nie

Ostatnio modne jest wśród restauracji, wrzucanie zdjęć z widokiem stolików po rodzinnym posiłku. Nie tylko stolików - ale też kącików zabaw, gdzieś tam mignęła mi również toaleta. Wrzucenie takiego zdjęcia ma prosty cel - głównie zasięg, bo wkurwianie się na rodziców z dziećmi również jest modne. Madka i Tateł to już przecież niemalże archetyp wszystkiego, […]

9 września 2019
Podatek od grzeczności - coś, co każdy rodzic kiedyś będzie musiał zapłacić

Kosztuje cię więcej niż ten dochodowy, wymaga więcej skupienia niż zeznanie podatkowe, trwa dłużej niż załatwienie sprawy w Zusie i każdy rodzic prędzej czy później, będzie musiał zapłacić - podatek od grzeczności.  

26 sierpnia 2019
Nasz spływ Krutynią [Zgon- Krutyń] i czadowe przezroczyste kajaki

Wybrać się z chłopcami na spływ Krutynią planowałam od dawna. Mieliśmy już na koncie mniejsze wycieczki po jeziorze i w górę rzeki [mieszkamy przy ujściu tej rzeki do jeziora Bełdany], ze starszym synem zaliczyliśmy najkrótszą trasę od Nowego Mostu [tu filmik], ale chcieliśmy pokazać chłopcom inny kawałek rzeki. I przypadkiem trafiłam na fejsie polecane przez […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official