Dziś szybciutko, bo w rytm poprzedniego tekstu został zachowany i Kosmyk nie daje mi wytchnąć na moment. Dziś na przykład uciekł mi na drogę, wprost pod koła samochodu. Na szczęście samochód wyhamował, ale co z tego, skoro cała wcześniejsza nauka, setki ćwiczeń i kilka godzin rozmów poszły w las? Myślałam, że już skumał, on też mówił, że rozumie, co grozi wybieganiem za bramę – a tu łup. Zwariuję. Ale przedtem się nawtranżalam chleba z miodem i z syropem. Tym razem z kwiatów czarnego bzu. A co!

 

 

 

 

Przepis jest prościutki. Potrzebujemy około 20 do 30 pełnych kwiatostanów czarnego bzu. Jak dokładnie wygląda kwiatostan, zobaczycie TUTAJ. Robiłam z nich przecież naleśniki 🙂 Do tego przyda się litr wody, kilogram cukru i jedna cytryna pokrojona ze skórką.

Najpierw gotujemy wodę, rozpuszczamy w niej cukier i ładujemy tam cytrynę. Niech nam się trochę pogotuje, ja akurat gadałam z kimś przez telefon i mieszałam płyn dobre pół godziny. Na koniec pozwalamy wodzie ostygnąć i wrzucamy nasze kwiaty.

I mamy spokój na dwa dni, niech to się wszystko dobrze nasączy i wymiesza. Potem odcedzamy syrop, gotujemy [znów pół godziny] i gorący przelewamy do wyparzonych słoików. Warto pasteryzować – w wodzie lub w piekarniku. Ja ostatnio jestem faworytką piekarnikowego wekowania, bo nie muszę się babrać w wodzie i jest mi wygodniej.

Pewnie niektórzy zapytają się, jak pasteryzować w piekarniku… Tak samo, jak w wodzie, tylko zamiast do wody, wsadzacie zakręcone słoiki do piekarnika nastawionego na  130 stopni [mniej więcej na godzinę od czasu osiągnięcia odpowiedniej temperatury].

I gotowe! Możemy jeść od razu lub zachować na zimę bądź na prezent 🙂 Jeśli zastanawiacie się, dlaczego mam fioła na punkcie czarnego bzu, poczytajcie sobie o jego właściwościach TUTAJ.

To co – zrobicie? Jeszcze gdzieś czarny bez na pewno kwitnie!

  • O masz! Wczoraj moja siostra robiła syrop z czarnego bzu a dzisiaj ty;-) ja pewnie nie zrobię. Zapowiada się upalny weekend a ja w gorące dni stronię od kuchennych czynności. Nawet obiadu staram się nie robić-tylko dla Lidki zagrzeję zupkę albo pierogi. Lato w małym mieście nie jest fajne:-/

  • Czarny bez w cieście nalesnikowym..pycha:D Twoja mama jak nam to podala to niebo w gębie! Jeszcze raz pieknie dziekujemy za cudowny wypoczynek, wspaniałą atmosferę i to ze mogliśmy po prostu odpocząć..mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zajrzymy do "Jaskółki".

  • U mnie dziś były kwiaty bzu, ale w cieście 🙂 Pyyychota 🙂 Koniecznie muszę i syrop wypróbować.

  • Ja uwielbiam konfiturę z owoców czarnego bzu. Obłędnie pachnie. Tylko nie lubię jej przygotowywać, bo z mojego bzu zawsze wyłazi mnóstwo szczypawek, a tych się boję 🙂

  • Kurcze, a u mnie czarny bez już przekwitł… będę robiła syrop z owoców, a twój przepis zapiszę sobie na przyszły rok… dzięki 🙂

  • u mnie od półtora tygodnia stoją w butelkach 😉

  • Widzialem stoi w słoju przy drzwiach do letniej stołówki 😉

  • kruszynkakasia

    Super, że tu trafiłam, już kilka przepisów skradłam 😛