Domowe musli - zdrowe śniadanie, które zrobi samodzielnie każde dziecko

Joanna Jaskółka
11 stycznia 2016

Udostępnij wpis

 

Raz na jakiś czas nie oprę się pokusie i pochwalę się, że mój syn potrafi samodzielnie przyrządzić sobie śniadanie. Ostatnio próbował już zrobić sobie samodzielnie kanapki [nie wyszło mu, bo masło było twarde], ale jest jedno danie, które stało się jego ulubionym i które zrobi sobie sam w nocy o północy. I założę się o głowę, że wasze dzieci też będą umiały zrobić domowe musli.

 

 

To jest chyba marzenie każdej matki - żeby dziecko wstało i nie budziło z rana, tylko zajęło się chwilę sobą, ogarnęło posiłek i dało jeszcze przysłowiowe pięć minutek drzemki. Mnie to szczęście spotkało, a zajęło mi to raptem trzy i pół roku od czasu narodzin [;)]. Może mnie pokonacie, jak zaczniecie szybciej?

 

A u nas zaczęła babcia. Zafascynowała się różnymi rodzajami płatków owsianych i to ona nauczyła Kosmyka jeść je z jogurtem. To znaczy... hm. Nauczyła, to duże słowo i średnio je lubię. Po prostu jak mieszkaliśmy z rodzicami, to Kosmyk przybiegał do babci w porze jej śniadania i ładował się jej na kolana, podczas gdy ona spożywała swoje musli z jogurtem z mega ilością płatków, rodzynek i domowej suszonej żurawiny. A jak już się ładował, to i podjadał. A jak podjadał, to polubił. A my, zafascynowane i zachwycone jego zamiłowaniem, coraz częściej rozglądałyśmy się za ciekawymi dodatkami wzbogacającymi mieszankę płatków owsianych, jaglanych i gryczanych.

 

Potem, gdy już zamieszkaliśmy u siebie, musiałam sama stworzyć swoją kolekcję dodatków i w dalszym ciągu ją urozmaicam.

 

 

O CO CHODZI?

 

Chodzi głównie o to, że kiedyś miałam nieszczęście przeczytać skład popularnych płatków do mleka. Przeczytałam, zbladłam i obiecałam sobie, że moje dziecko będzie się trzymać od tego świństwa z daleka. To znaczy, wiecie, nie jestem jakaś hiper konserwatywna i sama lubię mleko z płatkami na słodko, ale wiedząc, czym się sama raz na jakiś czas faszeruję, swojemu dziecku wolałabym wpoić o wiele zdrowsze nawyki. Bo wiecie, to o nawyk chodzi. Tak, jak nauczymy jeść dziecko w młodości, tak będzie potem powielał to w przyszłości.  Nie wiem, czy muszę pisać wam o syropie glukozowo-fruktozowym, czy sami sobie znajdziecie [jak coś, to proście], w każdym razie ilość tego dziadostwa, jakie wpychamy dzieciom w jedzeniu jest tak duża, że z całych sił staram się maksymalnie to ograniczać, chcę, żeby moje dziecko na śniadanie zjadło coś zdrowego. A poza tym Kosmyk jest dzieckiem mlecznym. Uwielbia mleko krowie, roślinne, sojowe, migdałowe, jogurty, maślanki, kefiry - mógłby jeść tylko to i nic innego. Nawet rosół potrafi sobie mlekiem zabielić.Dzień, w którym zje trochę mięsa, zaznaczam w kalendarzu czerwonym serduszkiem.

 

Teoretycznie powinnam się martwić [biedne bezmięsne dziecko], w praktyce nie wpycham w niego na siłę niczego, czego nie chce, a staram się wzbogacić to, co chce w jak najwięcej składników odżywczych i witamin.  Robię domowe musli, które i wy możecie zrobić dla waszych dzieci i dla siebie. Taki słoik musli powinien stać w każdym domu - do jogurtu, do babeczek, do ciast i ot tak, do chrupania.

 

 

JAK ZROBIĆ DOMOWE MUSLI

 

Zacząć możecie od płatków owsianych z czymś, co lubi wasze dziecko - rodzynki, suszony ananans, suszona żurawina, plastry migdałów. Moim odkryciem jest ostatnio chrupiąca gryka - znalazłam w rossmanie [można też kupić online tutaj]. Wyglądem i smakiem przypomina popularne kangusy, ale jest o niebo zdrowsza, bo nie słodzona cukrem ani żadnym ustrojstwem. Czyste zdrowie w smacznych chrupkach - jeśli wahasz się, czy twoje dziecko polubi musli, to spokojnie mogę ci grykę polecić i możesz od niej zacząć. Świetnym dodatkiem jest też amarantus ekspandowany - takie malutkie, okrągłe chrupeczki [na zdjęciach w bezbarwnej misce z uszkami].

 

 

Amarantus - najstarsza roślina uprawna świata, który charakteryzuje się szczególnymi wartościami odżywczymi. Już samo to, że zawiera w sobie więcej żelaza niż szpinak czy pszenica mówi bardzo dużo, ma bardzo dużo dobrze przyswajalnego białka, którego jest więcej niż mleku czy soi.  No i nie zawiera glutenu. Charakteryzuje się specyficznym smakiem  i zapachem, ale łatwo się do niego przyzwyczaić.

 

 

Zasada jest prosta - dajemy to, co mamy w kuchni. Powiecie, że kupienie tych wszystkich dodatków wyjdzie bardzo drogo, ale to złudzenie, bo im więcej składników dodajemy, tym więcej musli uzyskujemy. Dla przykładu - za prażoną grykę zapłaciłam jakieś 9 zł, a do musli zużyłam jakąś połowę opakowania. Biorąc pod uwagę, że dwa słoje z musli starczą nam [mi i Kosmykowi] na ponad 1,5 miesiąca [bo jemy też inne rzeczy i nie zawsze aż tak bardzo nie chce mi się wstać], widać ładnie, jak koszt się zmniejsza, a zdrowie zostaje 🙂 [Nie, nie współpracuję z Dobrą Kalorią, oni po prostu u siebie (tutaj) mają przepyszne rzeczy i od kiedy je odkryłam w rossie, mogę być ich ambasadorką za free :)]

 

 

Co zawiera moje musli?

 

Wrzucam przede wszystkim płatki: owsiane, jaglane, kukurydziane, żytnie, jęczmienne, orkiszowe [to kwestia 3-4 zł za paczkę, nie musisz mieć wszystkich, ja swoje "kompletowałam"], dodaję rodzynki, suszoną żurawinę, pokrojone suszone daktyle, morele, figi [zwróć uwagę, żeby były niesiarkowane], dodaję też pestki słonecznika, dyni [na zdjęciu dynia syryjska], suszone banany, jabłka, gruszki, amarantus ekspandowany, prażoną grykę, nasiona chia, jagody goi [te akurat są drogie, na początek możesz kupić otręby pszenne z jagodami goi, są dostępne chyba w Lidlu, w Biedronce nie widziałam]. Można dodać też suszoną pietruszkę [robiliście kiedyś taką?] albo... por, seler, marchew [jeśli twoje dziecko nie lubi warzyw, ale jogurt z musli zje, to świetny sposób na przemycenie warzyw do posiłku].  Do swojego musli dodaję też błonnik, bo Kosmyk lubi i nazywa te podłużne rurki "robaczkami".

 

Ja traktuję moje słoje do musli jak zdrowy śmietniczek - zostało mi trochę truskawek i nie wiem, co z nimi zrobić? Robię truskawkowe chipsy i wrzucam do musli. Została mi jedna gruszka? Suszę, wrzucam do musli. Kawałki niedojedzonego banana? Suszę, wrzucam do musli. Owoce, co ich nie zużyłam do kompotu? To samo. Migdały? Orzechy? Siekam, wrzucam. Rodzynki, bakalie? The same. W ogóle moim zwycięstwem w walce z nietrafionymi prezentami [głównie od prababci Kosmyka, która potrafiła przyjechać rano i pierwsze co, to wręczyć mojemu synowi przed śniadaniem wielką czekoladę], jest właśnie ten kompromis. Chcesz babciu kupować i przywozić smakołyki? Proszę, kupuj dynię, słonecznik, śliwki, orzechy i wszystkie podobne temu wynalazki, jakie znajdziesz w sklepie - udało się!

I co dalej?

 

Wszystkiego po trochu wrzucasz do słoika i gotowe. Gdyby słoik się opróżniał, dorzucasz co tam masz i proszę. Ja w tym miesiącu wykorzystałam owoce, które nie zmieściły mi się do wigilijnego kompotu, ale zaczynam testować suszenie warzyw, więc w lutym nasze musli wzbogaci się o pietruszkę, seler i marchewkę.

 

Musli, müsli czy muesli?

 

A w ankiecie pytaliście, czy wrócę do językowych piątków, to macie mały językowy poniedziałek. Słowo "musli" to germanizm. Wymyślił je  [i udowodnił skuteczność] szwajcarski lekarz, który wprowadził zaskakujący system leczenia pacjentów po operacjach. Stwierdził, że mięso im szkodzi, więc proponował zamiast niego papkę [dokładnie to oznacza słowo "musli" - papkę]. Jeśli zastanawiasz się, która z wyboldowanych form jest poprawna, śpieszę donieść, że wszystkie zostały odnotowane przez słowniki, więc czy jesz musli, muesli lub müsli (wym, [misli]), robisz to dobrze. Musli jako tworu nie odmieniamy, więc  spożywajmy wszyscy musli, ale jeśli traktujemy musli jako słowo [zagmatwałam?] to odmiana wygląda tak: D. musli(müsli, muesli), C. muslom, (müslom, mueslom), N. muslami(müslami, mueslami), Ms. muslach (müslach, mueslach). Ale że słów nie jemy, to zamiast chodzić z muslami, lepiej je zjadajcie, bo własnoręcznie przygotowane i z dobrych, ulubionych składników, z jogurtem jest po prostu przepyszne.

 

Jak sobie z musli radzi mój syn?

 

A bardzo prosto. Naturalne jogurty zostawiam zawsze na dolnej półce w lodówce, tak żeby mógł sobie rano podsunąć krzesło i je wyciągnąć. Czasem do tego wyciągnie też jakiś dżem. Potem dosuwa krzesło do blatu, gdzie stoją słoje z musli i przygotowana wcześniej przeze mnie miseczka [zawsze mu zostawiam, choć nie zawsze korzysta, raz nie zostawiłam, bo zapomniałam, to se dostawił krzesło do szafek i sam wyciągnął]. Potem przekłada jogurt do miseczki, posypuje musli [taką ilością, jaką chce] i jeśli dorwał dżem, to dokłada sobie kilka łyżek dżemu [od kiedy mamy chrupiącą grykę i amarantusa, coraz rzadziej  częstuje się dżemem].

 

I proste.

 

UWAGA

Moim rodzicielskim odkryciem 2015 roku było to, że jeśli dziecko umie sobie zrobić coś, co lubi, to... sobie zrobi. Wcale nie musisz mu pomagać 🙂

 

 

 

DSC_0749

 

DSC_0752

 

DSC_0754

 

DSC_0760

 

DSC_0769

 

DSC_0782

 

DSC_0804

 

Unknown-4

 

DSC_0750

 

DSC_0816

 

DSC_0836

 

DSC_0829

 

DSC_0828

 

 

 

 

Jeśli boisz się, że twoje dziecko nie ogarnie tak skomplikowanej czynności jak wrzucenie jogurtu i płatków do miski, możesz zrobić  to sama, a miseczkę z płatkami zostawić w lodówce. Musli ze zdjęcia czekało na Kosmyka w lodówce, aż wróci od babci 🙂 Kosmyk wie, że jeśli nakłada sobie owsiane płatki i te wszystkie cuda do jogurtu, to musi chwilę poczekać, aż one namokną jogurtem. Zaproponowałam mu, żeby w tym czasie odstawił wędrujące po kuchni krzesło na miejsce i uprzątnął stół [w praktyce - zsunął wszystkie leżące na nim rzeczy na bok].

 

 

Smacznego!

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    18 lipca 2022
    Jak wspierać dziecko w nauce języka, żeby utrzymać motywację?

    Obecne wakacje miały być dla nas resetem. Bez stresu wyjazdów i kolonii. Siedzimy w domu, zwiedzamy okolicę, zajmujemy się naszymi zwierzętami domowymi i ogrodem – teoretycznie nie mamy żadnych obowiązków. Dlatego pojawił się pomysł na zapisanie młodszego syna na kurs językowy w szkole ProfiLingua – by mógł w wakacje uczyć się przez zabawę. Bo jeśli […]

    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official