Gdzie się podziały tamte zabawy?

Joanna Jaskółka
28 maja 2014

Udostępnij wpis

Nikt, tak jak ja, nie umiał przegonić zmyślonej dzikiej kuny. Nikogo nie budziła wiewiórka. I mało kto zasypiał przy latających po pokoju szerszeniach. Do dziś pamiętam, że kiedy ścinali starą sosnę, tylko ja pomyślałam o losie biednych szyszek i ocierając łzy rękawem, a zwisający z nosa gil liściem mlecza, wymyśliłam, że nawet szyszki mają dusze. Więc podczas ścinania, łapałam te spadające duszyczki do fartuszka i z wiarą, o wiele większą od tej, którą czuły moje koleżanki w kościele, przenosiłam duszyczki szyszek na inne drzewo.

Gdzie oni są? - śpiewał Ciechowski, szukając przyjaciół, a ja śpiewam, wracając myślami do moich dawnych dziecinnych wiejskich rozrywek. Przejażdżki na stogu siana. Skakanie w stodole. Pływanie w rzece. Zabawa w ochronę leśnych przyjaciół przed krwiożerczymi kunami, które czyhają na życie bezbronnych zwierzątek i chcą zawładnąć ich zapasami [a nie oglądałam wtedy bajek!], gotowanie błotnej zupy, łowienie ryb na patyk...

Jako dziecko, które początki swojego życia przeżyło w komunizmie, a do tego na wsi, nie miałam za wiele zabawek. Zamiast nich miałam wyobraźnię oraz mnóstwa pola [i lasu] do popisu. Bawiłam się karmiąc kury, niosąc jedzonko świnkom, zrywając trawę królikom, bawiąc się z kotem i biegając z psem.

Do dziś pamiętam dumę, jaka mnie rozpierała, kiedy widząc wybierających się w pełnym rynsztunku na ryby ojca z kolegami, postanowiłam z córką jednego z przyjaciół taty nie być gorsza i również udałyśmy się na połów. Zaopatrzyłyśmy się w dżdżownice znalezione pod kamieniami, dwie zrobione z patyka wędki z łabędzim piórem zamiast spławika i poszłyśmy nad rzekę. Tego dnia ojcowie wrócili z niczym, a myśmy nałapały całe wiadro okonków. Mój tryumf był widoczny, bo zwykła leszczynowa gałązka nałapała więcej na kolację niż warszawska rewelacyjna wędka...

Chcąc nie chcąc, najlepszą zabawą okazywała się pomoc rodzicom. Ostatnio pochwaliłam się wam, jak wykorzystuję Kosmyka [KLIK]. Ja również rwałam się do pracy! Byłam gotowa złapać za łopatę o każdej porze dnia i nocy, byle by było wystarczająco dużo śniegu do odgarnięcia...

Czy się kiedykolwiek nudziłam? Większość tych, co wspomina dawne czasy, zaklina się, że nigdy nie wiedzieli, co to nuda. Ja mam inne wspomnienia - nie wiem, może duchem jestem jeszcze młoda, ale dość gorzko wracam do momentów z dzieciństwa, kiedy kręciłam się bez celu i żałowałam, że starsze dzieci traktują mnie ze zrozumiałą im wyższością, a wszystkie dziewczynki w moim wieku mieszkają co najmniej 7 kilometrów ode mnie. Dla pięciolatki odległość nie do przebycia.

Z tych nudów pewnie, kiedy odwiedziła nas babcia z pięknym, świeżo zakupionym, błyszcząco czarnym i jak zapewniała, nie do podrobienia, przedarcia, przecięcia futrem, postanowiłam udowodnić, że się myli i nożyczkami do papieru wycięłam jej na tyłku nowego okrycia wspaniały, idealny wręcz kwadrat.

Jak się domyślacie, nie dostałam aplauzu, ale po raz pierwszy wtedy zobaczyłam w oczach rodziców coś na kształt podziwu. Bo te nożyczki, wiecie, one bardzo tępe były.

Babcia w ogóle miała ze mną przekichane, bo zawsze, kiedy zabierała mnie na ryby, ja, wiedziona nagle przeczuciem, że wszystkie złowione okonie są z pewnością złotymi rybkami, po kryjomu wpuszczałam je do wody. Za każdym razem, kiedy szła pilnować mnie nad rzekę, uciekałam jej do wody i płynęłam najdalej jak mogłam, naśmiewając się z jej strachu przed groźnymi wodorostami i wirami. Niemal wszystkie moje odwiedziny u niej w domu kończyły się zalaniem sąsiadki z dołu i rozbitym jajkiem w kapciach posypanym dla urody płatkami owsianymi i kaszą gryczaną.

Tak, czasem się nudziłam. A kiedy dziecko się nudzi wpadają mu do głowy pomysły szalone i niebezpieczne. Do dziś nie zapomnę, jak postanowiłam dosiąść hodowanej przez rodziców krowy. Namówiłam dwóch kolegów, którzy wtedy jeszcze mieszkali w sąsiedztwie i zasiedliśmy na grzbiecie Baśki, udając, że pędzimy na rączym rumaku. Baśka była dość leniwa, więc stała grzecznie, ale była też łasa na wodę, wredota, więc kiedy moja babcia wyszła na pole zawołać krowę do wodopoju, Baśka faktycznie przeistoczyła się w rumaka i pognała ile sił w czterech kopytach.

Ja wyszłam cało, bo jako dziewczynka, dostąpiłam zaszczytu zajęcia miejsca przy szyi i miałam się czego złapać, koledzy się trochę potłukli. Ale tyłek i tak mnie bolał [spróbujcie się przejechać na krowie, to sami zobaczycie!] a wszyscy zamiast mnie żałować, śmieli się z mojego wyjątkowo niemądrego pomysłu.

Czy czuję sentyment? Żal, że te czasy minęły? Szczerze mówiąc, cieszę się, że dziś mogę zapewnić mojemu synowi trochę więcej bezpiecznych rozrywek. I mimo że niedługo zamieszkamy w naszym nowym starym domku [KLIK] i zapewne Kosmyk z braku towarzystwa również będzie wyobrażał sobie różne przygody i za bardzo antropomorfizował zwierzątka, to cieszę się, że dziś mam trochę więcej opcji, pieniędzy i wyborów w sklepie, żeby zapewnić nam ciekawsze rozrywki niż bieganie z szyszkami w fartuszku 🙂

Niemniej Kosmyk jest kolejnym w rodzinie ostatnim dzieckiem lasu. Nie będą mu obce ryby, żaby, padalce, ptaszki, robaczki i bieganie po lesie. Przypominając sobie swoje dzieciństwo, ucieszyłam się, że w tym naszym życiu na wiejskim odludziu będę mogła dać mu większość rzeczy, których mi w dzieciństwie brakowało, nie ustępując należnej uwagi temu, z czym każde dziecko powinno obcować - przyrodzie, naturze, wolności.

I na wszystkich zdjęciach nie oglądacie jego, ale mnie dokładnie, kiedy byłam w jego wieku 🙂 Wiecie, że dopiero przeglądając album, zobaczyłam, jak on jest do mnie podobny? Do dzisiaj w ryzach trzymała mnie nadzieja, że jednak wziął trochę urody od chłopa 🙂

Wpis powstał pod patronatem Klubu Toyota Kids, gdzie do 1 czerwca trwa konkurs z fantastycznymi nagrodami [Lego i Lego Duplo], a w Dzień Dziecka wszyscy członkowie będą mogli pobrać kosmiczne tapety na komputer i tablet. Do tego młodsze dzieci już teraz mogą zagrać w nową grę, która ostatnio pojawiła się na planecie Rav 4 [Memory! Ulubiona Kosmyka!]. I właśnie to jest fajniejsze od tamtego, minionego dzieciństwa. Jak nam się nudzi albo niespodziewanie chlupnie ulewa, to możemy sobie spokojnie usiąść przy komputerze i zagrać w ulubione gry. Nie ukrywam, że skupienie Kosmyka podczas rozwiązywania pamięciowej układanki jest czasem cenniejsze od najcieplejszego błyszcząco czarnego futra z dziurą na pupie 🙂


Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    18 lipca 2022
    Jak wspierać dziecko w nauce języka, żeby utrzymać motywację?

    Obecne wakacje miały być dla nas resetem. Bez stresu wyjazdów i kolonii. Siedzimy w domu, zwiedzamy okolicę, zajmujemy się naszymi zwierzętami domowymi i ogrodem – teoretycznie nie mamy żadnych obowiązków. Dlatego pojawił się pomysł na zapisanie młodszego syna na kurs językowy w szkole ProfiLingua – by mógł w wakacje uczyć się przez zabawę. Bo jeśli […]

    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official