Ile wart jest autorytet, który musisz wyszarpać z dziecka siłą?

Joanna Jaskółka
10 maja 2016

Udostępnij wpis

Rodzice muszą być autorytetami dla swoich dzieci. Koniecznie. Bez autorytetu, nie ma wychowania.Mniej więcej taki wniosek wysnułam ze wszystkich negatywnych [lub wątpiących] komentarzy pod ostatnimi wpisami o wychowaniu. I muszę przyznać, że ja się w pewnym sensie z tym stwierdzeniem zgadzam - autorytet jest pożądany. Autorytetu się słucha. Autorytet prowadzi.

 

 

Bardzo przydatne narzędzie - bycie autorytetem. To pomaga. Nie zaprzeczam. Trochę byłam jednak przerażona twierdzeniem, że autorytet trzeba sobie wypracować za wszelką cenę. Że jeśli nie przywołuje się dziecka do porządku, to miazga, krew i pożoga. Drogi czytelniku, który myślisz, że tylko siłą jesteś w stanie wypracować sobie poważanie u dziecka...

 

Usiądź, zamknij oczy i pomyśl - kto jest dla ciebie autorytetem. Takim niepodważalnym, jedynym. Takim, z którym zawsze, ale to zawsze się zgadzasz. Takim, którego szanują też inni.

 

Przychodzi ci coś do głowy? Jan Paweł II? Papież Franciszek? Księżna Diana? Coco Chanel? Nauczycielka ze szkoły? Koleżanka? Ktokolwiek by nim nie był, zastanów się, co zrobił, że stał się dla ciebie ważny.

 

Czy cię bił? Czy szantażował, że jak nie zjesz obiadu, to nie dostaniesz deseru? Czy jęczał ci nad głową, że jak się nie posłuchasz, to jemu będzie smutno i przykro i się obrazi i w ogóle to ci zabawki nie kupi? Czy podkreślał, że dwa razy nie będzie powtarzać? Czy stawiał cię do kąta? Czy cię okłamywał, że jak nie zjesz obiadu, to nie urośniesz i zachorujesz? Czy kazał ci odkupywać rzeczy, które zepsułeś w zabawie?

 

Nie?

 

A jednak czujesz do tych ludzi szacunek, mimo że ani nie ingerują w twoje życie, ani nie rozkazują, ani się na ciebie nie obrażają, ani nie zmuszają do posłuszeństwa, nawet, słuchajcie, nie mówią ci, że masz spijać słowa z ich ust, bo jak nie to...

 

A ty ich słuchasz. Patrzysz się na ich postawę, rozmyślasz nad tym, co powiedzieli, zrobili. Chcesz być taki, jak oni.

 

Chcesz też być autorytetem dla swojego dziecka. Chcesz, żeby cię słuchało, żeby było posłuszne. Tak mi piszesz - przecież jakoś  ten autorytet trzeba zdobyć. Więc co robisz?

 

Szantażujesz, podporządkowujesz, krzyczysz, zmuszasz, obrażasz się i wreszcie - dajesz klapsy.

 

Wszystko dla tego autorytetu, którego pragniesz, którego pożądasz, który, ktoś ci to kiedyś powiedział, musisz od dziecka wymagać.

 

Wiesz. Jest też inny rodzaj autorytetu. Negatywny. Hussein, Hitler, Osama bin Laden, Mao Tse-tung.  Swoją władzę zdobyli manipulując, okłamując, bijąc, kradnąc, terroryzując. Oczywiście, że to autorytety - mnóstwo ludzi się ich słuchało i robili dokładnie to, co przywódcy im mówili. Powszechnie nie lubiani, często wyśmiewani, argumentujący wszystko siłą i karami, po jakimś czasie wypierani,  zagrożeni, bo ci, co mieli siłę, wyzbyli się swojego szacunku do terrorystów i stanęli przeciwko. Wyśmiewając, robiąc na przekór, robiąc swoje, nie oglądając się na ten "autorytet".

 

Mówisz, że karzesz swoje dziecko, dyscyplinujesz je, manipulujesz nim, bo chcesz być dla niego autorytetem. Bo tak trzeba wypracować sobie szacunek, bo tak robili twoi rodzice.

 

A teraz siedź dalej i zacznij myśleć - ile jest wart ten autorytet, który musisz wyszarpać z dziecka siłą? O który musisz walczyć? Czy ktokolwiek z pozytywnych autorytetów kiedykolwiek musiał walczyć o swoją pozycję za pomocą przemocy, szantażu i manipulacji? Czy naprawdę szanujesz swoich rodziców za te wszystkie chwile, gdy cię karali, czy może jednak za coś innego, co, na szczęście, przeważyło?

 

Autorytet powinien być czymś pozytywnym. Autorytet wyzwalający inspiruje i konstruktywnie wpływa na postępowanie osób, mobilizując je do inicjatywy i podejmowania samodzielnych działań, stymulując ich zapał, wyobraźnię i intelekt, czy pomagając im w osiąganiu cywilnej odwagi i krytycznej wiedzy. Współpraca z tak rozumianym autorytetem nie wynika z obowiązku czy z powinności, lecz jest całkowicie dobrowolna. [mozecoswiecej.pl]

 

Pomyśl, czy chcesz być rodzicem, którego będzie się kochać, czy może takim, którego trzeba się bać, bo zbije, ukarze, wścieknie się.

 

I przestań chrzanić o autorytetach, jeśli twoje działania są wyłącznie terrorem, wcale nię będziesz tym, kim chcesz być.

 

 

Inne teksty:

"Jak porządnie ukarać dziecko, ale tak, żeby mu w pięty poszło"

"10 mitów o wychowywaniu dzieci, na które nie musisz się zgadzać"

"Pochwały wcale nie uskrzydlają"

"Jeden, jedyny przypadek, kiedy moje dziecko może kogoś uderzyć"

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
6 sierpnia 2020
17 zabaw, które pomogą ci pracować bez problemu i zawracania gitary

No i jest. E-book o 150 darmowych zabawach dla dzieci już wylądował w sklepie i wzruszam się każdego dnia, gdy czytam pozytywne recenzje i podziękowania. Więc ja też chcę podziękować. Mój e-book by nie powstał, gdybym nie ogarnęła swojego domowego biura i gdyby dzieci skakały nade mną bez zajęcia. Zajęcie udało mi się znaleźć  - […]

29 lipca 2020
Ile tracą nasze dzieci, gdy przeprowadzamy się z miasta na wieś, na zad*pie? [podkast]

Pytań od rodzin, które rozważają opuszczenie miasta i przeniesienie się na wieś, dostaję miesięcznie kilka. Coraz więcej tych rodzin, których kierunek z miasta na wieś bardzo interesuje. Co ciekawe na Mazurach, do szkoły mojego dziecka, dołączy w przyszłym roku kilkoro dzieci, których rodzice schronili się przed pandemią w swoim letnim domku i postanowili zostać tu […]

22 lipca 2020
Do kogo krzyczą rodzice i czemu robię ludzi w ch*ja [podkast]

Otóż i jest. Pierwszy odcinek podkastu. Nigdy nie sądziłam, że zacznę znowu gadać do mikrofonu, ale od kiedy pogadałam  kilka razy z Kamilem Nowakiem, wspomnienia ze stażu w radiu wróciły i idea prowadzenia nowego kanału gdzieś indziej niż tylko na fejsie czy instagramie coraz bardziej mi się zaczęła podobać.  

3 czerwca 2020
7 zdań, które nie działają, a wciąż je dzieciom powtarzamy

Są takie zdania, które wypowiadamy z nadzieją, że w czymś one pomogą. Powtarzamy je, wierząc, że coś one przekażą. I faktycznie - przekazują. To, że nie działają albo to, że potrzebujemy zwyczajnie coś z siebie wyrzucić. Bo na tym polega magia części z tych powszechnych tekstów - służą temu, żebyśmy sami wyrzucili z siebie emocje. […]

1 czerwca 2020
Zobacz, jak ten kącik przemienił się w domowe biuro oraz jak wygląda moja praca z dziećmi w domu.

Osiem lat piszę tego bloga i piszę [a raczej pisałam] go zawsze na kolanie. Pamiętam, że kiedy otworzyłam firmę i postawiłam na internetową działalność, obiecywałam sobie, że za zarobione na blogu pieniądze zrobię sobie wreszcie prawdziwe biuro. Niestety, wszystkie zarobione na blogu pieniądze wydawałam zawsze na jakieś głupoty: jedzenie, rachunki albo drzwi do domu.  

24 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością i zrób z dziećmi kopytka

Kopytka to ulubione danie moich dzieci. I bywa tak, że zanim podam obiad, to chłopcy są już napełnieni po czubki uszu podjadaniem świeżo wyciąganych z wody kopytek. Tylko że... kopytka zawsze robi moja mama. Ja nigdy się nie odważyłam zrobić ich samodzielnie.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official