Zestaw do zadań specjalnych w sytuacjach kryzysowych

Joanna Jaskółka
15 maja 2016

Udostępnij wpis

 

Są takie momenty w życiu, kiedy coś idzie nie tak. Przypalony obiad, zalana łazienka, stłuczone lustro, utopiony telefon... W domu pogrom, pożoga, sytuacja średnia, bo o ile ty sama potrafisz sobie poradzić ze szkodami, o tyle dziecko nie do końca potrafi zrozumieć ryzyko i to, że w tym akurat momencie nie powinno przeszkadzać. Dodatkowo tobie z nerwów serce zaraz wyleci z klatki, a ręce trzęsą ci się tak, że pokroiłabyś nimi szczypiorek. Jak to wyjaśnić dziecku? Jak przekonać, żeby nie plątało się między nogami?

 

 

 

Jasne, można latać, wrzeszczeć, wymachiwać rękami, fukać na dziecko, czy nie widzi, co się dzieje, przecież katastrofa, niech zrozumie, niech przestanie biegać, niech siądzie spokojnie, ale już!

 

Ale można też wyciągnąć schowany zestaw do zadań specjalnych, gdzie zadaniem specjalnym jest zajęte dziecko, a zestawem wszystko to, co mogłoby ucieszyć i zająć je na przynajmniej na pół godziny, byśmy mieli czas ogarnąć to, co trzeba.

 

Mnie ostatnio spotkała taka sytuacja... Adaś utopił mi mój nowy, trzydniowy telefon.

 

 

Nie muszę mówić, jak bardzo kipiałam w środku i na jakie rzeczy miałam w danym momencie ochotę? Niby się powstrzymałam od awantury [bo na kogo mogłam być zła? Na niemowlaka?], ale starszak głupi nie jest. W ogóle dzieci nie są takie głupie w tych sprawach - wyczuwają napięcie matki, są w stanie pojąć, że coś się z nią dzieje, mimo fasady uśmiechu. Więc uśmiech schowałam, wyjaśniłam jednemu dziecku, jak bardzo się zdenerwowałam, jak duży to dla mnie problem [jedyny telefon - jego strata, to brak możliwości zadzwonienia po karetkę, policję, gdziekolwiek, sprawy blogowe pomijam, bo brak komórki to tylko utrudnienie, z którym sobie poradzę, zajmie mi to więcej czasu, ale sobie poradzę].

 

Starając się uśpić Adasia, żeby jego drzemka dała mi czas na dojście do siebie, poprosiłam Kosmyka o suszenie telefonu, co wiedziałam, że nic nie da, ale przynajmniej zajmie go na chwilę i bardzo głęboko oddychałam. A kiedy Adaś zasnął, bez chwili namysłu wyciągnęłam z ukrycia pudło z zestawem specjalnym. Potrzebowałam chwili, żeby przez komputer skontaktować się z Chłopem, który miał wrócić za dwa dni, musiałam napisać mamie, że raczej do niej nie zadzwonię, więc niech przyjedzie, kiedy uważa i poprosi ojca o kupienie kilku rzeczy, bo, oczywiście, ja do niego w tej sprawie zadzwonić nie mogę. No i oczywiście znaleźć sposób, jak można uratować od zatopienia najnowszy model Huawei, bez najmniejszego sensu stworzony bez możliwości wyciągnięcia z niego baterii.

 

 

Kiedy ja zaczynałam się powoli miotać między komputerem a zamoczoną komórką, Kosmyk spędzał "ulubione chwile w życiu" [jego określenie]. Malował, układał, przyklejał i nikt mu się nie mieszał w paradę i nie mówił, że może część z tych rzeczy zostawi sobie na później.

 

 

Warto mieć takie nadliczbowe kolorowanki, malowanki, zagadki, wyklejanki, wydzieranki - coś, czego dziecko jeszcze nie widziało [dzięki czemu euforia nowością da nam przynajmniej 10-15 minut] i coś, co dziecko z pewnością zainteresuje, dzięki czemu zyskamy dodatkowe 40 do 60 minut czasu na ogarnięcie problemu.

 

DSC_0486

 

DSC_0309

 

 

W moim zestawie znalazły się naklejki Edu Stick uwielbianego przez nas Djeco. Ja sobie te naklejki zamierzam kupować do każdego zestawu specjalnego. Teraz testowałam je po raz pierwszy i zdały egzamin na piątkę. Edu Stick to zestaw naklejek i kart z zaznaczonymi miejscami, gdzie naklejki trzeba umieścić. Na górnej części kartki na biało zaznaczono elementy, które trzeba na dolnej części kartki uzupełnić. Wygląda to mniej więcej tak:

 

 

DSC_0359

 

DSC_0358

 

DSC_0355

 

 

Jeśli ktoś nie lubi, kiedy jego dziecko bezmyślnie bawi się naklejkami lub jeśli nie podoba mu się, że dziecko nakleja je gdzie popadnie, bez żadnego sensu [niepojętego przez dorosłych, bo dla dziecka taka zabawa jest również wartościowa], to właśnie znalazł zabawkę idealną dla niego i ukochaną przez dziecko. Tu jest zadanie - bardzo konkretne, trzeba uzupełnić obrazki o elementy pokazane na górze. W zestawie jest ponad 100 naklejek i 30 kart, które zajmą dziecko i sprawią, że naklejanie nalepek będzie miało dodatkową wartość i znany dorosłemu cel. Kosmy spędził na zabawie jakieś 30 minut i nie wypełnił wszystkich kart. Resztę wypełniał następnego dnia i jeszcze następnego, a i tak trochę mu zostało. Zamierzam się w to zaopatrzyć w większej liczbie i trzymać na kolejną stresową sytuację.

 

KUPISZ TUTAJ

 

 

DSC_0365

 

DSC_0351

 

DSC_0349

 

DSC_0303

 

 

 

Tablica magnetyczna to chyba jedyna zabawka, jaką mamy, a która nie jest dostosowana do wieku Kosmyka. Ale kiedy przeczytałam, że to tablica magnetyczna, jakoś się nie bałam zaryzykować zabawki ponad wiek.

 

KUPISZ TUTAJ

 

 

DSC_0388

 

 

To mocna tablica, którą można ustawić, dzięki kartonowym podpórkom i układać na niej giętkie magnesiki z robocikami i planetami i akcesoriami kosmicznymi. Wiem, że można też kupić taką tablicę  baśniową, z domkiem dla zwierząt czy leśną wyprawą. U nas na topie są ostatnio robociki. Kosmyk dostał bzika na punkcie piosenek Story Bots i ostatnio obok samochodów na topie są robociki [które na początku nazywał koszami na śmieci]. Zresztą zobaczcie, ta piosenka naprawdę wpada w ucho, zawsze słuchamy jej przed wyjściem do przedszkola 🙂

 

 

 

DSC_0339

 

DSC_0334

 

DSC_0342

 

DSC_0325

 

 

Naklejki dla samych naklejek. Muszę wam powiedzieć, że nie mam nic przeciwko zabawom dziecka, które ja osobiście uważam, że nic dziecku nie dają. Jeśli coś zajmuje malucha na tyle, że nie może się od tego oderwać, to coś mu to jednak daje, więc jeśli to nieszkodliwe, staram się nie wtrącać. Naklejki są więc naszym wybawieniem, bo wystarczy mieć ich kilka, żeby zająć Kosmyka na chwilę. Muminki - oczywisty wybór. Już o nich pisałam przecież.

 

KUPISZ TUTAJ

 

 

DSC_0311

 

 

Ach, kiedy trafiłam na te nożyczki, wiedziałam, że sprawią dziecku frajdę! Kosmyk jakoś przestał się ostatnio interesować wycinaniem, pomyślałam więc, że nożyczki z ciekawym wzorem znów go tego zachęcą. I miałam rację.

 

KUPISZ TUTAJ

 

 

DSC_0476

 

DSC_0504

 

DSC_0445

 

 

Kredki Djeco miały być na prezent, ale wyciągnęłam je z pudła razem z innymi rzeczami i Kosmyk, oczywiście, musiał je przetestować. Od kiedy zużyliśmy nasze kamyczki, na których uczył się rysować i po przerwie malowania zwykłymi kredkami, wraca u niego powoli fascynacja kredkami w różnych kształtach - stożkowymi i zwierzątkami.

 

 

DSC_0496

DSC_0509

DSC_0447

 

DSC_0520

 

 

Grę Gęsi miałam podarować Kosmykowi na Dzień Dziecka, żebyśmy wspólnie sobie zasiedli i pograli, ale cóż. Z pudła wyciągnęłam wszystko, jak leci, Gęsi też tam były. Kosmyk najbardziej w planszówkach lubi to, że może sam sobie poukładać pionki i zasady, no to ok. On sobie układał, a ja walczyłam z telefonem, obiecując sobie, że do zasad gry zmuszę go w jego święto 🙂

 

KUPISZ TUTAJ

 

 

DSC_0523

 

DSC_0530

 

DSC_0321

 

 

Przybijankę, pamiętam, kupiła kiedyś Kosmykowi babcia, ale Kosmyk był za mały na taką zabawę, gwoździki pogubił, elementy też. Został korek, który po jakimś czasie zniknął. Trochę się obawiałam, podając Kosmykowi nową przybijankę, ale na szczęście zaskoczyło. Dowiedziałam się też nowej zasady używania przybijanki - najpiere trzeba ułożyć elementy, a jak już się je ułoży, to wtedy trzeba je przybić. Jestem ciekawa, co na to budowlańcy 😀

 

KUPISZ TUTAJ

 

 

DSC_0394

 

DSC_0409

 

DSC_0412

 

DSC_0417

 

DSC_0418

 

DSC_0424

 

Naklejki wielokrotnego użytku to u nas hit nad hity. Już zamówiłam u babci Danusi kolejny zestaw na Dzień Dziecka. Pisałam o nich już tutaj i podtrzymuję zdanie. To rewelacyjna alternatywa dla zwykłych naklejek, bo te są wielokrotnego użytku - można je naklejać, odklejać, przeklejać na planszach, a jak się jakaś zgubi, to jest ich tyle, że na pewno wystarczą.

 

KUPISZ TUTAJ

 

 

DSC_0427

 

DSC_0430

 

DSC_0436

 

DSC_0439

 

DSC_0322

 

Mozaiki Kosmyk jeszcze nie skończył, a dałam mu ją w środę! Wczoraj moja siostra pomagała mu ją układać i powiedziała, że sama sobie taką kupi na odstresowanie do domu 🙂 Ciekawa opcja [i zajmująca] dla wszystkich dzieci, które lubią różnego rodzaju wycinanki, wyklejanki i zestawy artystyczne. Mogłabym się przyczepić, że zestawy z naklejkami nie są oznaczone i trzeba szukać w instrukcji, jaki kolor do jakiej liczby pasuje, ale jak już to znalazłam, to po prostu podpisałam markerem z drugiej strony i nie było problemu 🙂

 

KUPISZ TUTAJ

 

DSC_0482

 

DSC_0484

 

DSC_0493

 

DSC_0540

 

 

U mnie zdarzył się akurat nieszczęśliwy wypadek, ale zestaw do zadań specjalnych w tej lub podobnej formie, mam zawsze schowany na każdą inną sytuację, w której muszę, koniecznie muszę, zająć czymś dziecko. Wiem, wiem, jak się zepnę, to zawsze znajdę maluchowi jakieś kamyki, patyki czy cuś. Problem jest taki, że u nas te kamyki i patyki są na porządku dziennym, żeby dziecko naprawdę zająć potrzeba czegoś większego kalibru. Choć nie twierdzę, że jeśli wasze dzieci mają same wielkie kalibry w pokoju, to patyki ich nie zainteresują 🙂 Interesuje zawsze to, co jest rzadkie i wyjątkowe 🙂

 

Wyszukuję więc takie gadżety, które przydają mi się, kiedy muszę wykonać bardzo ważny telefon/ odpisać na bardzo ważnego maila i to szybko, w tej godzinie/ lub ogarnąć sytuację kryzysową, taką jak ostatnio. Jest to bardzo przydatne, bo dzięki temu, że Dasio zasnął, a Kosmyk majstrował spokojnie przy stoliku, ja mogłam się uspokoić, pogodzić ze stratą, spojrzeć się na wszystko z humorem i wreszcie - zrobić zdjęcia do postu, a już myślałam, że nie dotknę aparatu, bo... Adaś pogryzł mi ostatnio kartę, na której miałam piękne zdjęcia i kilka filmików na następne dwa posty 😀 Taki jest! Za 9 dni skończy roczek, a już zepsuł więcej rzeczy niż Kosmyk przez całe życie 😀

 

A wy macie jakieś zestawy specjalne? Co w nie wkładacie?

 

[linki prowadzą do zaprzyjaźnionych z blogiem sklepów]

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
19 czerwca 2019
Pierwsze świadectwo szkolne, czyli jakie wyróżnienie dostał syn na koniec pierwszej klasy

Cały czerwiec na grupach i profilach fejsbukowych trwała walka o to, czyje dziecko zdobędzie lepsze lub gorsze świadectwo.  Któremu dziecku czerwony pasek lub jego brak ułatwi start przyszłość, a któremu zniszczy życie i dostanie się na wymarzone studia. Kompletnie nieprzygotowana weszłam w ten szkolny świat. Z totalną ignorancją, jakie świadectwo przyniesie syn na koniec pierwszej […]

17 czerwca 2019
Jeśli ogarnięcie budżetu domowego i wydatków jest dla ciebie taką czarną magią, jak kiedyś dla mnie, to patrz na to...

Czemu? Czemu? Pamiętam na studiach zajęcia z ekonomii, marketingu, nudne jak schabowe z ziemniakami i mizeria na słodko. Praktycznie niczego z tych zajęć nie pamiętam, mimo że zawsze miałam kolorowe, piękne notatki i piątki w indeksie. W rzeczywistości nie umiałam tej wiedzy ani przełożyć na pracę, ani na życie. Realnie nic nie było tak proste, […]

19 maja 2019
Szymbark - wycieczka, w którą zostałam wrobiona i w którą ja nikogo nie wrobię

Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku to jedno z miejsc, które mi wpadło w oko podczas wyjazdu na Kaszuby. Wybraliśmy się tam w majowe popołudnie, nie do końca wiedząc, czego się spodziewać, ale chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o Kaszubach i ich historii. Wstępnie powiem tak - wzięliśmy za mało pieniędzy.  

16 maja 2019
Po wizycie w ośrodku Zawiaty - czy ucieknę z Mazur i przeprowadzę się na Kaszuby?

Jeśli przeżyjesz wyjazd z rodziną na wakacje i nie wrócicie pokłóceni, przeżyjesz wszystko - tak mi kiedyś powiedziała znajoma. Czyli jestem już jak najbardziej zahartowana, bo pięciodniowy wyjazd majowy mam za sobą, wróciliśmy i nikt się z nikim nie pokłócił. No dobra. Nie wróciliśmy pokłóceni. ZAWIATY

7 maja 2019
Bądź z dzieckiem wtedy, gdy najbardziej cię potrzebuje, a nie tylko wtedy, kiedy jest grzeczne

Jedną  z najcięższych dla mnie rzeczy, które musiałam przepracować, było przepracowanie tego, co dzieje się ze mną, kiedy moje dziecko krzyczy. I kiedy dziś rozmawiałam ze znajomą, która ma małe dziecko, potwierdziłam kolejny raz swoje przypuszczenia. Kiedy dziecko krzyczy lub źle się zachowuje, mamy ochotę uciekać w najdalszy zakątek świata i wrócić jak się uspokoi. […]

28 kwietnia 2019
Drobna rzecz, którą zawsze robię w sklepie, a która pomaga wszystkim

Smutno mi było, kiedy dowiedziałam się, że to jest jakieś wyjątkowe. Że mało kto to robi. Smutno mi, że za każdym razem, kiedy to proponuję, spotykam się z zaskoczeniem jakby to było coś wyjątkowego i nie wiadomo jak miłego. A to przecież normalne. I logiczne. Tak myślę. A ty?  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official