Jak i kiedy udało mi się odstawić dziecko od piersi? [A miałam karmić do osiemnastki!]

Joanna Jaskółka
17 lipca 2018

Udostępnij wpis

Drugiego dziecka miałam nie karmić piersią. Tak mówiłam, kiedy pierwsze ledwo co odrosło. Z karmieniem miałam same złe wspomnienia i zarzekałam się, że nigdy, przenigdy drugi raz nie spróbuję. Jakie to szczęście, że ludzie się zmieniają, prawda? Wraz ze wszystkim, czego uczyłam się, wychowując mojego starszego, wymagającego, ruchliwego syna, zmieniało się moje podejście. Mimo to, gdy byłam w szóstym miesiącu ciąży, uparcie milczałam, kiedy czytelniczki pytały, czy będę karmić piersią.

odstawic dziecko od piersi

 

Już pomijam to, że kij je to obchodziło 😀 Ale sam fakt, że milczałam i nie zaprzeczałam był wymowny. Do porodu nie kupiłam ani jednej butelki i ani jednego smoczka. Dwie malutkie buteleczki dostałam w prezencie, ale kiedy jechałam do szpitala rodzić, świadomie zostawiłam je w domu. Wiedziałam, że spróbuję bez nich. I wiedziałam, że będzie mnie to dużo kosztować.

 

I kosztowało.

 

Mimo tego, że już jedno dziecko trochę karmiłam, to było to takim ciągiem porażek i upadków, że z drugim zaczynałam zupełnie od początku. Miałam już wsparcie i wiedzę [dzięki Hafija i Mataja :*] i sama wyczytałam większość rzeczy, które powinna mi powiedzieć położna, a za jednym i za drugim razem - nie powiedziała. I kiedy wróciłam do domu z malutkim synkiem wiedziałam już, co będę robić przez najbliższe kilka lub kilkanaście miesięcy: będę leżeć i pozwolę mojemu synowi jeść tyle, ile chce. Kiedy dziecko jadło, starałam się dużo czytać i gadać z drugim, oglądałam seriale, czytałam książki, grałam w gry na komórce, a w chwilach, gdy spał - pisałam.

W domu miałam non stop bałagan, obiady były od święta, ale na szczęście już w ciąży nauczyłam się, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Kiedy w domu był Chłop, sprzątaliśmy razem generalnie i jakoś to szło, ale jak sama widziałaś, dopiero w tym roku udało mi się urządzić kawałek ogrodu  - cóż, są priorytety, podwórko nimi nie było.

Przeżyłam dwa silne zapalenia piersi. Jedno z dwójką dzieci, samotnie. Pamiętam, że gorączkę miałam tak wysoką, że nie docierały do mnie słowa syna, leżałam nieprzytomna, starszak demolował pokój, młodszy pił tak boleśnie, że miałam ochotę odciąć sobie oba cycki i umrzeć  i pamiętam też tę ulgę, gdy przyjechał Chłop i przywiózł mi jakiś lek, który pomógł na tyle, że odzyskałam świadomość.

Przeżyłam też pierwsze "kocham cię" wypowiedziane nad piersią i to cudowne uczcie, gdy smak mleka potrafił złagodzić strach, złość, smutek i przerażenie. Szybki ruch, mocne przytulenie i jedna średniej wielkości pierś potrafiła przezwyciężyć siermiężną wściekłość skierowaną nawet w stronę właścicielki owej piersi.

 

odstawic dziecko od piersi
odstawic dziecko od piersi

 

Jeśli chodzi o leki, to cztery razy dostałam od lekarza takie, po których, jak mnie uprzedził, nie można było karmić piersią. Ale ja znałam tę stronę i czytałam Hafiję, więc uprzejmie sprawdziłam, czy na pewno to, co mówi, jest prawdą. Trzy razy nie było, za czwartym razem poprosiłam o zmianę leku na bardziej przyjazny. Bez problemu się udało.

 

Nie zliczę, ile razy ktoś mi zwrócił uwagę, że karmię moje dziecko. Co najlepsze - najwięcej krytycznych uwag przyciągałam, karmiąc niemowlę. Niemowlę! Dziecko, któremu jak psu buda należy się dobry posiłek. W pewnym momencie u Segritty na Złych Matkach na pytanie, co odpowiadać, gdy ludzie mówią, że po roku karmienia to w piersiach ma się samą wodę, napisałam, że nie ma co dziecku wody żałować.

 

odstawic dziecko od piersi
odstawic dziecko od piersi

 

Uprzejmie lub nieuprzejmie ignorując uwagi, karmiłam dalej. Wytrwale i bez żenady. Karmiłam roczniaka. Karmiłam wreszcie dwulatka, co nawet wśród czytelniczek wywoływało różne reakcje. Bo przecież to duży chłopak!

 

Tak, strasznie duży i męski jest dwulatek, który potrafi rozpłakać się na widok zdechłej żaby i jest przekonany, że faktycznie wyciągam z ucha monetę oraz wierzy w to, że jego miś naprawdę czuje smutek oraz wyjada mu po kryjomu żelki. I ja go dalej karmiłam.

 

Wyjeżdżając na konferencję nawet trzydniowe, po których wiedziałam, że dwa dni spędzę z młodszym w łóżku, bo sobie rekompensował. Karmiłam go dalej. Nawet jak wrócił po tygodniu u babci, to nie zapomniał. Przytulił się i powiedział, że zaśnie z mamusią.

 

Karmiłam w nocy. Często przez sen. Po jakimś czasie sam się obsługiwał i nawet nie wiedziałam, czy karmiłam w sumie, czy nie 😀

 

Karmiłam w miejscach publicznych i karmiłam w restauracjach. Albo jakoś zmieniło się w tym czasie podejście, albo nikt nie chciał podpaść mojemu wówczas dwulatkowi, bo  więcej uwag nie słyszałam.

JAK ODSTAWIĆ DZIECKO OD PIERSI? 

 

Od urodzenia Adaśka dostaję kilka takich pytań miesięcznie, a na Wiejskich Matkach ich liczby nawet nie zliczę. Jakbym miała o tym jakiekolwiek pojęcie i odstawiła od piersi dziesiątki dzieci! Odpowiadałam uczciwie - nie wiem, bo nie próbowałam. Wciąż karmię i dopóki syn będzie chciał, nie zamierzam mu odmawiać. Widzę, o ile jest, dzięki temu, spokojniejszy, o ile pewniejszy siebie i o ile radośniejszy. Lubię też te chwile, kiedy bez wyrzutu mogę lec na łóżku i słuchać sobie książki. O odstawieniu od piersi pisała  Hafija  i warto się z tym zapoznać.    Ja więcej od niej nie wiem, niestety.

 

- To masz zamiar karmić do osiemnastki?

 

Padało często od razu pytanie, które może by mnie i zbiło z tropu, gdybym kiedykolwiek na własne oczy zobaczyła jakiegoś osiemnastolatka ssącego cycek matki. Niestety, nie było mi dane.

 

Karmienie młodszego syna zakończyło się trzy tygodnie po jego trzecich urodzinach. Pamiętam, że wówczas już ponad tydzień nie domagał się "cycaka", od kilku miesięcy "cycaka" coraz częściej zastępowały inne aktywności. I on podszedł do mnie wtedy, przytulając się do piersi. Chcesz? - zapytałam uprzejmie. - Nie, nie... - pomachał ręką przecząco. - Tylko się przytulić, bo kocham twoje cycaki.

 

Tak zrobił, chwilę się potulił i pobiegł się dalej bawić.

 

Od tamtej pory zostało tylko przytulanie. Przytulanie zastąpiło karmienie piersią, które, jak złośliwi przepowiadali, miało się wlec do osiemnastych urodzin.  I nie było to dla mnie zaskoczeniem, bo podświadomie czułam, że do tego to zmierza i że to nasze ostatnie chwile razem, tak blisko.

I przygotowywałam się na tę chwilę razem z nim. Nie wyczekiwałam, ale jej nadejście nie było dla mnie zaskoczeniem. Ot, już się skończył ten etap.

Co mnie bawi, wszyscy pytają, jak przygotować dziecko na odstawienie od piersi, a zapominają, że to obie strony muszą być na to gotowe.  Gotowe na to, że to się już nigdy nie powtórzy, że to porozumienie i to magiczne połączenie z dzieckiem przez chwilę - nie wróci. Nie stosowałam żadnych dziwnych praktyk, nie używałam cytryny, nie przyjmowałam leków na zatrzymanie laktacji,  nie starałam się w żaden sposób zniechęcić mojego dziecka do piersi. Po prostu z nim byłam, nazywałam uczucia, wspierałam i rozmawiałam. Zawsze mógł na mnie liczyć i nigdy nie odmówiłam mu bliskości, kiedy jej potrzebował. Ja po prostu byłam z moim dzieckiem i kiedy mnie potrzebowało, zawsze mu służyłam pomocą. W pewnym momencie przestał potrzebować pewnych moich narzędzi i poszedł dalej. A ja za nim. Mając w pamięci moje pierwsze słowa, jakie skierowałam do niego po porodzie: długa droga nas czeka, ale nie martw się, będę tuż obok.

I jestem.

 

Pamiętam tę chwilę, gdy jako noworodek leżał przyssany po raz pierwszy, pamiętam pierwsze jego świadome spojrzenie na mnie i pamiętam, kiedy po raz pierwszy jadł coś i wlepiał we mnie te swoje mądre i jedynie w tym momencie poważne oczy. Pamiętam i nikt mi tego nie zabierze. Nawet on. Kiedy już przestał. Poszedł dalej, zrobił kroczek do przodu. A ja pójdę za nim, choćby nie wiem, co.

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    View all comments
    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official