Krwiożercze króliki i wiejski styl życia

Joanna Jaskółka
30 czerwca 2014

Udostępnij wpis

Tak płakaliście nad ich losem, tak zawodziliście, że biedne na pasztet szykuję, potrawkę już planuję robić. Oj, co to się WTEDY działo... A tu się okazuje, że one wcale na waszą troskę nie zasłużyły! Ani trochę! To są krwiożercze potwory - inaczej nie mogłam odczytać min przestraszonych dzieci z miasta, gdy Kosmyk pochwalił się nowymi zwierzątkami...

 

Kiedy Kosmyk zaprowadził  dzieci z miasta, które przyjechały z rodzicami na wypoczynek, do swoich króliczków, nie sądziłam, że kwestia nakarmienia zwierzątek przyczyni się do powstania tego tekstu. To przecież zwykłe zwierzątka. Dzieci lubią zwierzątka. Dzieci przecież ciągle o zwierzątkach czytają, uczą się, oglądają je w bajkach i w zoo, i w gazetach..

No cóż. Chyba nie.

 

Mina dzieciaków, które po raz pierwszy zobaczyły coś puszystego, z uszami i do tego w klatce - bezbłędna.

 

- Czy on gryzie?
- Jak one walczą?
- One łapią myszy?
- Ja się boję!
- Kosma! Nie dotykaj!

 

 

 

 

A Kosmyk, niezrażony przestrachem kolegów, ni stąd, ni zowąd wpakował się cały do klatki i przytulił swojego ulubionego - brązowego lekko przypalanego królika-chłopca.

 

Dzieci trochę się uspokoiły, wytłumaczyłam im, że króliki gryzą marchewkę, ewentualnie suchy chlebek, mieszkają w klatce dla ich bezpieczeństwa, a nie dlatego, że kogoś mogą zaatakować, opowiadałam o tym, co jedzą, jak często je karmimy i pokazywałam coś, co zdumiało wszystkich - królicze nesquiki, czyli maleńkie kupki.

 

- Czy te płatki to oni robią z tych kup?
- Yyyy... [gdybym była ortodoksyjnym żywicielem rodziny, pewnikiem bym coś bąknęła o tym całym cukrze zawartym w czekoladowych kuleczkach, ale - ja lubię te płatki, a hipokryzja jest gorsza od niezdrowego jedzenia ;)]
No cóż. Trochę dziwnie mi się tłumaczyło całkowite podstawy, tym bardziej, że dzieci miały bardzo dużo informacji o lwach, tygrysach, małpach i innych egzotycznych zwierzątkach, a nie wiedziały za bardzo, jak krwiożercze i czy w ogóle krwiożercze mogą być swojskie króliczki. I tu ciekawa refleksja - zahaczająca poniekąd o dyskusję pod postem o królikach - im bardziej nasza cywilizacja mknie do przodu, tym bardziej my staramy się odizolować od rzeczywistości, która nas otacza. Mięso nie jest ze zwierzęcia, tylko z plastikowej torebki podane na tacce. Dżem kupuje się w sklepie. Mleko w kartonie. Ryba wyłącznie bez ości.

Zapomnieliśmy już jak palcami obieraliśmy rybę prosto z patelni i chlebem z masłem zagryzaliśmy zaplątaną w gardle ość, nie pamiętamy smaku pieczonych w ogniu ziemniaków, mleko od krowy pełne jest zarazków, a w sklepie się kupuje ideę królika, czyli mięso pozbawione sierści, oczu i uszu. Zapewne wymyślone, bo przecież nie zabite.

 

A potem ja dostaję baty, bo pokazałam rzecz, która jeszcze 20-30 lat temu była całkiem naturalna 😉 W każdym razie, między innymi dlatego w cyklu "nasza biblioteka" będę się skupiać na książkach, w których bohaterami są swojskie zwierzęta. Wyjątek zrobiłam dla Muminków, bo je uwielbiam, i dla Pandy, bo książeczka jest o dobrych manierach. Uf.

Ale nie tylko książeczki - każdy, kto wchodzi na mojego bloga, powinien mieć świadomość tego, gdzie wchodzi. Nie mieszkam w mieście, nie mam przy domu galerii handlowej, nie mam przystanku autobusowego, a o sieci kolei może wypowiedzą się ci, co nią po Mazurach podróżowali [gdzie jesteście? halo!]. Nie zamawiam wiejskiego żarcia przez internet, mało który kurier [KLIK] dostarczy mi go na czas. Zresztą po co, skoro mogę to żarcie sama zrobić z tego, co mam pod nosem?

 

To wiejski blog. Blog o życiu nie tyle zgodnego z naturą, co całkowicie podporządkowany jej prawom. Zabijam króliki. Niedługo może zabiję kury. Umiem patroszyć ryby Zapewne też ubrudzę się jak świnka, przygotowując na wiosnę mój własny ogródek.

 

I coraz częściej - czy to na blogu, czy w realu, ze zdumieniem się przekonuję, że to, co pokazuję, ma sens. Bo to polskie, wiejskie życie jest bardziej egzotyczne od sushi na obiad i palmy na de Gaulle'a.

 

Zresztą - przecież to o "Wiejskiej matce" powstał TEN wywiad 🙂

 

 

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
29 września 2021
Wreszcie mam mężczyznę w domu - recenzja RoboJet X-Level

Nie byłam specjalnie przekonana do możliwości skorzystania z usług robota sprzątającego. Kojarzyło mi się to z większym zachodem niż realną korzyścią. Bo zakładałam, że robota będę musiała non stop pilnować, żeby się nie zaklinował, żeby nie wciągnął czegoś, żeby nie spadł. A potem przyjechał do mnie RoboJet X-Level. I moje dzieci go porwały.    

19 sierpnia 2021
Publikuję rozdział książki "Bliżej" - mojej pierwszej książki na papierze [i z okładką!].

Gdyby ktoś mi powiedział 10 lat temu, że moja przygoda z blogowaniem doprowadzi do napisania pierwszej książki, wyśmiałabym go serdecznie. Ale doprowadziła. Trochę pod naciskiem, was, czytelników, trochę pod presją dzieci, które czytały dialogi i zachwycały się tym, jak fajnie ich życie może wyglądać w słowach, trochę pod moje własne pragnienie bycia "na papierze" powstała […]

29 lipca 2021
I mieliśmy razem trwać, i nic z tego, kurwa mać.

Telefon milczy, Stoję w garażu, który jest obórką i trzęsę się od płaczu. Telefon milczy. Szlocham aż mi dech zapiera i tylko obrzydzenie brudną podłogą nie pozwala mi położyć się i  skulić na posadzce.  Telefon milczy. Wreszcie otrząsam się, a mój wzrok pada na papryki, które on robił. Jeszcze w zeszłym roku. Robił i się […]

22 lipca 2021
Nasz niewidomy pies - jak wygląda życie ze zwierzęciem, które nie widzi?

Nie jestem w stanie określić momentu, w stwierdziliśmy, że nasz pies nie widzi - na pewno nie było to nagłe i zauważalne. Jego oczy po prostu mętniały i mętniały, ale momentu, w którym stały się całe białe, nie pamiętam. Powoli, niezauważalnie nasz pies stał się. po prostu... niewidomym psem.     W tym tekście przedstawiam […]

13 lipca 2021
Co się stało, gdy odwiedziliśmy FFun Park w Warszawie?

Kiedy wchodziliśmy do FFun Parku w Warszawie, byłam lekko przestraszona, bo chłopcy, po długim spacerze wykazywali już cechy podminowania. Starszy się kręcił bez sensu, w typowym dla siebie stanie "zrobię coś na diabła", młodszy był na nie, bo nie zrobiłam czegoś, czego on chciał. Myślałam sobie, będzie lipa. Utknę w tym parku z dwójką rozwrzeszczanych […]

29 czerwca 2021
Gdy trzeba podlewać ogród - jak oszczędzać wodę?

Ok. Stoimy przed faktem braku wody, nie tylko na świecie, ale również w Polsce. Coraz częściej słychać, że gminy zabraniają nawet mieszkańcom podlewać ogród, tylko po to, żeby wody starczyło dla wszystkich. Wiem, że nie każdy w to wierzy, bo przy pierwszej większej ulewie pojawiają się ironiczne komentarze, że hłe hłe hłe, a mówią, że […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official