Najszybszy obiad totalnie z niczego.

Joanna Jaskółka
12 marca 2017

Udostępnij wpis

 

Ostatnio szukałam obiadu na szybko, takiego, żeby zajął mi góra 20 minut, bo zupełnie nie miałam czasu ani na myślenie o obiedzie, ani na gotowanie. Niestety, mieszkamy w takim miejscu, że awaryjne wyjście do restauracji w sumie odpada, nie ma też u nas wielu źródeł dobrego dania na wynos. Usiadłam więc i znalazłam. Rewelacyjny przepis na obiad totalnie z niczego. Zobaczcie!

 

 

I tak, kolejny raz dodaję przepis z makaronem... może dlatego, że są najprostsze i tak szybko je się robi, że zostaje czas na zdjęcia 😀 Przy bardziej zaawansowanych daniach, ostatnie, o czym myślę, to strzelanie fotek. Niemniej danie jest smaczne i pobiło nasz śmieciogarnek, o którym pisałam tutaj. Nawet nie pobiło, a zwyczajnie zastąpiło, bo jest o wiele prostsze.

 

POTRZEBUJESZ:

 

- makaron [100 g, ale ja dawałam na oko i raczej trochę więcej. Nie skupiałam się na rodzaju, wrzuciłam do gotowania to, co miałam, świderki akurat jakieś wstęgi]

- czosnek [4-5 ząbków w zależności od tego, jak dużo makaronu gotujesz]

- masło [1 łyżka]

- oliwa [1 łyżka]

- plasterki szynki [jeśli masz w domu parmeńską, to super, ja dałam resztki z lodówki dwóch rodzajów]

- garść szpinaku [ja dałam pół torebki]

- śmietana [18% albo 30%]

- jajka

-ser parmezan albo zwykły [a może być bez sera]

 

 

Po kolei:

 

Makaron gotuję i wyjmuję cedzakiem z garnka [wodę zostawiam].

 

Czosnek szatkuję i wrzucam na patelnię na której rozgrzane jest już masło z oliwą. On sobie skwierczy tak minutę lub dwie. Jeśli mam szynkę parmeńską, wrzucam ją od razu do czosnku, żeby się podsmażyła minutę, jeśli robię z resztek, to wstrzymuję się z wędliną [dodaję ją na koniec, żeby się podgrzała], a  po minucie do czosnku dodaję sam szpinak i wyjęty z wody makaron oraz śmietankę [na oko]. Podsmażam kolejną minutę.

 

-> I teraz tak, w zależności od rodzaju szpinaku: jak mam świeży to wrzucam go do czosnku od razu z makaronem i śmietanką. Jak mam mrożony, to albo pamiętam, żeby wyjąć go wcześniej, żeby się rozmroził, a jak zapomnę, to po prostu wrzucam go na patelnię razem z czosnkiem, żeby się rozmroził, a dopiero po chwili dodaję do niego makaron i śmietankę. I na koniec dodaję szynkę, żeby się jedynie podgrzała.

 

Szynka i czosnek zazwyczaj dają taki smak, że nie ma potrzeby przyprawiać, jednak zawsze dorzucam trochę majeranku, oregano czy ziół. Na sam koniec dodaję szynkę [jeśli nie robiłam z parmeńskiej] i posypuję serem, albo i nie.

 

Na koniec zagotowuję wodę po makaronie i robię jajko w koszulce [czyli do gotującej się wody rozbijam jajko i czekam aż się podgotuje minutę albo dwie]. Jajko wyjmuję z wody cedzakiem i kładę na porcji makaronu. Jeśli się potem takie jajo nakłuje widelcem, to żółtko przepysznie rozpływa się na makaronie ze szpinakiem, robiąc tzw. sos. To znaczy moje dziecko nazywa to jajecznym sosem i zawsze muszę robić mu dwa takie jaja na porcję 🙂

 

W jednym średnim garnku po makaronie udało mi się ugotować maksymalnie cztery jaja, więc nie trzeba oddzielnie każdego gotować.

 

I gotowe.

 

Na warunki kryzysowo-domowe przerabiałam

przepis znaleziony u Kwestia Smaku - tutaj.

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
19 czerwca 2019
Pierwsze świadectwo szkolne, czyli jakie wyróżnienie dostał syn na koniec pierwszej klasy

Cały czerwiec na grupach i profilach fejsbukowych trwała walka o to, czyje dziecko zdobędzie lepsze lub gorsze świadectwo.  Któremu dziecku czerwony pasek lub jego brak ułatwi start przyszłość, a któremu zniszczy życie i dostanie się na wymarzone studia. Kompletnie nieprzygotowana weszłam w ten szkolny świat. Z totalną ignorancją, jakie świadectwo przyniesie syn na koniec pierwszej […]

17 czerwca 2019
Jeśli ogarnięcie budżetu domowego i wydatków jest dla ciebie taką czarną magią, jak kiedyś dla mnie, to patrz na to...

Czemu? Czemu? Pamiętam na studiach zajęcia z ekonomii, marketingu, nudne jak schabowe z ziemniakami i mizeria na słodko. Praktycznie niczego z tych zajęć nie pamiętam, mimo że zawsze miałam kolorowe, piękne notatki i piątki w indeksie. W rzeczywistości nie umiałam tej wiedzy ani przełożyć na pracę, ani na życie. Realnie nic nie było tak proste, […]

19 maja 2019
Szymbark - wycieczka, w którą zostałam wrobiona i w którą ja nikogo nie wrobię

Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku to jedno z miejsc, które mi wpadło w oko podczas wyjazdu na Kaszuby. Wybraliśmy się tam w majowe popołudnie, nie do końca wiedząc, czego się spodziewać, ale chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o Kaszubach i ich historii. Wstępnie powiem tak - wzięliśmy za mało pieniędzy.  

16 maja 2019
Po wizycie w ośrodku Zawiaty - czy ucieknę z Mazur i przeprowadzę się na Kaszuby?

Jeśli przeżyjesz wyjazd z rodziną na wakacje i nie wrócicie pokłóceni, przeżyjesz wszystko - tak mi kiedyś powiedziała znajoma. Czyli jestem już jak najbardziej zahartowana, bo pięciodniowy wyjazd majowy mam za sobą, wróciliśmy i nikt się z nikim nie pokłócił. No dobra. Nie wróciliśmy pokłóceni. ZAWIATY

7 maja 2019
Bądź z dzieckiem wtedy, gdy najbardziej cię potrzebuje, a nie tylko wtedy, kiedy jest grzeczne

Jedną  z najcięższych dla mnie rzeczy, które musiałam przepracować, było przepracowanie tego, co dzieje się ze mną, kiedy moje dziecko krzyczy. I kiedy dziś rozmawiałam ze znajomą, która ma małe dziecko, potwierdziłam kolejny raz swoje przypuszczenia. Kiedy dziecko krzyczy lub źle się zachowuje, mamy ochotę uciekać w najdalszy zakątek świata i wrócić jak się uspokoi. […]

28 kwietnia 2019
Drobna rzecz, którą zawsze robię w sklepie, a która pomaga wszystkim

Smutno mi było, kiedy dowiedziałam się, że to jest jakieś wyjątkowe. Że mało kto to robi. Smutno mi, że za każdym razem, kiedy to proponuję, spotykam się z zaskoczeniem jakby to było coś wyjątkowego i nie wiadomo jak miłego. A to przecież normalne. I logiczne. Tak myślę. A ty?  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official