O tym, jak mój syn sprawił, że po raz pierwszy od wielu lat poczułam magię świąt…

Total
646
Shares

Każdego roku w grudniu robimy wielki przegląd książek i zabawek i odkładamy te, którymi się już chłopcy nie bawią. Co się dzieje z tymi rzeczami? Idą w ręce innych dzieci. Od trzech lat starszak bardzo przeżywa fakt istnienia domów dziecka i zazwyczaj tam wysyłamy wszystko, co jest w dobrym stanie, a nam się nie przyda. To nasza coroczna tradycja.

 

KoSMYK spełnia marzenia

 

W tym roku zainspirowałam się hasłem “Smyk spełnia marzenia” i postanowiłam, oprócz obdarowania dzieci naszymi zabawkami i książkami, spełnić kilka marzeń dzieci z domu dziecka. Dałam ogłoszenie o tym, że mogę pomóc i stało się coś, co mnie przerosło – dostałam nawał maili, wiadomości i smsów z prośbami o pomoc. Dumałam nad nimi, usiłując wykombinować, jak pomóc wszystkim i czego konkretnie oni chcą, kiedy podszedł do mnie starszak. Powiedziałam mu, żeby przyszedł później i od słowa do słowa wyjawiłam mu nad czym tak myślę. Kosmyk pobiegł do swojego pokoju i wrócił ze swoją skarbonką.

– Masz. – powiedział. A widząc moją zdziwioną minę, dodał. – To dla dzieci. Weź. Kupmy coś im. Ja chcę tylko pościel z Minecrafta i edu globus nowy. I będę szczęśliwy. Pieniądze mi niepotrzebne, bo dostanę to pod choinkę, prawda?

Za bratem przytuptał jego wierny cień – Adasio, również ze swoją skarbonką w dłoni. Cały wieczór, gdy chłopcy poszli spać,  odpisywałam na wiadomości i po raz pierwszy chyba robiłam to z przemoknietymi oczami.

 

Do segregowania  zabraliśmy się w tym tygodniu…

… a kiedy wszystko już poukładaliśmy i porozdzielaliśmy, nadeszła kolej na zakupy. Spisaliśmy listę marzeń dzieci  i chłopcy zamienili się na chwilę w świętych Mikołajów…

 

Czytaliśmy prośby z domów dziecka, z rodzinnych domów dziecka oraz z ośrodków opiekuńczych. Zastanowiło mnie, jak ciężko wychowawcom i dyrektorom powiedzieć konkretnie, o czym marzą dzieci. Jak ciężko powiedzieć wprost, wyznać swoje marzenie z obawy przed wyśmianiem czy komentarzem, że marzenie jest zbyt wygórowane. Padały ogólne “prezenty”, “jakiś upominek” lub “cokolwiek”. Tym bardziej zaskoczyłam się, kiedy na moją stanowczą prośbę, żeby dziewczynki z któregoś z ośrodków jasno NAPISAŁY, czego pragną, dostałam takie rysunki:

 

 

Otworzyłam mail z tymi rysunkami i serce mi na chwilę stanęło ze wzruszenia. Moje własne dzieci nie chcą się tak starać, żeby dostać cokolwiek.  Ale moje własne dzieci pomogły mi wybrać resztę prezentów dla Igora, Nadii, Mai, dzieci z rodzinnego domu z naszych okolic oraz z rodzinnego domu ze Śląska. Wysłaliśmy też kilka drobnych upominków plastycznych dla dzieci z rodzin zastępczych, wybraliśmy zestawy książek z Naszej Biblioteczki i oddaliśmy nasz zbiór bajek na DVD dla jednego z domów dziecka. Tutaj możecie zobaczyć, czego jeszcze te rodziny potrzebują, jest cała lista.

 

Też możesz pomóc
Sieć sklepów Smyk razem z Komitetem Ochrony Praw Dziecka, którzy nie pierwszy raz pojawiają się na blogu, po raz dziewiąty organizują Wielką Zbiórkę Świąteczną, która ma pomóc dzieciom doświadczającym przemocy domowej. KOPD umieściło przy kasach we wszystkich sklepach sieci Smyk skarbonki, a pieniądze zebrane podczas akcji zostaną przekazane na pomoc podopiecznym oraz ich rodzinom. Spełniając marzenia dzieci, pamiętajcie również o tej możliwości pomocy. Szczęśliwa rodzina to czasami jedyne i największe marzenie dzieci.
Dodatkowo na profilu Filipa Chajzera, tutaj, trwa konkurs, który polega na wrzuceniu w komentarzu pod zdjęciem Filipa najpiękniejszego świątecznego zdjęcia i napisanie, jakie marzenie chciałabyś/chciałbyś spełnić drugiemu małemu bądź dużemu człowiekowi w Smyku. Konkurs trwa do 4 grudnia do północy. 

 

Moja pierwsza od wielu lat magia świąt…

 

I kiedy zobaczyłam te paczki zapakowane i maile informujące o wysyłce kupionych rzeczy, spojrzałam się na mojego małego synka, tak małego, ale już ogromnego w moich oczach i zwyczajnie zaczęłam płakać. Po raz pierwszy w życiu nie mogę doczekać się świąt i mimo że już wcześniej przesyłałam rzeczy domom dziecka, tym razem zrobiłam coś więcej: spełniłam marzenia Nadii, Mai i innych dzieci. Konkretne marzenia i konkretne potrzeby, o których te dzieci nie śmiały marzyć, nie chciały nawet za bardzo wypowiadać ich na głos, tak wydawały im się nierealne. Coś niesamowitego, że my, niewielkim kosztem, byliśmy w stanie je spełnić i sprawić, że w święta, oprócz oczekiwania na własne prezenty, będziemy wiedzieć, że ktoś gdzieś w Polsce cieszy się z małego spełnionego marzenia.


 

Wpis powstał we współpracy z siecią sklepów Smyk. 
You May Also Like