Cztery podstawowe pytania, które musisz sobie zadać, jeśli chcesz przestać wściekać się na dziecko

Joanna Jaskółka
16 maja 2017

Udostępnij wpis

 

To był zwykły dzień, taki, jakich wiele. A ja chodziłam wściekła jak osa i nic mi nie pasowało. W pewnym momencie miałam wszystkiego tak bardzo dość, że nie zważając, że dzieci właśnie zamazuję ostatni czysty skrawek ściany, po prostu się odcięłam i zerknęłam na fejsa. A tam toczyła się właśnie dyskusja o tym, jak nie krzyczeć na dziecko. Bo przecież sam krzyk niczego nie nauczy dziecka - tylko przestraszy. A przecież nikt nie chce, żeby jego dziecko nie robiło czegoś ze strachu, prawda?

 

Zobacz -> Ile wart jest autorytet, który musisz wyszarpać z dziecka siłą?

 

Ja nie chcę.

 

Ale, o matko, jak ciężko jest nie krzyknąć, prawda? Mimo tego, że wiemy, jak destrukcyjnie krzyk wpływa na dzieci, jak je psychicznie niszczy, nie potrafimy się czasem powstrzymać. Kiedy dzieciaki latają po pokoju, strącają przedmioty, po raz piętnasty nie słuchają twojego polecenia, znowu zabałaganiły cały pokój, no aż się ciśnie na usta, prawda? I ja jestem w takim stanie przedkrzykowym przedzawałowym. Zerkam na dyskusję na fejsie na forum rb i widzę wypowiedź pewnej dziewczyny.   Ja do dziś jestem wdzięczna tej obcej mi przecież matce za słowa, które napisała i to wcale nie do mnie.

 

 

Bo najczęściej jest tak, że krzyczysz, bo zachowanie dziecka ci przeszkadza, ale zamiast szukać rozwiązania, próbujesz go okiełznać, co wcale nie jest łatwym zadaniem. [zobacz ->  Dziecko i każdy w rodzinie ma prawo olewać twoje uprzejme prośby] i prawdopodobnie skończy się na walce oraz twoim i dziecka wkurzeniu. Nie umiesz znaleźć rozwiązania, bo zapewne nie masz zaspokojonych swoich potrzeb, a bez ich zaspokojenia, napełnienia siebie, nie jesteś w stanie wyjść do dziecka z empatią i zrozumieniem. Jeśli twoje potrzeby są zaspokojone, jesteś w stanie zaspokoić potrzeby innych i do wszystkiego podejść spokojniej.  Kiedy ja jestem w takiej sytuacji, staję i korzystając z rady z forum [tak! internet to skarb!] biorę kilka oddechów i zadaję sobie cztery magiczne pytania:

 

  1. Co widzę? [bez negatywnych konotacji, bez oceniania, czyli: syn biega po pokoju, syn rzuca piłką, syn rozwala zabawki, syn za głośno krzyczy].
  2. Co czuję? [irytacja, poddenerwowanie, bezsilność, ból głowy].
  3. Czego potrzebuję? [chwili spokoju, odpoczynku, jeszcze tylko 15 minut spokojnej pracy, ciszy, tabletki na ból głowy. Czy chodzi mi o to, żeby syn przestał to w ogóle robić, czy żeby nie robił tego teraz, czy chcę, żeby szanował moją pracę, czy raczej o to, żeby nie hałasował dla zasady, czy chcę, żeby w ogóle nie bałaganił i nie ruszał zabawek, czy raczej, żeby posprzątał?].
  4. Jak mam to zrobić? [Mogę poczekać, aż syn przestanie wrzeszczeć, bo może krzyczy z radości i zaraz skończy, mogę sprawdzić, spytać, czemu krzyczy, bo może coś się stało, a nawet jeśli skłonienie do odpowiedzi sprawi, że przestanie,  mogę powiedzieć dziecku, że boli mnie głowa i jego krzyk sprawia, że boli mnie jeszcze bardziej, mogę podejść do dziecka i pokazać mu na zegarze, ile minut jeszcze potrzebuję, żeby skończyć pracę i zacząć się z nim bawić, mogę powiedzieć dziecku, że np. piłką bawimy się na dworze i jeśli potrzebuje ruchu, za tyle i tyle minut/godzin na dwór wyjdziemy, mogę poprosić kogoś, żeby zabrał dzieci na kilka godzin, jeśli potrzebuję chwili odpoczynku, mogę wyjść na chwilę z pokoju, kiedy czuję, że opanowują mnie spore nerwy, mogę porozmawiać z synkiem o zasadach zabawy bądź przypomnieć mu, że zabawki sprzątamy po zabawie.

 

A może dziecko wcale nie robi nic złego, zachowuje się po prostu jak dziecko, a ja jestem na tyle zmęczona, że wszystko mnie irytuje? Może to nie wina dziecka, że się głośno bawi albo wyraża emocje, tylko mi ciężko jest to znieść, bo moje zasoby, moje potrzeby od dawna nie były zaspokajane i zwyczajnie nie umiem dać z siebie czegoś, czego sama nie mam?

Ale ja przecież wiem, że ty to wiesz. Ja też wiedziałam. Ale musiałam to przeczytać od innej osoby, żeby sobie uświadomić.  Wiem też, że gdybyś miała zaspokojone swoje potrzeby, sama byś doszła do tego, że jeśli dziecko biega jak szalone, trzeba z nim wyjść na spacer albo umożliwić mu bieganie. Wiem, że potrafisz to zrobić spokojnie i potrafiłabyś, gdyby twoje deficyty zostałyby uzupełnione. Wiem też, że tak naprawdę tobie nie przeszkadza dziecko i to, jak się zachowuje. Zachowanie dziecka to tylko kropelka w morzu rzeczy, które cię wkurzają, a zdaje ci się, że na dziecko powinnaś mieć jakiś wpływ, skoro na inne rzeczy nie masz.
Zdradzę ci sekret: nie powinnaś. Przede wszystkim powinnaś mieć wpływa na siebie i o siebie powinnaś zadbać  w pierwszym momencie. Dziecko gdzieś tam jest, coś robi: bawi się, krzyczy, płacze, śmieje, rozwala, bo jest dzieckiem. Przez najbliższe lata nie będzie inaczej. Twój krzyk nie jest mu potrzebny, bo dziecko do wszystkiego dojdzie samo, gdy będziesz mówić do niego spokojnie. Najważniejsze w danym momencie jest to, żebyś skupiła się na tym, co naprawdę ci przeszkadza? Dziecko? Czy może raczej to, że jesteś ostatnią osobą, która myśli o sobie w tym domu?
 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
6 sierpnia 2020
17 zabaw, które pomogą ci pracować bez problemu i zawracania gitary

No i jest. E-book o 150 darmowych zabawach dla dzieci już wylądował w sklepie i wzruszam się każdego dnia, gdy czytam pozytywne recenzje i podziękowania. Więc ja też chcę podziękować. Mój e-book by nie powstał, gdybym nie ogarnęła swojego domowego biura i gdyby dzieci skakały nade mną bez zajęcia. Zajęcie udało mi się znaleźć  - […]

29 lipca 2020
Ile tracą nasze dzieci, gdy przeprowadzamy się z miasta na wieś, na zad*pie? [podkast]

Pytań od rodzin, które rozważają opuszczenie miasta i przeniesienie się na wieś, dostaję miesięcznie kilka. Coraz więcej tych rodzin, których kierunek z miasta na wieś bardzo interesuje. Co ciekawe na Mazurach, do szkoły mojego dziecka, dołączy w przyszłym roku kilkoro dzieci, których rodzice schronili się przed pandemią w swoim letnim domku i postanowili zostać tu […]

22 lipca 2020
Do kogo krzyczą rodzice i czemu robię ludzi w ch*ja [podkast]

Otóż i jest. Pierwszy odcinek podkastu. Nigdy nie sądziłam, że zacznę znowu gadać do mikrofonu, ale od kiedy pogadałam  kilka razy z Kamilem Nowakiem, wspomnienia ze stażu w radiu wróciły i idea prowadzenia nowego kanału gdzieś indziej niż tylko na fejsie czy instagramie coraz bardziej mi się zaczęła podobać.  

3 czerwca 2020
7 zdań, które nie działają, a wciąż je dzieciom powtarzamy

Są takie zdania, które wypowiadamy z nadzieją, że w czymś one pomogą. Powtarzamy je, wierząc, że coś one przekażą. I faktycznie - przekazują. To, że nie działają albo to, że potrzebujemy zwyczajnie coś z siebie wyrzucić. Bo na tym polega magia części z tych powszechnych tekstów - służą temu, żebyśmy sami wyrzucili z siebie emocje. […]

1 czerwca 2020
Zobacz, jak ten kącik przemienił się w domowe biuro oraz jak wygląda moja praca z dziećmi w domu.

Osiem lat piszę tego bloga i piszę [a raczej pisałam] go zawsze na kolanie. Pamiętam, że kiedy otworzyłam firmę i postawiłam na internetową działalność, obiecywałam sobie, że za zarobione na blogu pieniądze zrobię sobie wreszcie prawdziwe biuro. Niestety, wszystkie zarobione na blogu pieniądze wydawałam zawsze na jakieś głupoty: jedzenie, rachunki albo drzwi do domu.  

24 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością i zrób z dziećmi kopytka

Kopytka to ulubione danie moich dzieci. I bywa tak, że zanim podam obiad, to chłopcy są już napełnieni po czubki uszu podjadaniem świeżo wyciąganych z wody kopytek. Tylko że... kopytka zawsze robi moja mama. Ja nigdy się nie odważyłam zrobić ich samodzielnie.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official