Trudni rodzice trudnych dzieci

Joanna Jaskółka
22 września 2015

Udostępnij wpis

Kopią, biją, wydzierają się, uciekają i rzadko kiedy udaje im się usłyszeć to, co ktokolwiek do nich mówi. Nie reagują na prośby, pouczenia wlatują jednym, wylatują drugim uchem. Hałas doprowadza je do agresji, tłok powoduje, że wrzeszczą, nagła zmiana doprowadza do histerii, a gdy coś pomyślą, są wściekłe, że nikt ich myśli nie od razu nie usłyszał. Trudne dzieci na szczęście są o wiele lepsze od ich rodziców. Bo zawsze rodzice są winni.

 

 

MILENA

 

Milena poprosiła go tylko, żeby posprzątał zabawki. Potem siedziała i przytulała syna po trzygodzinnej histerii.  Po ramieniu ciekła krew z rozbitego nosa, na podłodze tańczył kułak wyrwanych  z jej głowy w szale włosów. Na szczęście syn już zasypiał. Jak zaśnie, Milena położy go do łóżka i cicho pójdzie po kolejną porcję swojego leku. Na uspokojenie. Zaraz przyjdzie sąsiad z pretensją o hałasy i propozycją spuszczenia synowi porządnego "prostującego" lania. Kiedyś mu chyba pozwoli. Syn z nadmiaru emocji po prostu straci przytomność, a sąsiadem zajmie się policja. Bo sama już nie ma siły.

 

KASIA

 

Kasia pisze mi, że ponad rok już bierze antydepresanty. Ma dość. Nadpobudliwa córka niszczy, psuje, ucieka i nie może usiedzieć na żadnej lekcji. Zdiagnozowana, ale diagnoza nie robi wrażenia na szkole. Jeśli dziecko się nie słucha, trzeba je ukarać albo zadzwonić do rodziców. Kasia dostaje średnio cztery telefony dziennie. Piąty nie jest konieczny - jego treść Kasia wysłuchuje, gdy odbiera córkę ze szkoły.

 

MONIKA

 

Monika tytułuje mail prosto "Będę walczyć o pomoc dla mojego dziecka!". I walczy. Walczy ze snami, które wybudzają jej syna w nocy z totalną histerią. Trzyma głowę, która usiłuje wybić dziurę w ścianie, gdy zbyt dużo wrażeń [standardowa dawka dla zwykłego człowieka] przytłoczy jej syna. Nie poddaje się. Wychodzi z domu, pokazuje dziecku świat, chce, żeby funkcjonował normalnie wśród ludzi, ale pewnego dnia, gdy jej dziecko zaczyna krzyczeć w sklepie, bo zobaczyło lody w lodówce, zwracającej jej uwagę kobiecie mówi zwyczajnie: Spierdalaj. A to spierdalaj, wychodzi z jej ust po raz pierwszy w życiu. Za te bezsenne noce, za te dni, gdy ze wszystkich sił starała się pomóc dziecku. To spierdalaj jest tym, co przez całe swoje czteroletnie życie jej syn mówi wszystkiemu.

 

KASIA

 

 

Nauczycielka prosi Kasię, żeby ta rozmawiała z córką. Za każdym razem tłumaczy, że rodzic musi z dzieckiem rozmawiać. Kasia wraca do domu, jedzie z  córką na rowerach na basen, żeby ta zaznała swej codziennej porcji ruchu, potem wracają do domu i jeszcze spędzają czas w ogrodzie. Razem gotują obiad, razem sprzątają, buzia im się nie zamyka. Kasia wie, że córka potrzebuje dużo ruchu, wyzwań, że przy zajęciach, które ją ciekawią córeczka jest czystym złotem, a do tego nigdy jej nie okłamała i chętnie rozmawia o swoich uczuciach i przemyśleniach. Mądra i inteligentna w szkole zmienia się w potwora. Kasia rozmawia z córką tak, jak każe nauczycielka i coraz częściej ma wrażenie, że tylko ona to robi.

 

MILENA

 

Milena któregoś dnia się wkurza i po czterech godzinach podtrzymywania i prób uspokojenia wymierza synowi policzek.

- Uspokój się! - wrzeszczy - Wreszcie się uspokój! To tylko samochodzik! Zepsuł się? Trudno! Kupię ci tysiąc samochodzików tylko przestań krzyczeć!

Wszystko zamiera. Zapłakany syn patrzy się na nią i wreszcie mdleje. Milena zaczyna przeszukiwać szafki i znajduje jakąś starą paczkę papierosów męża. Pali już drugiego, gdy słyszy małe stópki przy drzwiach, a w jej rękę wślizguje się malutka rączka.

- Mamo? Uspokoiłem się. A ty? Możemy porozmawiać?

 

•••

 

W internecie piszą sporo o trudnych dzieciach - źle wychowane, bezstresowo, od korpo rodziców, co nie mają czasu z dzieckiem zwyczajnie rozmawiać. Kasia zwolniła się z pracy, żeby mieć czas zajmować się córką - nawet w szkole. Monika po macierzyńskim zwyczajnie do pracy nie wróciła. Milena była już u czterech psychologów i każdy mówił to samo - taki już jest, może niedługo to minie. Na razie mija już czwarty rok, a nie mija nic.

Kiedyś sprawa była prosta - zbić, zamknąć, pozbyć się, utemperować. Dziecko dostosowywało się do rodziców albo umierało, ginęło, zostawało odsyłane. Jeśli rodzicom choroba pasowała do lajfstajlu, zawsze mile widziany był wakacyjny wypad na podreperowania zdrowia, ale zawsze łatwiej leczyło się coś, czego nie widać, o czym w sumie można zapomnieć.

 

 

Graża więc zapomniała, jak lała swoją córkę za zbity wazonik czy bałagan w pokoju. Potem lać przecież przestała. I kompletnie nie może pogodzić się z samobójstwem swojego dziecka. Taki wstyd dla rodziny, tyle zachodu, żeby wytłumaczyć, skąd w jej domu nagle znalazło się tyle leków. Policja, cała ta sprawa w sądzie. Koszmar. I jeszcze próbują na nią winę zwalić, bo raz czy dwa zdzieliła Anusię po łbie, jak porządna matka, co pani  tym myśli, pani Asiu? Co pani myśli, bo ja bardzo potrzebuję pomocy, mam już wszystkiego dość. Całe życie córkę starałam się wychować na dobrego człowieka, a ona zrobiła wszystko, żebym nie mogła.

 

 

MONIKA

 

Monika nie jest porządną matką. Jest tak zwanym "trudnym rodzicem trudnego dziecka" i mimo upomnień przedszkolanek, nauczycielek, otoczenia w dalszym ciągu nie potrafi przywołać syna do porządku. Piąty psycholog postawił diagnozę i przepisał leki, ale po lekach jej dziecko przelewa się przez ręce i nie jest w stanie zwlec się z łóżka. Leki więc odstawione, a syn po raz szósty ze złości pociął sobie ręce. Monika walczy. Pozbyła się z domu nożyczek i noży. Chleb kupuje już pokrojony.  Rozmawia ze szkołą, jak mają postępować z jej synem, żeby ten w miarę spokojnie przetrwał czterdzieści pięć minut na lekcji, ale jej prośby są zwyczajnie ignorowane, bo przecież jakim prawem jej dziecko ma mieć inne reguły?

 

KASIA

 

Jedyną pociechą Kasi są olimpiady. Córka sprawia mnóstwo kłopotów w szkole, ale nauka przychodzi jej z łatwością. To dla Kasi pocieszenie i największa nagroda. To ją trzyma w ryzach. Najwięcej córka zapamiętuje wtedy, gdy jej ręce mogą swobodnie sunąć długopisem po kartce i rysować. Niektórzy nauczyciele to widzą, inni głośno żałują, że ich złote czasy minęły i nie mogą już córce Kasi tych rąk przywiązać do stołu, żeby jak normalny człowiek słuchała, co mówią. Kasia jest dla nich utrapieniem. Gdyby tylko ta matka się nią zajęła, nie byłoby z dzieckiem problemu, mówią. Ale Kasi już doby brakuje, żeby zająć się bardziej.

 

MILENA

 

Milena jest coraz bardziej zła. Na siebie, na dziecko, na wszystko. Coraz rzadziej wychodzi z domu. Spojrzenia ludzi, gdy jej dziecko rzuca się na podłogę, bo ktoś obcy stanął na "jego" linię, jeszcze bardziej ją przygnębiają. Przestała też odbierać telefony. O tym, że mąż ma dość takiego dziecka i się wyprowadza, dowiedziała się z listu na wycieraczce. Nie wie do końca, co tam mąż napisał, bo syn kartkę bardzo szybko podarł, a potem wrzucił do kibla razem z butami i wycieraczką, a potem zobaczył łzy na twarzy matki i dostał histerii.

 

•••

 

Teściowa mówi Monice, żeby oddała syna jej, bo ewidentnie sobie nie radzi. Monika nawet by się zgodziła, ale wie, że teściowie się nie patyczkują. Kasia pokłóciła się ze swoją matką, bo ta wciąż i wciąż faszerowała córkę czekoladą, która działa destrukcyjnie na nadpobudliwa jednostkę. Milena kontaktu nie utrzymuje. Nawet własna matka powiedziała, że więcej się po Milenie spodziewała i niech se Milena tego diabła sama wychowuje, skoro jest taka mądra.

 

 

Trudni rodzice trudnych dzieci. Znienawidzeni przez szkołę, przedszkole, otoczenie.  Po ostatnim tekście, jak wyprowadzić dziecko z histerii, pisały do mnie głównie matki. Zrozpaczone, bezsilne, zbolałe. Ostatni napisał tata. Gdy już opowiedział swoją historię z nadpobudliwą córką i nerwy z niego opadły, w odpowiedzi dodał:

 

- Wiesz, jak ją kocham, kocham ją najbardziej na świecie. Staram się zrobić wszystko, żeby wyrosła na ludzi, żeby nie była taka wredna jak jest, ale potem dostaję opierdziel od babki z przedszkola, że córka znów się nie słucha i żebym coś zrobił z dzieckiem, które na moje próby pogadania depcze mi okulary i rzuca szklanką w telewizor, to mi z tej miłości zostaje w głowie nieprzeciętna i głęboka nienawiść.

 

 

Zdani na siebie, z niewielką pomocą ośrodków, trudni rodzice trudnych dzieci właśnie zaczynają kolejny wieczór. O tym, czy będzie spokojny, nie zdecydują oni, a wyjątkowo dziwne sploty w mózgach ich potomstwa, których nie rozumieją ani dzieci, ani ich rodzice, a tym bardziej szkoła i wszyscy my, co oceniamy wrzeszczącego kilkulatka na ulicy i matkę, która na myśl o kolejnej awanturze, szybko szuka w torebce swoich tabletek na uspokojenie.

 

 

*wszystkie imiona mam zostały zmienione

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    10 stycznia 2022
    Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm

    Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […]

    16 grudnia 2021
    Jeszcze zdążysz kupić najładniejsze książeczki dla dzieci!

    Obiecałam pokazywać więcej książek dla dzieci i pokazuję książeczki dla dzieci 🙂 Jeszcze zdążysz je złapać przed świętami i obdarować jakieś dziecko, bo książki to zawsze najfajniejsze prezenty. Przynajmniej ja w tym wpisie pokażę takie, które najfajniejszymi prezentami będą. Gotowa? Jedziemy!  

    7 grudnia 2021
    Fidget toys - o co chodzi w tych małych pierdółkach, że dzieci tak ich chcą i potrzebują?

    Teoretycznie zabawki typu fidget toys towarzyszą nam od dawna. Są to między innymi długopisy, zakrętki, folia bąbelkowa, patyczki czy nawet nasze własne palce, którymi pstrykamy lub kręcimy nimi, gdy się stresujemy. Praktycznie nazwa fidget toys wypłynęła niedawno, choć pierwszą zabawkę tego typu i zaprojektowaną konkretnie w tym celu wymyślono dawno temu.  

    2 grudnia 2021
    Co będzie z naszymi dziećmi, które wolą grać w Minecraft niż bawić się klockami?

    Co będzie z naszymi dziećmi, które całe dnie siedzą na komórkach i komputerach? - zastanawiają się rodzice, a ja odpowiadam: nic nie będzie.  Ja, w wieku moich dzieci, oglądałam durne kreskówki na telewizorze [częstokroć odrabiając przy nich lekcje na kolanie]. Pamiętam dni w całości przesiedziane na graniu w gry komputerowe. Bardzo kiepskie i średnio edukacyjne. […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official