Ważny apel przedszkolanki do rodziców, którzy posyłają swoje dziecko pierwszy raz do przedszkola

Joanna Jaskółka
5 września 2018

Udostępnij wpis

Uch, pierwszy tydzień przedszkolno-szkolny trwa i sądzę, że dla rodziców, którzy w tym roku pierwszy raz posłali swoje dzieci do przedszkoli, to jeden z najtrudniejszych tygodni w roku. Na mojej grupie "Wiejskie Matki" post posta z hashtagiem #przedszkole pogania. I tylko ręce można załamać, jak w większości placówek wygląda adaptacja najmłodszych dzieci. I ręce załamała przedszkolanka, która napisała odezwę do rodziców i pozwoliła mi udostępnić jej słowa.

 

 

A udostępnić warto, bo na wszystkich forach i grupach właśnie dzieje się przedszkolno adaptacyjne piekło.

"Przedszkolanka wyrwała mi dziecko z rąk", "Wyszłam i cały czas słyszałam płacz mojego dziecka, płakało cały dzień w przedszkolu, bez przerwy". "Zabroniono mi się z nim nawet pożegnać", "Przedszkolanka wzięła córkę i powiedziała, że teraz ona będzie jej mamą".

U mnie czarę goryczy przelała mama, która napisała, że dopiero na mojej grupie dowiedziała się, że adaptacja przedszkolaka to coś... normalnego. Mało tego, dowiedziała się, że coś takiego jak adaptacja przedszkolna w ogóle istnieje!

Przedszkola wmawiają rodzicom różne bzdury. A że popłacze i że przestanie, że mu przejdzie, że histeria to coś, co trzeba zignorować, że one muszą wyrwać dziecko z rąk rodziców, bo inaczej się nigdy nie pożegnają, bo inne dzieci będą płakać, jak czyjaś mama zostanie. Te wszystkie teorie obaliła moja czytelniczka, która pracuje w przedszkolu i sama przechodzi przez adaptację z własnym dzieckiem. I pisze wprost, również jako nauczycielka, jak to wejście naszego dziecka do przedszkola powinno wyglądać:

 

 

Jestem mamą oraz nauczycielem przedszkolnym i wczesnoszkolnym. I mam do Was kilka słów.

Każde szanujące się miejsce, które kocha dzieci, szanuje rodziców jest nastawione pozytywnie, miło i z otwartym sercem, umysłem i ramionami przeprowadza adaptację. Nie wyrywa dzieci na siłę, nie zamyka drzwi przed nosem, nie mówi, że ma się wypłakać i w końcu się przyzwyczai. Bo do czego przepraszam? Do tego, że obcy człowiek wyrywa dziecko matce i dziecko zostaje w obcym miejscu z obcymi ludźmi? Nieee. Tak to nie działa. Dodatkowo, każde przedszkole, które nie ma nic do ukrycia, pozwala rodzicom zostać tyle, ile potrzebują oni oraz ich dziecko. Nie każą wyjść. Nie wierzcie w teksty, że inne dzieci będą płakać, bo została czyjaś mama. Dla nich ta mama nie przypomina ich mamy. Jest tak samo obca jak Pani nauczycielka.

Kiedy możecie spokojnie zostawić dziecko w przedszkolu? Kiedy jest gotowe i nawiązało relacje z Panią i poczuło się bezpiecznie. A nie zrobi tego, kiedy przekroczy próg sali, a ktoś zamknie drzwi i mama zniknie. Trzeba razem z rodzicem poznać otoczenie, poznać Panią, Pani powinna porozmawiać z dzieckiem, spróbować nawiązać z nim relacje, pobawić się wspólnie.

Nie dajcie sobie wmówić, że tak ma być. Nie dajcie sobie wmówić, że nie macie praw. Nie istnieje żaden przepis, który mówiłby o tym, że nie możecie być z dzieckiem w sali. Życzę Wam powodzenia. Mój synek teraz też zaczyna przygodę z przedszkolem jako prawie 4 latek. Wczoraj byliśmy pierwszy raz. Dziś jest już chory 😉 Za tydzień idziemy znowu i ja robię mu adaptację bez względu co powie Pani. Nie chcę oczywiście iść z nimi na noże więc mam zamiar powiedzieć, że moje dziecko tego potrzebuje, a ja chcę, tak jak i one, aby był tu szczęśliwy. 

 

 

I już.

Słyszycie?

 

Adaptacja przedszkolna to nie oddanie dziecka i słuchanie jego płaczu. To nie wyrywanie dziecka z naszych rąk. Zapłakana twarz malucha w nowym miejscu, w którym spędzi sporą część dnia bez ciebie, nie jest gwarancją przedszkolnego sukcesu. Długotrwały płacz nie działa zbawiennie na nasz system nerwowy, wręcz przeciwnie.

 

Jasne. Wyrwanie dziecka rodzicom z rąk to sposób szybszy. Dziecko prawdopodobnie się przyzwyczai, że obca baba może je zabierać rodzicom, kiedy chce. Pewnie przestanie płakać, tak jak przestają płakać dzieci w domach dziecka. Wiedzą, że nikt nie przyjdzie i nie płaczą. Proste. Tylko czy dobre?

 

Ja nie miałam, co prawda, tego problemu. Moje dzieci nie płakały za mną, bo są dość otwarte i chętne do współpracy. Ale jedno i drugie miało kilkanaście kryzysów [no dobra, młodszy kilka] w czasie przedszkolnej adaptacji i żadna pani przedszkolanka nie umiała ich uspokoić. Moja obecność i wsparcie dziecka w tych pierwszych trudnych chwilach [których efektem były wybuchy złości czy nerwy] pomogła starszemu synowi i aktualnie adaptujemy się z młodszym, który nie dość, że jest ze mną w przedszkolu, to jeszcze dziś wyszliśmy przed 12, bo syn był zmęczony. Nikt nas nie zatrzymał. Nikt nas nie gonił. "Jutro będzie lepiej" - pocieszyła mnie pani.

I będzie.

 

Tylko nerw mnie łapie, że tak wiele przedszkoli [w tym prywatnych] adaptację dziecka w przedszkolu ma w nosie. Nie informują o niej rodziców, żeby mogli się przygotować [chociażby z urlopem], nie przeprowadzają jej w ogóle, bo "jakoś" to będzie. Może wynika to z tego, że rodzice nie do końca zdają sobie sprawę z tego, co im się naprawdę należy albo boją się, że przez adaptację zostaną wykluczeni z grona "przyjętych" do przedszkola?  Ale prywatne placówki nie tylko powinny mieć adaptację w ofercie, ale jeszcze o niej trąbić na lewo i prawo, bo i przedszkolankom łatwiej się będzie pracować z dzieckiem łagodnie wprowadzonym w mury przedszkolne niż wyrwanym z rąk rodzica, zapłakanym i tłumiącym w sobie emocje, żeby pani "U"czycielka podstawę mogła sobie zrobić i kolejny dzień pracy odhaczyć.

 

Serio, walczcie o swoje!

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    10 stycznia 2022
    Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm

    Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […]

    16 grudnia 2021
    Jeszcze zdążysz kupić najładniejsze książeczki dla dzieci!

    Obiecałam pokazywać więcej książek dla dzieci i pokazuję książeczki dla dzieci 🙂 Jeszcze zdążysz je złapać przed świętami i obdarować jakieś dziecko, bo książki to zawsze najfajniejsze prezenty. Przynajmniej ja w tym wpisie pokażę takie, które najfajniejszymi prezentami będą. Gotowa? Jedziemy!  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official