Wszystkie uroki przeprowadzek...

Joanna Jaskółka
1 marca 2015

Udostępnij wpis

 

Kiedy tylko ogłosiłam finalną przeprowadzkę, kilka osób od razu żywo zareagowało i wysłało mi wiadomości z pytaniem, jak to wszystko udało mi się zorganizować [i do tego w ciąży] i jak właściwie się urządziłam. Mam dla nich smutną wiadomość: nie wiem. Nie wiem. Połowy nie pamiętam 🙂

 

A poza tym wcale się jeszcze nie urządziłam. Mamy mniej więcej ogarnięte dwa pokoje, kuchnię, łazienkę i korytarz, ale na podwórku cały czas pobojowisko [dla bezpieczeństwa na spacery wychodzę z Kosmykiem i psem do lasu, pora świetna, bo jelenie zrzucają rogi, więc może nam się uda coś znaleźć], na strychu hula wiatr, a budynek gospodarczy jest zawalony starymi rzeczami moich rodziców i resztkami naszych warszawskich gratów.

 

Ale nie ma dnia, żebyśmy czegoś nie udoskonalili, czegoś nie rozpakowali, czegoś nie sprzątnęli. Zresztą sami widzieliście, że wpisów na blogu jak na lekarstwo, a ja, zamiast pisać, szoruję, czyszczę, sporządzam kolejne zakupowe listy dla Chłopa [muszę coś wymyślić z tymi listami, bo on się jeszcze nie nauczył racjonalnych zakupów. Tym sposobem zamiast ziemi pod kwiatki, mam 20 kilo ziemi pod palmy. To na wypadek chyba, gdyby mi kiedyś jedna odbiła].

 

W tym wszystkim jest Kosmyk, którego na czas wszystkich naszych urządzań trzeba czymś zająć, jakoś zabawić. Na moje nieszczęście mam dziecko dość pomocne [sama sobie zgotowałam ten los] i chętne do pracy, jednak czasami jego pomoc jest bardziej niż zbędna. Chociaż nie powiem - ziemię do kwiatków, którą własnoręcznie rozsypał na podłodze w kuchni, bardzo skrupulatnie posprzątał odkurzaczem. Przy okazji wciągnął też świeżo posadzoną pietruszkę i rzodkiewkę, ale cóż... powiedzmy, że zaopatrzyłam się w dużo nasion, a ziemia i tak była pod palmy.

 

W nowym starym domku mieszkamy już całą rodziną od wtorku i rozglądając się wokół, w trakcie pisania tego tekstu, muszę powiedzieć, że jestem z siebie całkiem zadowolona. O swojej ciąży i o kąciku dla nowego dziecka na razie nie myślę [opcja sufit wchodzi w grę :D], ale dumna jestem z siebie, że przed wyprowadzką udało mi się przejrzeć dokładnie nasze rzeczy i posegregować, sprzedać, wyrzucić większość nam niepotrzebnych. Część z tych, do których mi zostało trochę serca [głównie książki], spoczywa w kartonach na strychu, ale większości - nie ma. I tyczy się to też zabawek Kosmyka - w nowym starym domku wylądowały autentyczne nie psujące się pochłaniacze czasu. Uf. Wreszcie dość plastikowych części pod nogami.

 

I koty:

 

download (34)

 

download (45)

 

Które większość dnia spędzają na parapetach. Nauczyły się tego od Kosmyka:

 

download (52)

 

download (47)

 

O, tu jest niepsujący się pochłaniacz czasu numer jeden. Parking Plan Toys. Dzięki niemu rozpakowałam pół szafy i wyczyściłam łazienkę. Kosmyk dostał ten parking w prezencie urodzinowym, czyli już miesiąc temu, ale ta zabawka w ogóle mu się nie nudzi i zanim pójdzie spać, musi koniecznie ustawić na nim swoje brumy. Dzięki temu nie wpadam na nie, gdy w nocy idę do łazienki. Najlepsze prezenty to takie, które uszczęśliwiają też mamusię, prawda?

 

download (40)

 

download (36)

 

Stolik, o którym pisałam tutaj, w całej okazałości, choć zastawiony malunkami. W tle widać wspomniane w podlinkowanym tekście moje miejsce do pracy. Właśnie tu siedzę 🙂 Kabel wspomagający prztyczek do internetu na razie jest wisielcem, ale podczas najbliższego wolnego Chłopa pojedziemy do miasta i kupimy jakiś router czy coś, żeby hulało światem w całym domku. I pod podcieniem, czego się nie mogę doczekać 🙂

 

download (46)

 

Niżej cały komplet bloków rysunkowych, w których zakochaliśmy się oboje z Kosmykiem, z serii, o której pisałam tutaj. Pierwszy był "Mrówkowy blok rysunkowy", ale postanowiłam zaszaleć i sprawić dziecku cały komplet, żeby miał co robić, kiedy ja usiądę wreszcie i zajmę się  blogiem. I tak właśnie jest - ja siadam pisać tekst albo zanotować jakąś anegdotkę z Kosmykiem, a moje dziecko siedzi i "pracuje jak mamusia" 🙂

 

Jestem dumna, że udało mi się tak wymyślić nasze "domowe biuro". U dziadków był z tym problem, bo zazwyczaj pisałam w swoim pokoju, w którym na zabawki Kosmyka miejsca nie było, i żeby coś sobie popisać musiałam czekać aż Chłop wróci z pracy albo podrzucić na chwilę dziecko babci. [Biedna babcia, prawda? :D, ale nie martwcie się, praktycznie wszystkie teksty na blogu powstawały w nocy :)] A teraz mogę po prostu przesunąć stolik Kosmyka bliżej mojego, czym zaznaczam, że pora na robotę. I jest fajnie, bo zawsze widzę, co akurat maluje Kosmyk, mogę podejść [nie muszę łazić do drugiego pokoju lub krzyczeć "co tam?" przez drzwi] i mu pomóc, jeżeli nie rozumie polecenia, a bardzo często siadam obok niego i zwyczajnie rysujemy razem. Te bloki są naprawdę rewelacyjne. Samochodowy już zrobiliśmy calutki i zanosi się na to, że będzie nam potrzebny kolejny. Z tego, co wiem, teraz jest na niego spora przecena: klik.

 

download (43)

 

Pytaliście się, na jaki ostatecznie kosz na pranie się zdecydowałam [po tym wpisie]. Padło na 3 Sprouts, z racji tego, że świetnie się też sprawdził przy przenoszeniu zabawek Kosmyka [głównie książek i samochodów], co mogliście zobaczyć tutaj. Ja wybrałam lwa, ale można też dostać takie z łabędziem i ośmiornicą -  tutaj. Są urocze i pięknie się komponują z ceglaną ścianą. Dlatego też stoją w salonie, a nie w pokoju Kosmyka - cieszą moje oko i nie myślę wtedy o ich zawartości 🙂

 

download (35)

 

download (31)

 

download (32)

 

Jeśli chcielibyście zająć dziecko jakimiś zadaniami, a przy tym nie chce wam się podchodzić i za każdym razem tłumaczyć, o co w kolejnym poleceniu chodzi, serdecznie polecam "Labirynty nie z tej ziemi" i "Łamigłówki nie z tej ziemi". Ta pierwsza składa się w całości z różnych labiryntów i wytłumaczenie Kosmykowi, że w każdym z nich chodzi o znalezienie drogi z punktu A do punktu B, nie było wcale trudne, a zajęło dziecko na dobrą godzinę, co akurat jest dość trudne, a druga książeczka to łamigłówki i zagadki, które już wymagają czasami moich wyjaśnień, ale spoko, jestem w stanie zerknąć i wytłumaczyć Kosmykowi, o co w zadaniu chodzi bez wstawania od stolika albo wychodzenia z kuchni [akurat wtedy tuż po zrobieniu zdjęć gotowałam rosół, ale też byłam w stanie kontrolować poczynania dziecka :)].

 

download (27)

 

Pytaliście się mnie, o moje podsumowanie remontu. Kilka słów nabazgrałam dla Makóweczek i na tym poprzestańmy. Remont spłukał nas totalnie i już wiem, że na razie dalsze inwestycje [garaż, strych, podjazd, budynek gospodarczy] musimy odłożyć trochę w czasie. Wszak mam w brzuchu poważniejszą inwestycję 🙂 Dostałam też kilka pytań o to, jak zorganizować przeprowadzkę i już, już miałam przygotowywać ten wpis, ale zrobiła to za mnie Wikilistka. Pytaliście się też, jak zorganizować przeprowadzkę w ciąży, więc oto wskazówka: drugi trymestr to czas idealny. Ja zaraz wchodzę w trzeci i już widzę, że trzytygodniowa, a nawet dwutygodniowa zwłoka całkowicie by mnie przez brzuch zablokowała [z Kosmykiem w ósmym miesiącu nie mogłam sobie sama butów zawiązać!]. Więc teraz, póki mogę, staram się uporządkować, ułożyć, przygotować jak najwięcej się da i zrobić to w jak najbardziej przemyślany sposób. I wszystko zapisywać, bo wiecie, w ciąży to ja mam spory problem z zapamiętywaniem. Chłop ma taki problem wrodzony, więc notes i długopis to teraz u nas podstawa...

 

Spytałabym się, jak wam się podoba, ale celowo nie dodałam zdjęć całych wnętrz, bo czekam sama na efekt ostateczny 🙂 Mam za to pytanie natury praktycznej. Sporo osób chce mnie odwiedzić w moim przybytku i pyta, co mi kupić na nowy dom. Nie oczekuję prezentów, czekolada wystarczy,  ale wiem, że właśnie z prezentami "parapetówkowymi" zawsze jest problem [czy będą odpowiednie, czy się spodobają, czy się przydadzą?], może pomyślimy więc razem o tym, jaki prezent na nowe mieszkanie byłby najodpowiedniejszy, najpraktyczniejszy i najbardziej uniwersalny?  Ja obstawiam ścierki do kuchni, a wy?

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
10 października 2019
Jak w przyszłym roku założyć ogród, żeby nie spartaczyć wszystkiego i cieszyć się plonami?

Relacjonuję czasami moje ogrodnicze wpadki i wypadki, radość z obornika, przygody z korzeniem i euforię z samodzielnie zrobionych donic i z racji tego też dostaję pytania - jak zacząć, od czego, czy jest sens teraz, czy może później? A co jeśli mi nie wyjdzie, a co jeśli jest za późno, za wcześnie lub wręcz czas […]

20 września 2019
Osiem strasznych rzeczy, które spotkają twoje dziecko w lesie

Zazwyczaj na spacery wychodzę bez telefonu. Ale tym razem wzięłam i bezmyślnie nagrywałam instastory. Nagrywałam, pokazując, jak chłopaki biegają po lesie. Starszy wspinał się na drzewo, młodszy buszował pod drzewem, badając norę po jakimś zwierzu. Nagle zapikał mi telefon z wiadomością. Mechanicznie zerknęłam, co kto pisze i wtedy stało się to. To, co się dzieje […]

15 września 2019
Czy rodzicielstwo bliskości to bezstresowe wychowanie? 9 mitów o RB, w które wciąż wierzą ludzie

Oj, mam się ja z tym bezstresowym wychowaniem, mam się bardzo... źle. I źle reaguję na te słowa, działają na mnie jak płachta. Sam fakt, czy bezstresowe wychowanie istnieje, poruszałam już kiedyś, ale oprócz bezstresowego wychowania istnieje mnóstwo tez, które wprowadzają w błąd i nie mają żadnego uzasadnienia w rzeczywistości.       Spis treści […]

12 września 2019
Drogie restauracje, miejcie jaja i zdecydujcie, czy chcecie przyjmować dzieci, czy nie

Ostatnio modne jest wśród restauracji, wrzucanie zdjęć z widokiem stolików po rodzinnym posiłku. Nie tylko stolików - ale też kącików zabaw, gdzieś tam mignęła mi również toaleta. Wrzucenie takiego zdjęcia ma prosty cel - głównie zasięg, bo wkurwianie się na rodziców z dziećmi również jest modne. Madka i Tateł to już przecież niemalże archetyp wszystkiego, […]

9 września 2019
Podatek od grzeczności - coś, co każdy rodzic kiedyś będzie musiał zapłacić

Kosztuje cię więcej niż ten dochodowy, wymaga więcej skupienia niż zeznanie podatkowe, trwa dłużej niż załatwienie sprawy w Zusie i każdy rodzic prędzej czy później, będzie musiał zapłacić - podatek od grzeczności.  

26 sierpnia 2019
Nasz spływ Krutynią [Zgon- Krutyń] i czadowe przezroczyste kajaki

Wybrać się z chłopcami na spływ Krutynią planowałam od dawna. Mieliśmy już na koncie mniejsze wycieczki po jeziorze i w górę rzeki [mieszkamy przy ujściu tej rzeki do jeziora Bełdany], ze starszym synem zaliczyliśmy najkrótszą trasę od Nowego Mostu [tu filmik], ale chcieliśmy pokazać chłopcom inny kawałek rzeki. I przypadkiem trafiłam na fejsie polecane przez […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official