Ostatnio wpadł mi w oko status jakiejś mamy, która opisywała wrzaski swojego dziecka podczas mycia głowy. Jako że mam za sobą wiele wrzasków mojego dziecka i sporo na sumieniu w tej kwestii, status te przeczytałam z drżeniem serca. Bardzo współczułam… dziecku, które zapewne przeżywało traumatyczne chwile, gdy jego oczy i buzię zalewała woda. Mój syn wrzeszczał tak samo, a ja, nieświadoma, z czym te wrzaski są związane, konsekwentnie myłam na siłę dziecku głowę lub pozwalałam, by tata dziecka  robił to za mnie.

 

Z czym te wrzaski były związane w naszym przypadku, napisałam już w tekście o integracji sensorycznej. I zmuszając syna do mycia włosów, robiłam mu po wielokroć krzywdę, którą potem ciężko odkupiłam i po dziś odkupuję. Nie usłyszałam wówczas tej jednej najważniejszej rady rodzicielskiej, którą każda mama powinna sobie przyswoić już na etapie ciąży i niemowlęctwa.

 

A ta rada brzmi…

 

Kiedy nie możesz zmusić dziecka do umycia włosów, a samo mycie włosów doprowadza je do furii… odpuść. Później znajdziesz jakiś sposób na to, jak można takie mycie zorganizować, a na razie ciesz się z faktu suchych szamponów oraz z tego, że naprawdę wszy się nie zalęgną, jeśli nie umyjesz dziecku głowy przez kilkanaście dni [bywa, że tygodni – spokojnie, wszy nie biorą się z brudu, wszami można się jedynie zarazić].

 

Kiedy nie możesz nakłonić dziecka do ubrania się na spacer i ono się wyrywa i nie chce wyjść, a ty nie masz żadnych ważnych spraw, których nie musisz załatwiać koniecznie dzisiaj… odpuść. To nie ma sensu, a nie ma nic bardziej nieprzyjemnego niż zmuszanie się do czegoś, co nikomu nie sprawia radości lub czego przygotowanie psychicznie cię wykańcza.

 

Kiedy gotujesz obiad i za cholerę nie możesz go skończyć, bo dzieci domagają się uwagi… odpuść. Daj se spokój. Czy jest sens się szarpać, skoro i tak one zjedzą dwie łyżki i powiedzą, że nie są głodne i chcą się znowu  bawić?

 

Kiedy widzisz rozwalone na podłodze zabawki, pranie w pralce, naczynia w zlewie i z przerażeniem myślisz, że musisz to zaraz sprzątnąć, a przecież już teraz jesteś tak zmęczona… odpuść. Niech se leżą. Zrób sobie kawę, odpocznij chwilę, zamknij się w łazience i zjedz batonika. Pomyśl, może dzieci coś ci pomogą, może mąż ogarnie naczynia. Jakkolwiek to zrobi, jemu też odpuść. Niech robi po swojemu. Nie jesteś etatową sprzątaczką, żeby wszystko robić za wszystkich, tylko człowiekiem. Więc odpuść.

 

Kiedy powiedziałaś jedno, a dziecko chce drugie… odpuść. Odpuść mu czasem, bo i dziecko czasem pozwoli ci odpuścić. Tylko krowa nie zmienia zdania. A autorytet lepiej zachować wykazując zrozumienie potrzeb drugiej osoby, niż uparcie jazgocząc swoje zdanie.

 

Jeśli powiedziałaś, że absolutnie, nigdy, ale to nigdy przenigdy nie zrobisz rzeczy, którą przed chwilą zrobiłaś… odpuść sobie. Daj sobie prawo do błędów.

 

Kiedy twoje dziecko nie chce bardzo zrobić tego, co ty chcesz, żeby zrobiło… odpuść. Kłótnia i zmuszanie wkurzą was oboje, po co to ciągnąć? Odpuść, odejdź na bok i zastanów się, czemu twoje dziecko nie chce robić tego, co chcesz  mu kazać i jak możesz pomóc mu znieść to, że być może musi to zrobić.  POLECAM -> Cztery podstawowe pytania, które musisz sobie zadać, żeby przestać się wściekać na dziecko.

 

Kiedy patrzysz się na stertę prania i nie masz siły jej tknąć… odpuść.

 

Kiedy widzisz kurz na półkach i meblach, a nie masz siły wstawać po całym dniu w pracy i zabawie z dziećmi… odpuść. Nikt nie umrze od jednego dnia więcej w kurzu [przepraszam alergików, wybaczycie?]

 

Odpuść. Odpuszczaj. Daj sobie czas, spokój, chwilę na przemyślenie. Bycie rodzicem to nie wyścig, kto jest lepszy, kto ma czyściej, lepiej, porządniej, logiczniej, kto ładniejszy, kto zdolniejszy, a kto lepiej gotuje. Bycie rodzicem to wyzwanie. Samo w sobie! Nie musimy sobie stawiać poprzeczek, one same się ustawiają przed nami. A ty ustaw sobie priorytety – co jest najważniejsze dla ciebie i dla twojej rodziny. Czy obiad u nielubianej ciotki wart jest awantur z dziećmi, które nie chcą za żadne skarby jechać? Czy lśniący dom bez grama kurzu wart jest twojego całodziennego tyrania bez grama przerwy? Twoje życie, to nie obowiązek. Twoje życie to nie codzienne spełnianie norm i wymagań. Twoje życie to czas, który dostałaś w prezencie, więc wykorzystaj go dobrze i odpuszczaj. Odpuszczaj wtedy, kiedy naprawdę nie dajesz rady i kiedy wiesz, że musisz odpocząć.

 

Tylko ty siebie z tego masz prawo  rozliczać.

 

 

Photo by Ben White on Unsplash

  • Piotr Petrelpiotr Karkoszka

    Cały wpis streściłbym jednym zdaniem: – Co masz zrobić dzisiaj, zrób pojutrze. Będziesz miał dwa dni wolnego.

  • Sakinimod

    Kiedyś widziałam taką fajną grafikę, trójkąt a na jego rogach wypisane: czysty dom, szczęśliwe dzieci, twoje zdrowie psychiczne. I uwaga możesz z tego wybrać tylko dwie rzeczy :). Ja dziś za późno odpuściłam, potem młody nie umiał odpuścić i tak spędziliśmy radosny wieczór pełny płaczu, ech 🙁

  • Marta Graszek

    Nie wiem czy to przydatna podpowiedz niemniej się wypowiem a co ?Dziś jestem szczęśliwa mamą 8 tygodniowej córeczki ale ona uwielbia się kąpać włącznie z włosami. Jestem również dumna matka chrzestna 3 Panów i jednej Pani i były problemy z myciem włosów ogromne , na szczęście raz na tydzień jechałam do tych małych książąt myć im te małe lepki bo ciocia myje lepiej , ma fajniejszy szampon (taki sam jak w domu mają )i nie leje po oczach ☺☺☺☺mycie głowy zajmowało 30 minut ale bez krzyku. Może ta metoda na ciocie pomoże ☺☺☺

  • Monika.Kocerba

    Odpuścić to najlepsze co można zrobić dla własnego zdrowia psychicznego ale także całej rodziny ja już od jakiegoś czasu mam takie podejście…..
    A mycie głowy u córki która wcześniej krzyczała w nieboglosy udało mi się rozwiązać kupnem małego reczniczka w ulubioną postać który zwijam w rulon i szczelnie przekładam do czoła u nasady włosów i na początku z miseczki teraz już prysznicem spokojnie i powoli splukujemy włosy bez krzyku i nerwów z obu stron ????? pozdrowienia???

  • Dariusz Wawer

    Rozwiązanie problemów z myciem włosów: szmatka/ręczniczek na oczy, którą dziecko sobie samo (lub drugi, nie myjący rodzic, trzyma).

    • Niestety jeśli dziecko ma nadwrażliwość dotykową (o zaburzeniach integracji sensorycznej właśnie pisze Asia), to bardzo często nie o te oczy chodzi, nie o lęk przed czymś, ale o sam dotyk, który jest nieprzyjemny i sprawia niemal ból (często ubrania „gryzą”, czujesz wszystkie metki). W tym jest różnica. Czasem trzeba więc odpuścić i stopniowo stymulować, żeby układ nerwowy się przyzwyczaił – bardzo potocznie mówiąc. Ten krzyk przy myciu włosów to tylko czubek góry lodowej. Nie jest problemem samym w sobie, ale objawem szerszego problemu.
      Ręcznik na oczy w takich wypadkach nic niestety nie daje 🙁
      W innych wypadkach – polecam, bo sposób stary i sprawdzony – do dziś pamiętam, jak moja mama tak robiła nam i działało.

  • Sęk w tym, że odpuszczać też trzeba się nauczyć, a nie jest to wcale takie łatwe… 😉

  • Małgorzata Dziok

    Do mycia włosów polecam okulary do pływania. Mycie staje się przyjemne i inne.

  • Ola Mykowska

    heh mojej 3,5 ltace myję włosy tak raz na miesiąc… bo nie lubi… czeszemy się też nie codziennie. mycie włosów jest przedmiotem negocjacji, zabawy, sprawstwa etc… niestety raz w miesiącu jakoś trzeba te wlosy umyć i czasami kończy się na płaczu. Ale da się nie kąpać dziecka i nie myć mu włosów na prawdę długo 😉