22 gadżety którymi dasz radę ekspresowo odciągnąć dziecko od telewizora [ostatnie zwala z krzesła!]

Joanna Jaskółka
25 września 2017

Udostępnij wpis

 

Ej, Aśka, słuchaj, ja wiem, że fajnie mieszkać w lesie, natura itp., ale powiedz mi, co ty robisz z dzieciakami, kiedy pada deszcz? Ani wyjść, ani nigdzie pojechać, ani nie ma kogo odwiedzić, bo daleko. Powiedz mi, proszę, bo nie mam pojęcia, co to będzie, jak wreszcie się przeprowadzę. Czy jest ciężko, czy po prostu będę się ratować telewizorem? Jak dajesz radę odciągnąć dziecko od telewizora?".

 

 

 

Wyjaśniałam to wszystko na instastories swego czasu i cały czas pokazuję, a jeśli nie pokazuję, to znaczy, że w pełni oddaję się temu procederowi. Wypunktuję teraz po kolei każdą sztuczkę, którą się posługuję, żeby odciągnąć dzieci od grającego pudła, a na końcu podsumuję wszystko jednym, sprawdzonym sposobem na to, jak odciągnąć dziecko od telewizora.

 

1.KSIĄŻKI.

 

W zakładce na górze i z boku mamy cały dział z pozycjami książkowymi, jakie mamy w Naszej Bibliotece. Możesz tam wejść i zobaczyć, jak książki wyglądają, co mają w środku i jak się u nas sprawdziły. Dzieciom powinno się czytać ok. 20 minut dziennie. Bywają dni, że nie czytam w ogóle [włączam np. audiobooka], ale średnio wychodzi z moich obliczeń, że chłopaki mają kontakt z książeczkami ok. 40 do 60 minut dziennie. Jeśli totalnie nie wiesz, gdzie wcisnąć czytanie w ciągu dnia, przenieś je na wieczór. To idealny sposób na uspokojenie i zrelaksowanie przed snem.

 

 

2. AUDIOBOOKI.

 

Jeśli twoje dziecko nie lubi bawić się w ciszy i zawsze towarzyszy mu szum telewizora, spróbuj zamiast bajek włączyć audiobooka. Obecnie można znaleźć wiele audiobooków dla dzieci czytanych przez świetnych aktorów i nawet nie musisz mieć radia, wystarczy aplikacja w telefonie.

 

3. RADIO.

 

Obecnie jest sporo stacji radiowych wyłącznie z piosenkami dla dzieci. Przy skocznych, wesołych piosenkach można tańczyć, skakać, układać klocki, sprzątać, a nawet się kąpać czy myć zęby.

 

 

4. NIESPODZIANKI.

 

Nie wiem, jak u was, ale u mnie kwestię, jak odciągnąć dziecko od telewizora odciąga zawsze... kurier. W momencie, w którym on puka do drzwi, dzieciaki pędzą do niego, ja wyłączam telewizor i zabieramy się za otwieranie paczek. Folia bąbelkowa to najlepszy dziecięcy gadżet na świecie, a pudełka można kolorować, ozdabiać, chować się w nich, robić z nich garaże [tutaj], domki i mnóstwo innych rzeczy.

 

 

 

 

 

Ostatnio, po wpisie u Magdy z Wnętrza Zewnętrza, która zachwalała kupowanie kwiatków z Allegro,  zamówiłam sama kilka roślin i przyszły w nienaruszonym stanie [cały ten wpis kwiatkowy, to był właśnie efekt Magdy wpisu :D]. Z Allegro zamawiam też większość rzeczy, których za bardzo nie wiem, gdzie szukać albo których nie chce mi się szukać. Tak też było z moim pomysłem, żeby zamówić chłopcom kilka pierdółek, żeby zająć ich jakoś na te deszczowe dni, żebyśmy nie byli skazani wyłącznie na ofertę telewizyjną.

 

 

5. TAMAGOTCHI

 

 

Pamiętacie? Pamiętacie? Ja marzyłam swego czasu o elektronicznym zwierzaczku i umierałam ze szczęścia, kiedy wreszcie rodzice mi kupili. Dla moich dzieci to zabawny gadżet. Nie ma tych emocji, co za moich czasów, bo i chłopcy mają więcej do czynienia z takimi zabawkami, niż ja miałam w ich wieku. Niemniej potrafią usiąść i zająć się zabawką, usiłując ją nakarmić, pobawić się lub wyleczyć. Tylko starszak się dziwi, jak mogliśmy kiedyś zastępować komputery i komórki czymś tak małym 😀

 

TUTAJ ---> TAMAGOTCHI

 

 

6. NAKLEJKI WIELOKROTNEGO UŻYTKU

Nie pamiętam, kiedy znalazłam te cudowne tablice z naklejankami, których można używać nieskończoną w sumie wielość razy, ale pamiętam, że Adaś miał rok, kiedy do Przystani moich rodziców przyjechała czytelniczka z takimi właśnie naklejkami i dała po jednej swojej córeczce i Kosmykowi ze słowami, że polecałam je na blogu, to ona też kupiła. Czyli to musiało być bardzo dawno, od kiedy ich używam. Jeden blok Kosmyk zaniósł do przedszkola, dwa, kupione chyba w marcu jeszcze się trzymają i są co jakiś czas na nowo wyciągane. Starszak już zna je na pamięć i nie są dla niego aż tak atrakcyjne [w każdym bloku jest kilka pustych kart przedstawiających wnętrza domów, miasta, drogi albo gospodarstwo], bo wszystkie je zna, ale dla młodszego to wciąż atrakcja 🙂

 

TUTAJ ---> NAKLEJKI WIELOKROTNEGO UŻYTKU

 

 

7. BALONY

U nas balony są hitem od kilku lat. Nawet nie chodzi o to, żeby się w nie konkretnie bawić, po prostu chłopcy lubią, kiedy są balony. Można je odpychać, podrzucać, starszak bywa, że śpi z balonami na łóżku. Sam fakt, że są i się plączą czasami pod nogami, już prowokuje zabawę. Jeden niechcący kopnie, drugi odbije i już można się bawić w podrzucanie i odbijanie. Jasne, jak są rozrzucone cały czas, to w końcu się nudzą, ale raz na miesiąc zamawiam porcję kolorowych balonów i dmucham chłopcom kilkanaście, żeby mieli zajęcie. Bywa, że starszak zabiera jeden lub dwa do przedszkola i tam też się bawi z dziećmi w podrzucanie 🙂

 

TUTAJ ---> BALONY 

 

 

 

8. GUMA DO SKAKANIA

Na zdjęciu z balonami jest też fajna silikonowa guma do skakania. Guma to również element mojego dzieciństwa, ale kiedy już ją rozpakowałam i zaczęłam sobie przypominać kroki, żeby pokazać synom, przeżyłam szok - myśmy w szkole grali zupełnie inaczej niż na opublikowanych na youtubie filmach! Te kroki od zera do dziesięciu to zupełnie inna gra niż moja, ukochana, w której byłam mistrzynią. Dodam, że nasze kroki były zdecydowanie trudniejsze - zaczynało się wyskoku i znów skoku do środka, potem od wskoczenia dwiema nogami tak, żeby jedną gumę mieć między nimi i przeskoku równoległego na drugą gumę, potem był taniec, nie wiem, jak to nazwać, a potem coś jeszcze - naprawdę bardzo to się różniło od tego, co teraz jest w necie. Moim sukcesem było dojście do poziomu szyi. To były moje pierwsze w życiu zakwasy, żeby tak się wygiąć i udało mi się tylko dlatego, że koleżanki były niższe ode mnie 😀 Ale i tak nie przeszłam całego.

 

Moje dzieci skaczą przez gumę, jak chcą. Nie robię im żadnych zasad, a ostatnio Kosmyk stworzył swoje najbardziej lajtowe na świecie - trafianie balonami między gumę. Stoi na parapecie i celuje, a kiedy Dasio ma ochotę, bywa, że jest przeszkadzaczem. Niemniej ustawienie krzeseł, założenie gumy i zabawa zajmuję chłopakom dobre pół godziny, a bywa że dłużej.

 

TUTAJ ---> GUMA DO SKAKANIA

 

9. RYBKI 

To gra z mojego dzieciństwa. Oglądałyśmy z siostrą reklamy zabawek, uwielbiałyśmy to robić i bardzo chciałam mieć takie rybki, które można by łapać. Niestety, może i rodzice by je nam kupili, ale w pobliskich sklepach nie było takiej zabawki. To kupiłam chłopcom. Kosztuje całe 12 zł, a dzieciaki bawiły się jak oczarowane. Rybki kręcą się w swoim jeziorku i raz na jakiś czas kilka z nich otwiera paszczę. Trzeba wtedy wcelować wędką i złapać rybkę, co jest trudniejsze, jeśli dzielimy się, że każdy ma łapać swój kolor. Ja sama bawię się w to z chłopcami, choć minusem zabawki jest muzyka, która mnie przyprawia o ból głowy, a dzieciakom kompletnie nie przeszkadza 😀

 

TUTAJ ---> ŁOWIENIE RYBEK

 

10. JENGA i inne drewniane klocki 

 

Starszy syn oszalał na punkcie tej gry i ubolewa, że jego młodszy brat rozumie tylko tyle, że wieżę trzeba rozwalić 😀 Ja z kolei lubię sobie pograć chwilę, szczególnie że wybraliśmy wersję trudniejszą z czterema kostkami. Z cyfr ułożonych przez kostkę, trzeba ułożyć działanie i wyciągnąć taki numer klocka, jaki wyjdzie po obliczeniu wyniku. Chwilę to zajmuje, ale starszak uwielbia działania matematyczne. Czasem żałuję, że nie mam wiedzy, żeby jakoś bardziej pomóc mu rozwijać te umiejętności, ale przynajmniej jengę sobie poukładamy. Można też grać normalnie - bez kostek i wyciągamy taki klocek, jaki nam pasuje, ustawiając go na szczycie wieży.

 

TUTAJ ---> JENGA

 

11. BASEN 

 

Mimo że mamy na basen dość daleko [tańszy -30 km, droższy, bo hotelowy - 20 km], staramy się regularnie jeździć, nie tylko żeby oswoić chłopaków z wodą, ale też po to, żeby zaznali trochę ruchu w deszczowy dzień. Raz jedziemy razem z tatą chłopców, bo wtedy prościej jest ich ogarnąć, a raz zabiera je sam tata, choć nie mam pojęcia, jak on to robi, że sam ich ogarnia 😀

 

 

12. PATYCZKI DO LICZENIA

Skoro już wspomniałam o zdolnościach matematycznych, to i pokażę patyczki starszaka, którymi dla rozrywki układa sobie działania. Dodawanie i odejmowanie ma już w małym paluszku, przeskakuje powoli na mnożenie i dzielenie, co mnie osobiście lekko przeraża, bo sama się mylę nawet przy liczeniu pieniędzy. No ale jak widać, syn będzie to za mnie ogarniał.

 

TUTAJ ---> PATYCZKI DO LICZENIA

 

 

13. WYCIECZKA W DESZCZU

Nie wiem, jak u was, ale moi chłopcy uwielbiają jeździć w deszczu po kałużach. Szczególnie po lesie.

Tak zazwyczaj myjemy samochód ? ?

Post udostępniony przez Asia Jaskółka (@matkatylkojedna)

Wiem, że w mieście o takie atrakcje trudno, ale u nas często można spotkać na drodze biegnące ku schronieniu przed deszczem łanie, jelenie czy inne kopytne. No i wjeżdżanie w kałuże! I te bryzgi! Najlepsza atrakcja! I wcale nie jest nam smutno, że samochód brudny, bo skoro pada, to zaraz będzie czysty! A jeśli już nam się nudzi jeżdżenie, to lądujemy w....

 

14. SALA ZABAW 

 

No sorry, w każdym większym mieście jest. Często wypad do takiej sali ratuje nam deszczową sobotę 🙂

 

15. BINGO 

 

To jedna z gier mojego dzieciństwa. Jedna z niewielu, oprócz Jengi i kilku innych, gier, podczas których się nie nudzę 😀 Można robić różne kombinacje tego, jaki układ ma wygrywać, czy cztery tego samego koloru, czy pięć, czy po skosie też się liczą. Różne. To o tą grę chodziło w tym statusie 🙂 Raz udało mi się wygrać, ale tylko dlatego, że ja zaczynałam. Ten kto zaczyna, ma prościej.

 

TUTAJ ---> BINGO [całe siedem zeta]

 

 

16. ZNIKAJĄCA MATA

 

Mata służy nam w dużej mierze do samochodu, na dłuższe wycieczki. Ale w domu też się sprawdza jako fajny gadżet lub kiedy chłopcy chcą szybko mi coś narysować, a nie chce im się wyciągać kartki. Ja też szybko im coś na macie czasem rozrysowuję. Na przykład działania dla starszaka, które musi rozwiązać zanim napis zniknie 🙂

 

TUTAJ ---> MATA ZNIKOPIS

 

17. MODELE/ZESTAWY DO SKŁADANIA

 

Takie rzeczy akurat zostawiam tacie chłopców. On lubi sobie dłubać i starszak również. Zbudowali już wszystkie zestawy lego, jakie mieliśmy, złożyli i pomalowali dwa modele samolotów, a teraz kupiłam im do wspólnej zabawy robota solarnego, który czerpie energię ze słońca. Będzie czad!

 

TUTAJ---> MODELE ROBOTÓW

 

18. DOMOSTRADA 

Pokazywałam ją na instagramie i kilka osób pytało, gdzie taką kupić. A tutaj. Podobno, jeśli się ją przytrzyma zbyt długo, to ciężko złazi. Na wszelki wypadek polecam zaopatrzyć się w oliwkę dla dzieci, wtedy na pewno zejdzie łatwiej, ale u nas nie ma tego problemu, chłopcy mają tyle koncepcji, że zrywają ją sami co drugi dzień, a jak rolka się skończy, to robimy przerwę i wracamy do zabawy za jakiś czas.

 

TUTAJ ---> DOMOSTRADA

 

 

19. PIASEK KINETYCZNY

 

Piasek kinetyczny, to obok ciastoliny, o której wspominałam tutaj i domowej plasteliny, którą robiłam tutaj, jedna z ulubionych rozrywek chłopaków. Opowiadałam już o tym na instastories - na allegro można kupić ogrom piasków kinetycznych, nie są wcale takie drogie, ale na pewno ich cena podskakuje, jeśli kupujemy je z basenikiem. Ja poszłam na łatwiznę i zamiast baseniku kupiłam chłopcom po całe 4 zł podstawki malarskie. O wiele lepsze niż basenik, bo mają spadek, więc piasek łatwo można zsypać na kupkę. Wiem też, że kocie kuwety i miski się świetnie sprawdzają.

 

Piasek kinetyczny wciąż funkcjonuje jako nowość, a jest na rynku kilka lat. Wygląda jak zwykły piasek, można go kupić w różnych barwach, ale ma dodatek specjalnego polimeru, który spaja piasek w taką dziwną masę coś między ciastoliną a zwykłym piaskiem. Jest sypki, ale jednak się klei, jest miękki, ale jednak grudki są twarde. Doskonałe ćwiczenie SI. Dokupuję go regularnie, raz na dwa, trzy miesiące. Kosmyk bardzo stara się dbać o swój piasek, Adasio wszystko rozrzuca, ale jest tego plus, bo od razu chce po sobie zamiatać i ekspresowo znajduje sobie w tym kolejne zajęcie 🙂

 

TUTAJ ----> PIASEK KINETYCZNY, FOREMKI DO PIASKU 

 

20. ZWIERZĄTKO

 

 

 

Wiecie, że mamy koty, psa, króliki i trochę tego zwierzyńca jest. Adasio uwielbia karmić króliki, Kosmykowi już nie daje to takiej frajdy, za to Kosmyk uwielbia biegać z psem, nawet w deszczu. Koty są pieszczochami, wiadomo. Ale kiedy starszak poprosił o chomika, zbladłam, czy na pewno jesteśmy gotowi na kolejne zwierzę. W każdym razie syn zadeklarował, że klatkę i chomika kupi z własnych oszczędności i nie miałam wyjścia. W naszym domu zagościł Papi vel Pipa vel Kuba vel JakiekolwiekInneImięKtóreWpadnieDoGłowy. Chłopcy go karmią, sprzątają mu klatkę, sprzątają po sprzątaniu klatki z różnymi efektami i rysują mu obrazki, które [linczujcie!] zdarza się, że chomik zjada.

 

TUTAJ ---> KLATKA DLA CHOMIKA, POIDEŁKO, HUŚTAWKA NA JEDZENIE

 

 

21. POMOC W DOMU/PRZY OBIEDZIE/PORZĄDKACH/PODLEWANIU KWIATKÓW 

 

Ja przepraszam bardzo, ale że co, że to nie zajęcie dla dziecka? Dwulatek popryska kwiatki spryskiwaczem, załaduje pralkę albo wyjmie mokre pranie do rozwieszenia. Adasio uwielbia pomagać przy smażeniu jajecznicy, starszak lubi rozbijać jajka, obaj posługują się szufelką i zmiotką, odkurzaczem, potrafią pomóc przy segregowaniu ubrań, starszak nauczył się zmywać sztućce i rzeczy, których nie połknie zmywarka, do tego potrafi jako tako nakryć do stołu, o odnoszeniu naczyń nie wspomnę, bo o tym muszę przypominać. Każdy z nich doskonale radzi sobie z przetarciem okien ręcznikiem papierowym i to nie są jakieś nadzwyczajne zdolności, a po prostu efekt tego, że jak nie wiedzą, co z sobą zrobić, to niech mi przynajmniej pomogą. I do tego wykształcą w sobie, że praca w domu to naturalna i całkiem przyjemna rzecz.

 

 

A TERAZ TROSZECZKĘ CIĘ ZDENERWUJĘ. A MOŻE NIE? 

 

Prawdą jest, że nie włączamy dzieciom telewizora z chęci dla ich rozwoju. Wiadomo, że oglądanie telewizji, a nawet słuchanie jej w tle to krótszy sen, zmniejszenie umiejętności samodzielnej zabawy oraz uboższy język. Ale i tak go dzieciom włączamy z jednego prostego powodu: nie mamy czasu lub nie chcemy mieć czasu, żeby się tymi dziećmi zająć. I ja to rozumiem. Sama, kiedy jestem chora i nie mam siły na nic, posiłkuję się bajkami, bo nie mam siły wstać z łóżka i być matką z okładki. Włączamy dla przysłowiowego świętego spokoju. Szczególnie po południu, po pracy. Jasne, godzina dziennie bajek nie zrobi większej szkody cztero- czy pięciolatkowi, a nawet może czegoś nauczyć, ale dłuższe posiedzenia bez kontroli rodzica są już niebezpieczne. W pewnym momencie nawet wyłącznie telewizora staje się powodem awantury i histerii. Ale też rodzice popełniają jeden ważny błąd - każą dziecko robić coś, cokolwiek, zamiast oglądania bajek. A dziecko, przyzwyczajone do tego, że tv organizuje im rozrywkę, totalnie nie ma pojęcia, co właściwie ma robić i czuje się zagubione, niezrozumiane i wściekłe.

 

Stąd też, ostatnim sposobem na odciągnięcie dziecka od tv jest najprostszy sposób na świecie: czas i uwaga rodzica. Czy to podczas ustawiania krzeseł do gry w gumę, czy podczas budowania drogi z taśmy [lub podczas jej zrywania :D] czy podczas czytania, dbania o zwierzątko lub najprostszych gier. Takie tamagotchi nie przypadkowo pojawiło się w spisie. To moja zabawka z dzieciństwa i pokazując ją dzieciom, dałam im szansę zrozumienia tego, jak ich matka się kiedyś bawiła, pozwoliłam im poznać kawałek mojego świata, tworząc między nami nić porozumienia. Podobnie jak ich ojciec, kiedy buduje z synem modele i opowiada o tym, jak sam robił to w młodości.

 

Gadżety polecam, bo wiem, że drogą dziewczyny na insta były zachwycone, kilka osób pytało o link do klatki, naklejki też wiem, że się sprawdzają u wielu czytelniczek,  ale z całego serca, jeśli ktokolwiek ma problem z nadmierną ekspozycją dziecka na telewizję, polecam złote lekarstwo na uzależnienie dziecka od bajek: czas, uwagę. I zainteresowanie. Z gadżetami, czy bez.

 

 

Wpis powstał dzięki współpracy z allegro.pl. Wszystkie linki prowadzą do aukcji.

Polecam też dwa inne wpisy o tym, jak odciągnąć dziecko od telewizora, a raczej o tym,  w co się bawić z dziećmi:

"20 zabawek dla dzieci, które zrobisz samodzielnie"

"21 pomysłów na zabawę z dzieckiem"

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    17 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Olga
    Olga
    5 lat temu

    link z piasku kinetycznego przekierowuje na "edukacyjny robot solarny"
    Ja do listy dorzuciłabym jeszcze
    - farbki
    - wspólne pieczenie ciasta (2 latek może już mieszać składniki w misce lub wałkować ciasto ;))
    - zabawa w parking (na dużej tekturze narysowałam miejsca postojowe, zrobiłam wjazd i synek wjeżdża autkami na parking no i parkuje 😉

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Olga
    5 lat temu

    Dzięki, poprawione!

    Farbki! Tak! Najlepiej pod prysznicem, żeby łatwiej było zmyć 😀 Chyba w którymś z polecanych na końcu wpisów dodawałam tę zabawę. Dwulatek jak najbardziej potrafi mieszać 🙂

    Parking<3 Super! Nie wpadłam na to, bo mamy zabawkowy, ale już widzę, jak wykorzystam większy karton, jak jakiś przyjdzie 🙂

    Olga
    Olga
    Reply to  Joanna Jaskółka
    5 lat temu

    musiałam na środku mojego parkingu dorobić "wejście do galerii" bo mąż się przyczepił, że miejsca dla inwalidów i rodziców z dziećmi narysowałam za daleko od wjazdu 😛 Z drugiej strony tektury (szkoda marnować miejsce 😀 ) odrysowałam różne kształty klocków i kolejna zabawa - dopasuj klocek do kształtu 😉

    rodzicewsieci.pl
    5 lat temu

    Rewelacyjne pomysły. U nas rybki robiły, robią i zapewne będą robić furorę 🙂

    todopieropoczatek.pl
    Reply to  rodzicewsieci.pl
    5 lat temu

    Rybki pamiętam z przedszkola ?

    Monika (Ekomatka)
    5 lat temu

    Muszę pochwalić Waszą klatkę 🙂 Prowadziłam przez kilka lat przytułek dla szczurów i mam bzika na punkcie dobrostanu gryzoni, a wiele osób trzyma chomiki w mikroskopijnych klitkach. Może to i małe zwierzaki, ale w naturze żyją na stepach i mają pod swoim panowaniem duże terytoria 🙂 Możecie pomyśleć ewentualnie o większym kołowrotku (takim 20 cm średnicy), bo te dołączone do wyposażenia są za małe i mogą powodować krzywienie kręgosłupa. Ale i tak super, że jest z pełnego plastiku, a nie z prętów 🙂

    aniversum
    Reply to  Monika (Ekomatka)
    5 lat temu

    Ja to bym pomyślała o zrezygnowaniu z kołowrotka, bo kręgosłup to niszczy tym biednym gryzoniom. To nie jest dla nich naturalna pozycja. Może lepszy byłby jakiś malutki wybieg na godzinkę-dwie dziennie. Bez kotów 😉

    Hannibal Lecter
    Hannibal Lecter
    5 lat temu

    Cześć Asiu (jeśli mogę się tak bezpośrednio zwrócić). Masz bardzo imponującą biblioteczkę z książkami dla dzieci. W związku z tym mam do Ciebie pytanie czy mogłabyś polecić jakąś książkę dla 3-4 latka na temat nadużyć seksualnych? Jak rozmawiać z dzieckiem na ten temat, jak nauczyć, że może powiedzieć "nie", że jego ciało jest tylko jego? Że nie musi słuchać dorosłych, jeśli czuje, że coś jest nie tak? A jednocześnie żeby dziecka nie wystraszyć? Czy masz jakiś pomysł? A może już kiedyś pisałaś na ten temat to poproszę o odnośnik. Z góry serdecznie dziękuję. M.

    Olga Leciak
    Olga Leciak
    Reply to  Hannibal Lecter
    5 lat temu

    To może ja odpowiem. Nie znam książki skierowanej do dzieci która konkretnie dotyczy tego tematu, natomiast bardzo polecam książkę "O dziewczynkach i chłopcach dla chłopców i dziewczynek" Asi Olejarczyk. Przecudowna książka dla małych dzieci o intymności, o różnicach, również fragment o tym czego szukasz. Delikatna, prosta, dla mnie zdecydowanie wystarczająca w tym temacie jeśli chodzi o młody wiek. Polecam 🙂

    Hannibal Lecter
    Hannibal Lecter
    Reply to  Olga Leciak
    5 lat temu

    Dziękuję dziewczyny za polecenie tych książek! Sprawdzę i pewnie obie kupię. Pozdrawiam serdecznie! M.

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Hannibal Lecter
    5 lat temu

    Dzięki @olgaleciak:disqus za podpowiedź, ja sama sprawdzę tę książkę i poszukam innych, a ze swojej strony polecam jeszcze "Moje prawa ważna sprawa". Natomiast o tym, że ciało dziecka to własność dziecka możesz rozmawiać na co dzień 🙂

    Hannibal Lecter
    Hannibal Lecter
    Reply to  Joanna Jaskółka
    5 lat temu

    Dziękuję!

    todopieropoczatek.pl
    5 lat temu

    Przypomina mi się dzieciństwo - godzinami grałam w gumę. TAMAGOTCHI to urządzonko też miałam - tylko nie wiedziałam że tak to się nazywa ?

    Agata Filewicz
    Agata Filewicz
    5 lat temu

    Ja mam podobne podejście do tv i z pomysłami na zabawy nie mam problemu - niektóre pokrywają się z Twoimi 🙂 ale muszę dodać jedną złotą zasadę: żeby dzieci się bawiły muszą być
    a) pojedzone
    b) wymęczone
    Dlatego najłatwiej jest zostawić je po śniadaniu, żeby sobie organizowały czas i po wyhasaniu się np. po basenie czy sali zabaw 🙂

    Co do Twoich propozycji to przypomniałaś mi o jendze, która siedzi i czeka w domu moich rodziców [a akurat dziś do nich jadę, więc ją wezmę] i podsunęłaś fajny pomysł z naklejaną ulicą 🙂 Myślę, że u nas się sprawdzi.

    Buziaki!

    Blanka8
    5 lat temu

    Bardzo fajne pomysły. Na pewno będę wypróbowywać. Ciekawym pomysłem są też eksperymenty typu wybuchające wulkany z sody.

    Magdaa
    Magdaa
    5 lat temu

    Asiu, czy znasz książkę "Siedmiu wspaniałych" R. Jędrzejewskiej?

    Naklejki są świetne- już kupiłam

    Sandra Początek
    Sandra Początek
    5 lat temu

    Niestety ta godzina dziennie o ktorej piszesz już jest za dużo... Polecam książkę teleoglupianie". A ja to sie zastanawiam jak z dziećmi można mieć czas na tv :). Dzień jest przecież zbyt krotki! 🙂
    http://www.niezwyklapodroz.pl

    6 grudnia 2022
    Jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko?

    Kiedy sytuacja w kraju pogarsza się, a z każdej strony jesteśmy zalewani informacjami o rosnącej inflacji, wielu rodziców czuje ciarki na myśl o zbliżających się świętach. Co się stanie, gdy Wigilia nie będzie „na bogato”? A przede wszystkim, jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko, a marzenia są ogromne? […]

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official