Wszyscy na pokład, czyli o żeglowaniu z dzieckiem

Joanna Jaskółka
11 sierpnia 2013

Udostępnij wpis

Żegluję od ponad dwudziestu lat. Po raz pierwszy weszłam na jacht jako niespełna sześcioletni grzdyl. Nie powiem, że mi się podobało, ale z biegiem czasu pokochałam żeglarstwo i poczułam, że to jeden z niewielu sportów stworzonych specjalnie dla mnie. Kiedy pojawił się Kosmyk, pierwszym, o czym pomyślałam, gdy ukazały się pierwsze promienie wiosennego słońca, to... żagle. Jeśli chcecie pobujać się ze swoim dzieckiem tak jak my, zapraszam na kilka porad!

 
Ideałem jest przyzwyczajanie dziecka do jachtu i warunków na nim panujących od wczesnego dzieciństwa. Zresztą bujanie żaglówki jest tak podobne do bujania w brzuchu, że wcale nie dziwię się, gdy widzę niemowlaki na jachtach. A widziałam ich sporo. I jest to o tyle fajniejsze, że dopóki dziecko nie raczkuje i nie chodzi, można jeszcze uszczknąć z życia i sobie spokojnie pożeglować. Hardkor zaczyna się dopiero wtedy, gdy nasz słodki dzidziuś staje się coraz bardziej mobilny. Czy wtedy rezygnować z żagli? Nie! Wystarczy się odpowiednio przygotować!
Zacznij od planu
A zaplanować trzeba wszystko - trasę z odpowiednią ilością postoi, noclegi, jedzenie, ubranie, atrakcje i rozrywki, nawet... pogodę dobrze mieć na uwadze. Ze starszym dzieckiem można zrobić mapę całej trasy z zaznaczeniem miejsc godnych zwiedzenia/zobaczenia - pamiętam, że jako dziecko każdy punkt na mapie traktowałyśmy z koleżanką jako miejsce ukrycia skarbu i na każdym postoju szukałyśmy tego skarbu - raz była to opona, a raz kilo jagód, ale radości było mnóstwo!
 
Wybierz kapok i... buty
Z kapokami dla dzieci jest ten problem, że bardzo dobre można kupić dopiero na dwu lub trzylatka. Mamy kłopot z Kosmykiem, bo jemu nie przypasował żaden kapok, jaki mamy na stanie, więc jesteśmy skazani na razie na króciutkie rejsy.

Dlatego jestem zwolennikiem jak najwcześniejszego przyzwyczajania dziecka do żagli. Im szybciej nasz szkrab dostosuje się do warunków panujących na jachcie, tym szybciej zacznie uważać je za coś naturalnego. Znaną formułkę "jedna ręka dla siebie, druga dla jachtu" powtarzałam do znudzenia Kosmykowi w uproszczonej wersji "nie puszczaj łódeczki" i pod koniec Kosmyk zaczynał się poruszać, trzymając się zawsze jedną rączką czegoś stabilnego.

Ogólne zasady:
- na zewnątrz i w porcie dziecko powinno poruszać się w kapoku
- po jachcie chodzimy zawsze w butach
- w trakcie gotowania dziecko powinno być jak najdalej od kuchenki
- na początek warto wybrać się w krótki rejs, poprzedzony dokładnym oglądaniem łódki jeszcze na brzegu, a wszelkie dłuższe wypady, należy rozsądnie podzielić na krótkie odcinki
- zwracajcie uwagę na pogodę! Wszelkie ciemne chmury na niebie i zrywający się wiatr, to zbliżające się zagrożenie - z dzieckiem na jachcie nie warto udawać kozaka. Zwijajmy żagle i szukajmy postoju w pierwszym napotkanym porcie
- w czasie niebezpiecznych manewrów dziecko powinno znajdować się pod pokładem, ale jeśli złapie nas burza z silnym wiatrem, cała załoga powinna siedzieć w kokpicie. Dziecko pod pokładem w wywróconej łódce ma niewielkie szanse na ucieczkę
-jeśli chcemy, żeby dziecko "poczuło bakcyla", możemy zlecać mu różne "ważne" zadania. Dziecko może pomóc w pracy pokładowej, a my za każdą pomoc powinniśmy mu podziękować i podkreślić, że jest bardzo ważnym członkiem załogi. Nawet jeśli tylko pomagał trzymać mamie szoty
- warto sobie wcześniej [na przykład na basenie] przećwiczyć upadek do wody w kapoku i omówić plan działania w razie takiego wypadku
 
Żeglarstwo to piękny sport. Za każdym razem, kiedy płynę po Wielkich Jeziorach Mazurskich, zachwycam się tym, że te jeziora ciągną się nieprzerwanie ponad 100 kilometrów. Cud natury pod moją łajbą i na wyciągnięcie ręki. A do tego piękna nauka tego, jak wspaniała i potężna jest natura.
Zapraszam na inne "żeglarskie" teksty - "Spotkanie z Szopenem, czyli baksztagiem na Śniardwy" i "Znowu żeśmy popłynęli" oraz na bardzo ciekawy artykuł o żeglowaniu z dzieckiem [KLIK].
Pływaliśmy na żaglówce typu Sasanka 660 ze stoczni jachtowej "Sułkowski". Żaglówkę można wypożyczyć w Przystani Jaskółka.
Macie jakieś doświadczenia z pływaniem z dzieckiem na jachcie? O czymś zapomniałam? Poprawcie mnie i dopowiedzcie, jeśli warto o czymś jeszcze pamiętać! Czekam również na relacje z Waszych przygód na jachcie!

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
9 lutego 2020
Książki o ochronie środowiska dla dzieci - jedna fajna, jedna dziwna i jedna całkiem ok.

Kwestia ochrony środowiska jest w naszym domu poruszana rzadko. Zamiast mówić - robimy. I tym samym rzeczy, do których my z Chłopem musieliśmy się przyzwyczaić, są dla naszych dzieci naturalne. Oczywiste, że bierzemy swoje torby na zakupy albo wykorzystujemy kartony, które potem użyźniają ziemię. Oczywiste, że oszczędzamy wodę, ograniczamy plastik, kupując wielorazowe rzeczy, chociażby metalowe […]

6 lutego 2020
Jakim cudem zajarałam się zeszytem w kropki i pierwszy raz w życiu zostałam AMBASADORKĄ?

Pamiętam moją minę, kiedy przyszedł do mnie planer.  Nie kupowałam go z myślą, że on zmieni moje życie, ale jak zobaczyłam go tak ładnie zapakowanego, pomyślałam, że może on będzie rozwiązaniem.  Że go otworzę i wyleci z niego wszystko to, czego mi brakuje: motywacja, wiedza o zarządzaniu czasem, broń na prokrastynację i ogólnie rozumiana organizacja. […]

3 lutego 2020
7 niebezpiecznych rzeczy, na które pozwalałam, pozwalam i będę pozwalać moim dzieciom

Nasze dzieci nigdy w historii nie były tak chronione i bezpieczne jak obecnie. Nigdy w historii nie było aż tak szeroko rozwieszonego parasola ochronnego, który podtrzymywaliby nie tylko rodzice, ale i społeczeństwo: szkoła, policja, ochrona, kamery, aplikacje śledzące itp. A mimo wszystko i tak każdego dnia dochodzi do jakiegoś wypadku. Każdego dnia komuś coś się […]

27 stycznia 2020
Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna - czego się bać, na co się przygotować i jak wygląda wizyta

Najeździłam się do tej poradni, kiedy starałam się o opinię dla moich dzieci. Najeździłam, kilka razy pokazałam na insta, że jeździłam, kilka razy zobaczyliście "Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna" na mojej liście zadań w planerze i padło pytanie - nie wstydzisz się, że musisz dzieci do Poradni zawozić? Ty, taka mądra i sobie nie radzisz? I tak sobie […]

23 stycznia 2020
Jak pracować z dzieckiem w domu - rzucić pracę, czy rzucić dziecko?

Od ponad siedmiu lat regularnie dodaję wpisy na blogu posiadając na stanie jedno albo dwójkę dzieci. Starszy, co prawda, chodzi już do szkoły, ale młodszy wciąż jest w domu i na przedszkole mówi zdecydowane "nie". Więc, chcąc nie chcąc, dostosowałam się do tego i wszystko, co robię, robię z uwagą, że nie jestem sama w […]

22 stycznia 2020
A twoje dziecko jest leniem, patałachem, niezdarą, nieśmiałkiem czy prymusem?

Ten post powstał pierwotnie jako emocjonalny wpis na mojej grupie Wiejskie Matki, na której na wpuszczenie znów czeka kolejka tysiąca osób. Mam ewidentny problem z podejmowaniem decyzji, kogo wybrać i kogo wpuścić, można nawet powiedzieć, że jestem leniwa w tym temacie. A im dłużej będziesz mi mówić, że jestem leniwa, tym bardziej będę w to […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official