Jak zachęcić dziecko do raczkowania?

Joanna Jaskółka
14 grudnia 2015

Udostępnij wpis

Pamiętam, jak nie mogłam się doczekać tych pierwszych raczków Kosmyka. Nie wiedziałam, co mnie czeka, więc zamiast cieszyć się z chwil, gdy jeszcze jest w miarę unieruchomiony, ja przemawiałam, pomagałam, robiłam wszystko, żeby zachęcić dziecko do raczkowania. Dopiero później, gdy z wywieszonym jęzorem pędziłam przez pola, żeby nadążyć za synem, pukałam się w głowę zniesmaczona swoim pędem ku wspieraniu mobilności swojego dziecka.  Niemniej, kiedy Adaś zaczął na swojej macie robić pierwsze huśtawki, spuściłam ramiona i w pełni świadoma, że wiążę sobie pętlę na szyję, że to już koniec pewnego etapu, teraz to już z górki,  poszłam usiąść na macie, żeby kolejne dziecko zachęcić do raczkowania.

 

 

O co cała afera z tym raczkowaniem? - często można przeczytać takie wypowiedzi - Mój Antoś/Franuś/Agusia czy inna Lilka były takie świetne, że od razu stanęły na nogi! - czytamy dalej i... dołujemy się, bo nasze głupie dzieci nawet na brzuszek nie chcą się obrócić, a jeśli już raczkują to... nie zamierzają wcale wstawać na nogi, mimo że babcia na siłę pionizuje i pokazuje pierwsze kroczki.

 

 

DLACZEGO RACZKOWANIE JEST WAŻNE?

 

Uspokajam - każde dziecko rozwija się w swoim tempie i nie ma co na siłę przyspieszać. Jeśli twój maluch rozwija się dobrze, a lubi leżeć - niech leży. Dla ciebie to kilka tygodni spokoju i pewności, że jeszcze trochę jest cały twój, że jeszcze nie ucieka, że jeszcze jest malutkim dzidziusiem. A jeśli raczkuje i raczkuje i nie chce przestać, to... przegoń miotłą pionizującą babcię, wyrzuć swoje chęci postawienia na nogi i ciesz się raczkiem, bo raczkowanie jest najlepszym okresem [ostatnim przystankiem przed wielkim wyścigiem, gdy zacznie biegać]. Dlaczego?

 

  • przede wszystkim ćwiczy mięśnie równowagi - dziecko uczy się, jak balansować własnym ciałem [ta pierwsza huśtawka, o której za chwilę], poznaje odległości między przedmiotami, uczy się nowej perspektywy, w jaki sposób koncentrować wzrok, a przede wszystkim opanowuje orientację w przestrzeni

 

  • nie ma pierwszego lepszego ćwiczenia mięśni bioder, brzucha, barków, szyi i nadgarstków. Jeśli wpadłaś na pomysł [lub ktoś z twojej rodziny], żeby po pierwszych próbach raczka od razu stawiać dziecko na nogi, podrzuć mu ten tekst i powiedz wyraźnie, że zbyt wczesne stawianie dziecka w pionie odbiera mu możliwość odpowiedniego wyćwiczenia i symetrycznego rozwoju tych mięśni.

 

  • kształtuje odpowiednią postawę - raczkowanie pomaga ustawić poprawnie panewki biodrowe i... stopy. To podczas raczkowania minimalizujemy ryzyko koślawości czy szpotawości. To jest najlepsze ćwiczenie dla delikatnego kręgosłupa.

 

  • fenomenem rowerków biegowych jest to, że zmuszają dziecko do wykonywania naprzemiennych ruchów nogami. Dlaczego? Bo naprzemienne ruchy sprawiają, że obie półkule pracują na pełnych obrotach i uczą się współdziałać. Ta sama zasada obowiązuje podczas raczkowania, podczas którego dziecko musi naprzemiennie poruszać wszystkimi kończynami. To, oprócz pierwszych samodzielnych ruchów, czas, gdy mózg naszego malucha pracuje niczym wielka fabryka. Lewa półkula [odpowiedzialna m.in.  za logiczne myślenie] musi sprawnie funkcjonować w połączeniu z prawą [odpowiedzialną za emocje], więc raczkujące dziecko nie ćwiczy tylko samodzielnego poruszania się, ale aktywizuje połączenia nerwowe, dzięki którym  później łatwiej będzie mu zacząć mówić i... chodzić. Ominięcie tego etapu może skutkować problemami z integracją sensoryczną  oraz negatywnie wpływać na późniejsze umiejętności pisania i czytania. To też powiedzcie nadgorliwym członkom rodziny.

 

 

 

ETAPY RACZKOWANIA

  • pierwsza jest huśtawka. Najpierw maluch, leżąc na brzuszku, podnosi się na przedramionach i ćwiczy tak zwane pół pompki. U Adaśka trwało to jakieś dwa tygodnie, i to właśnie wtedy nauczył się przewracać z brzuszka na plecki [wcześniej leżał, leżał i leżał i był leniuszkiem]. Potem do tułowia dochodą nogi i pewnego dnia zastajesz swojego malucha opartego na rękach i nogach i z pupą wypiętą w powietrze. Nie wiem, kto w tej sytuacji jest wtedy bardziej przerażony - ty czy maluch, ale spokojnie, nikogo to nie boli, a dziecko w tej pozycji i w swoim nią zaskoczeniu może całkiem długo wytrzymać.

 

  • potem jest pełzanie, pierwszy bardzo ważny etap ruchów naprzemiennych. Dziecko odkrywa, że leżąc na brzuszku z podniesioną głową i klatką, może się rękami odepchnąć do tyłu [albo nogami do przodu, zależy jak leży i czym najpierw poruszy]. Obaj moi synowie najpierw zaczęli pełzać do tyłu, trwało to jakiś tydzień, dwa, a potem zorientowali się, że mogą też zrobić ten myk do przodu.

 

  • I wreszcie pewnego dnia twój maluszek odkrywa, że pełzanie można połączyć z podnoszeniem się na rękach i nogach i... dzień dobry, cześć i czołem, witaj w gronie matek, które przez najbliższe dwa lata będą musiały mieć oczy dookoła głowy 🙂

 

 

JAK ZACHĘCIĆ DZIECKO DO RACZKOWANIA?

Jak już pisałam wyżej - nie podam ci żadnej świetnej metody na zachęcenie dziecka do raczkowania, choć pytałyście mnie i o syropy [sic!], i o ćwiczenia. Jeśli dziecko nie czuje się na siłach do raczka, nie ma sensu go do niczego zmuszać, wystarczy spokojnie czekać. Jeśli zacznie ci raczkować w dniu swoich pierwszych urodzin, to naprawdę nic się nie stanie [specjalnie przy etapach raczkowania nie podałam przedziałów miesięcy, żeby nie stresować, ale tak naprawdę, wbrew temu, czym się chwalą niektóre matki, dziecko nie musi zacząć chodzić w wieku sześciu miesięcy - zupełne normalne są także zaczynające raczkować roczniaki. Zamiast się stresować, ciesz się, że twoje dziecko daje ci trochę więcej spokoju, a chwalącym się chodzącym półroczniakiem, współczuj :)].

 

Ale jest kilka trików, które usprawnią nie tyle leżące niemowlę [jak już mówiłam, jak chce leżeć, niech leży], ale te wyrywające się do poznawania świata. Przede wszystkim:

 

  • zejdź z nim na ziemię. Leżenie na miękkim łóżku ani nie pomaga [trudniej o stabilizację] ani nie zachęca. Kupcie stabilną i trzymającą się podłoża matę/dywanik/piankę i spędzajcie na niej jak najwięcej czasu - piszę wy, bo na początku obecność mamy, taty lub rodzeństwa [jeśli na tyle mu ufacie] jest gwarantem bezpieczeństwa.

 

  • pozwól się wspinać - jedyna chyba porada mająca coś wspólnego z ćwiczeniem - oprzyj dziecko o twoją nogę/poduszkę/zwinięty koc i pozwól mu się wspinać. Dziecko, oparte klatką piersiową o twoją nogę, w pewnym momencie zaskoczy, że żeby przejść do przodu, musi delikatnie unieść miednicę [możesz sama mu ją delikatnie unieść raz dla przykładu, ale ja jestem cierpliwa i czekam aż samo zaskoczy, delektując się jeszcze tym, że NIE CHODZI :D].

 

  • ciekawe przedmioty - największą motywacją do ruszenia do przodu jest coś interesującego w zasięgu naszego wzroku: zabawka, kartonik, miseczka, książka lub samochodziki brata. Niektórzy polecają "uciekające" zabawki, ja uważam, że na pierwszym etapie wysiłek powinien być nagrodzony i preferuję na razie zabawki "czekające" na łapki malucha. Poza tym Kosmyk wystarczająco Adasiowi ucieka 🙂

 

  • pomocna dłoń - jak na głównym zdjęciu. Które dziecko nie chciałoby podejść bliżej ręki mamusi?

 

  • pokaż,  jak to robić - u nas tę metodę przejął na razie Kosmyk i czasem tata. Chodzi o to, że jak dziecko widzi, że ty się poruszasz na czworaka, to chce cię naśladować 🙂

 

 

 

DESSERTS

 

 

Raczkowanie, jak widzicie jest bardzo ważne, Adasiek dopiero zaczyna swoją przygodę "na podłodze" i mimo wielkich jego chęci tylko trochę mu pomagam, sadzając na macie i pozwalając gibać się w jego ulubionej huśtawce, ślizgać się na brzuchu do brata, odkrywać możliwości rączek i nóżek oraz... ćwiczyć pompki [na jednym ze zdjęć niżej prawie jak Pudzian :D]. Nie pośpieszam, nie panikuję, nie spinam się. Zacznie raczkować, to dobrze i... trudno, bo minie ten okres, kiedy jeszcze mogę go całego sobą obezwładnić, utulić, wycałować.

 

 

DOBRA RADA

Jeśli twoje dziecko nie zaczęło jeszcze raczkować - nie panikuj, zacznie. Jeśli twoje dziecko raczkuje, ale nie zaczęło chodzić - nie panikuj, zacznie. Jeśli twoje dziecko chodzi, ale nigdy nie raczkowało - nie panikuj, nigdy nie jest za późno, żeby zacząć raczkować z nim teraz. Wyścigi na czworakach to całkiem niezła zabawa 🙂

 

 

 

 

 

DSC_0080

 

collage

 

DSC_0029

DSC_0098

DSC_0744

DSC_0863

DSC_0860

 

DSC_0877

DSC_0669

 

DSC_0674

DSC_0625

DSC_0758

DSC_0915

DSC_0914

DSC_0091

DSC_0847

 

mata: Elodie Details

pajac Adasia: Dear Eco [fantastyczny materiał, całkowicie wolny od chemii]

bluzka Kosmyka: Maxomorra, spodnie Kosmyka: Zara

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    5 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Matka Debiutująca
    7 lat temu

    Wiedziałam że mnie nie zawiedziesz więc już nie marudzę 😉

    lavinka
    7 lat temu

    Moja usiadła z czworaków mając 9,5m, a kilka dni później zaczęła chodzić przy meblach. Trzy miesiące zdejmowałam ją z tych mebli, żeby raczyła zacząć raczkować, a bestia tylko podciągała się do najbliższego mebla, po meblu w górę i dalej chodzić z podparciem. W końcu machnęłam ręką. Ja ponoć byłam taka sama (a myślałam, że to wina chodzika, jak się okazało, to geny). Ruch naprzemienny załatwił nam dopiero rower biegowy duuuużo później. To tak jak z łażeniem po schodach. Mała nigdy nie wchodziła ani nie schodziła ruchem dostawnym. Od razu jak człowiek. I wychowaj tu dziecko, jak ono woli po swojemu. 😉

    Krystyna Bieniawska-Dąbek
    Krystyna Bieniawska-Dąbek
    7 lat temu

    Ta sesja zdjęciowa jest piękna!!!! i ma właściwości magiczne - podnosi nastrój zmęczonej babci;) Dziękuję Asiu! A Ojciec Kosmyka i Adasia ominął etap raczkowania, chodził przy sprzętach "w wieku" siedmiu miesięcy;) reperkusje - nie zdradzę. Zysk - brak dziur na kolanach;) Pozdrawiam! KBD 🙂 babcia Kosmyka i Adasia 🙂 matka Chłopa

    Ruda Żmija
    Ruda Żmija
    7 lat temu

    U nas było podobnie. Bartus zaczynał raczkowac w wieku 7 miesiecy chyba wszyscy mówili mi że późno nawet chodzik dostałam który oddałam dalej i pozwoliłam dziecku swemu działać jak odkurzacz po podłodze. Szymonek załapał podobnie dzieki kochanemu braciszkowi.
    Jestem zatym by nie zmuszać i nie przyspieszać dzieci do niczego.

    Mantoseda
    Mantoseda
    7 lat temu

    Te spodnie świetnie wygląda. Muszę jednak wspomnieć, że jest to nic o spodniach treningowych. To wszystko o trzy pasy na boku 🙂

    Jestem pewien, że można znaleźć coś takiego na co dzień hurtownika, ale chcę coś specjalnego. Czy możesz zapewnić mi z tym?

    25 kwietnia 2023
    Ciekawostki o kurach, z których pewnie nie zdawałaś sobie sprawy

    Kiedy zaczynałam moją przygodę z kurami, wiedziałam o nich, że lubią grzebać w ziemi, że średnio dobrze latają, że znoszą jajka i że są najbliższymi krewnymi tyranozaura. To nie były ciekawostki o kurach, tylko wiedza z pierwszej klasy. Kiedy teraz o tym myślę, zastanawiam się, co mi do głowy strzeliło, żeby pakować się w relację […]

    2 kwietnia 2023
    Spektrum autyzmu - diagnoza dziecka: jak, gdzie i dlaczego tak trudno?

    Od kiedy poruszyłam temat tego, że nasza rodzina jest w spektrum autyzmu, codziennie dostaję pytania od zaniepokojonych rodziców, którzy podejrzewają, że ich dzieci też mogą być neuroatypowe i nie wiedzą, co zrobić, gdzie się udać, jak wygląda diagnoza dziecka i jak długo ona trwa. Oraz czy w ogóle warto. Dzięki Fundacji SYNAPSIS udało mi się […]

    22 marca 2023
    15 zabaw, którymi zajmiesz dzieci, kiedy kolejny raz zostają w domu z powodu choroby [nie na dworze]!]

    Moja buńczuczna mina - gdy odpowiadałam  na pytanie ludzi obserwujących moje brykające w październiku w jeziorze dzieci, czy nie boję się, że zachoruję - zbledła. Już nie jestem taka pewna, czy aby nie zachorują. Po pandemii zdrowie każdego z nas zaczęło szwankować. Coraz częściej łapią nas infekcje, szczególnie gardła, a długie przesiadywanie w domu sprawiło, […]

    20 marca 2023
    Chodź ze mną do łóżka, czyli jak sprawuje się półkotapczan Lenart po roku używania?

    Rok temu, dokładnie w marcu, przyjechała do mnie ekipa Lenart, żeby zamontować mi w pokoju półkotapczan. Po raz pierwszy od wielu lat miałam mieć własną sypialnię i... trochę się tego bałam. Tym bardziej że wskoczyłam na nieznane wody - zamiast klasycznego łóżka - wybrałam półkotapczan. Mebel, który pamiętałam z czasów dzieciństwa z pokoju koleżanki, u […]

    18 marca 2023
    Rozgryzam "Rozgryzione", czyli jak karmić, żeby nie przekarmić lub nie zagłodzić

    "To, jak bardzo wmuszam mojemu dziecku jedzenie, może mieć gorszy efekt niż pozawalanie dziecku na wszystko" - usłyszałam od autorek książki "Rozgryzione'' Zuzanny Wędołowskiej i Marty Kostki. Książka ta zwaliła mi z serca kawał poczucia winy za to, że "źle karmię moje dziecko". Książka pokazała mi, że nie muszę karmić idealnie, żeby karmić dobrze. O […]

    16 lutego 2023
    Bezsenność - co zrobić, żeby zasnąć, kiedy nie możesz spać?

    Przez dwa lata mój sen był dziwaczny. Stany lękowe, leki, depresja, stres, to wszystko sprawiło, że spałam dziwacznie. Budziłam się wyspana o 3 w nocy, kładłam się o 8, wstawałam o 11, potem przerwa, żeby odebrać dzieci i znów drzemka na godzinę o 16. Cały mój wolny czas kombinowałam, kiedy mogłabym odespać nieprzespaną noc. Kiedy […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official