Jak się sprawdziła akumulatorowa kosiarka Greenworks?

Joanna Jaskółka
26 lipca 2018

Udostępnij wpis

kosiarka Greenworks

Nie jestem eko wariatką. Wiele sobie w tym temacie jeszcze odpuszczam, bo wciąż dzieci są na pierwszym miejscu i brakuje mi tego skupienia i samokontroli, żeby w pełni żyć w poszanowaniu przyrody, ale kiedy zepsuła mi się kosiarka do trawy, wiedziałam, że kupno nowej będzie moim małym kroczkiem w kierunku wyboru sprzętu pod środowisko, a nie pod moje widzimisię.

 

 

I w ten sposób, planując w przyszłym roku założenie paneli słonecznych i korzystania w jakimś tam stopniu z energii słonecznej [oraz z pompy ciepła za trzy,góra cztery lata] podjęłam decyzję, że zmiany można zacząć już teraz. W kwietniu wymieniłam stare szambo na całkowicie ekologiczne i z żalem przełknęłam porażkę, że mamy za mało "układne" podwórko na zainstalowanie oczyszczalni. Tuż po tym zainteresowałam się sprzętami... na baterie. Nie, nie takie baterie, jak do pilota, tylko prawdziwymi akumulatorowymi sprzętami do ogrodu.

 

O co chodzi z kosiarkami i w ogóle sprzętem z akumulatorami? 

 

To sprzęt oparty na najnowszej technologii akumulatorów litowo-jonowych. Technika rozwinęła się tak bardzo, że aktualnie taki sprzęt ma taką samą moc jak narzędzi spalinowych, a do tego nie potrzebujemy benzyny, nie plącze nam się kabel pod nogami i tak naprawdę możemy kosić gdzie chcemy. Bez kabla i bez spalin.

 

Czy akumulatorowa kosiarka naprawdę daje radę? 

 

Przyznam, że byłam trochę sceptyczna. Na zasadzie "bardzo bym chciała, ale się boję, że nie dam rady". W końcu o sile silnika spalinowego świadczy chociażby to, jak bardzo hałasuje. Jak coś jest głośne, to ma moc. Przed pierwszym użyciem wyglądałam trochę jak mój pies na zdjęciu niżej... Niby macha ogonem, ale w oczach lekka obawa. Swoją drogą byłam przekonana, że jeśli produkt marki Greenworks, która zaproponowała mi wsparcie w moim projekcie ogrodowym, będzie kiepski, to po prostu odeślę sprzęt, a już kilka razy tak zrobiłam, więc nie miałabym oporów.

 

kosiarka Greenworks
kosiarka Greenworks

 

Ale się mile rozczarowałam. Od ostatniego koszenia minęło trochę czasu  i trawa była naprawdę wysoka, co zresztą schrzaniło nam trawnik, bo ta rozrośnięta tłumiła młodszą.

 

kosiarka Greenworks
Normalnie, jak moje nogi zimą... kosiarka Greenworks

 

Akumulatorowa kosiarka Greenworks - wrażenia z koszenia

 

  • nie jest ciężka. To było dla mnie zaskoczenie, bo nasza poprzednia spalinowa była tak mocarna, że kosiłam nią na zmiany, a najczęściej oddawałam Chłopu, żeby sam to zrobił, bo po jednym koszeniu byłam styrana i nie znosiłam odpalania linką. Mój ojciec miał obawy, że  kosiarka akumulatorowa będzie jeszcze cięższa, ale też się rozczarował.
  • dodatkowy napęd automatyczny - mój ulubiony. Wystarczy złapać z drugi drążek, a kosiarka sama jedzie i te obroty są naprawdę duże, na najszybszym nie byłam w stanie nadążyć.
  • cisza. Na moje ucho dwa razy cichsza niż kosiarka spalinowa.
  • Możliwość regulowania wysokości cięcia i mocy cięcia.
  • Możliwość ustalenia, w którą stronę ma być wyrzucana trawa - do tyłu w pojemny worek, na bok, do wyschnięcia [boczne cięcie przydaje się, kiedy chcemy mieć ususzoną trawę na przykład dla królików] czy opcja mulczowania, czyli zdrabniania trawy i rozrzucenia go naokoło, co stanowi świetny nawóz dla trawnika.
  • wytrzymałość akumulatora - to była moja zagwozdka: ile  wytrzyma? teoretycznie wytrzymać powinna 40 minut. Ale u nas za pierwszym razem wytrzymała 20. Głównie dlatego, że kosiliśmy łąkę przed domem, a nie trawnik. Kolejne strzyżenie poszło już gładko. Na jednym akumulatorze udało się skosić cały boczny trawnik przed domem.
  • Zaskoczył też czas ładowania akumulatora. Naczytałam się, że kilkanaście godzin ładuje się taki akumulator. A u nas, co prawda na razie na zwykły prąd, nie na panele, ale czas ładowania trwał godzinę.

 

→ MOJA KOSIARKA GREENWORKS TUTAJ←

 

kosiarka Greenworks
Szerokość cięcia - 46 centymetrów.
Ta wajcha ustala wysokość cięcia, czyli czy chcemy króciutką trawę, czy wyższą.
Tu sobie ustalamy moc.
O ładowarce powiem za chwilę, ale ładowarka z baterią wygląda tak.
A tak się wymienia baterię. Dziękujemy Chłopu, że raczył zaprezentować, ja nie mam tak owłosionych rąk.
No, tu się rozrosła trawa.
Daje radę na nierównej powierzchni? Daje.

 

 

A tak wygląda fragment ogrodu, który jakiś czas temu doprowadziliśmy do porządku, zerknijcie tutaj i powiedzcie - widać różnicę?

 

 

A tak spędzam czas. kiedy nie piszę wpisów na blog 🙂

 

 

Decydując się na kosiarkę akumulatorową, miałam wrażenie, że będę musiała z czegoś zrezygnować. Z mocy kosiarki silnikowej. Z siły elektrycznej na kabel. Że coś za coś. Bo zawsze teoretycznie jest coś za coś. Tymczasem jedyną niedogodnością było to, że urosła nam za wysoka trawa i akumulator rozładował się trochę szybciej. Na niższej, na standardowym strzyżeniu trawnika, chodził tyle, ile powinien i spokojnie na jednej pracy akumulatora dało rade skosić spory fragment podwórka. A w czasie pracy jednego - ładował się drugi. Posiadając cztery akumulatory spokojnie dało radę skosić prawie hektar ogrodu bez przerwy. Niżej na zdjęciu tylko jedna dziesiąta, ale ta najtrudniejsza, bo tu obok było kopane nowe szambo i jak widać czerwcowe susze nie sprzyjały wzrostowi trawy, mimo że cały czas praktycznie stałam ze szlauchem albo działał zraszacz :/

 

 

Kiedy rozmawiałam o możliwości kupienia kosiarki akumulatorowej, ktoś mi zasugerował, że w naszym klimacie akumulatory nie zdają egzaminu w kosiarkach, bo przez pół roku leżą nieużywane. I w tym momencie pomyślałam, jak temu zaradzić - zainwestować w cały system i mieć drugie urządzenie o podobnej mocy baterii, którego mogę używać częściej.  Padło na pilarkę, bo jednak wciąż palę drewnem i zawsze jest coś do podcięcia, a pilarka spalinowa jest dla mnie za ciężka. Dobra, rzadko osobiście walczę z drewnem, ale się zdarza. Są też dmuchawy czy odśnieżarki do śniegu zasilane na baterie i kupując każde z tych urządzeń o takiej samej mocy, baterii możesz używać cały rok. Choć producent zapewnia, że jakość baterii spokojnie pozwala na nieużywanie ich przez kilka miesięcy i patrząc na jakość urządzeń, jestem w stanie uwierzyć. W każdym razie dwa akumulatory na jedno urządzenie i spokojnie można kosić i ciąć bez przerwy i czekania.

 

→Więcej info o kosiarkach znajdziesz tutaj.←

 

I tym samym zrobiłam kolejny krok do bardziej ekologicznego domu. Mimo że już dość dużo zrobiłam - do minimum ograniczyłam chemię do sprzątania, zakupy robię jak najrzadziej i planuję posiłki, żeby nie jeździć do sklepu 15 kilometrów co chwila i mnóstwo innych rzeczy, to jednak wciąż wiem, że długa droga przede mną. Na przykład Zerowaste, którego nie jestem w stanie osiągnąć przy moich dzieciach na razie, ale wcale tego nie wykluczam.

 

I jestem z siebie bardzo zadowolona, jak za każdym razem zresztą, kiedy robię mały krok ku zdrowszemu i przyjaźniejszemu naturze życiu. Jaki ostatnio ty zrobiłaś. Odkryłaś coś, dzięki czemu produkujesz mniej śmieci lub wytwarzasz mniej spalin? Napisz mi koniecznie!

 

Wpis powstał przy wsparciu marki Greenworks. Sukienka, którą zachwycałyście się na Instastory to Fablu

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
8 października 2020
Metamorfoza małego mazurskiego domku

Do starej mazurskiej gajówki, w której się wychowałam, wprowadziliśmy się pięć lat temu, gdy udało nam się w miarę doprowadzić ją do stanu używalności. Stara chatka, z której wyprowadzili się moi rodzice do swojego nowego domu, nadgryziona została zębem czasu, spenetrowana przez buszujące na strychu norki i jedynie drewnianą werandą i starą satelitą przypominała dom, […]

6 października 2020
Tajemnicza osada Jaćwiesko-Pruska w Oszkiniach - czy warto do niej zajrzeć?

Miejsce na nocleg wybraliśmy przypadkiem. Nawet nie ja, tylko wybierała moja siostra. A kiedy rano zastanawialiśmy się, co moglibyśmy zobaczyć jeszcze na Podlasiu, wyskoczyła nam w google osada Jaćwiesko-Pruska w Oszkiniach, która była dosłownie kilka kilometrów od naszego miejsca noclegu. Węsząc pic na wodę fotomontaż, pojechaliśmy. I zobaczyliśmy, co tam się dzieje.  

16 września 2020
Ten dzień, gdy po ośmiu latach zostałam w domu sama

Wstaję z krzesła, odwracam się i jakoś dziwnie zaczepiam nogą o krawędź krzesła, że lecę twarzą na podłogę i dziękuję w duchu za duże cycki amortyzujące upadek. Leżę na ziemi i analizuję, co się stało. W domu jest cicho. Nikt nie słyszał mojego upadku, nikt nie widzi mojej rozplaskanej na podłodze dupy. W domu jestem […]

6 sierpnia 2020
17 zabaw, które pomogą ci pracować bez problemu i zawracania gitary

No i jest. E-book o 150 darmowych zabawach dla dzieci już wylądował w sklepie i wzruszam się każdego dnia, gdy czytam pozytywne recenzje i podziękowania. Więc ja też chcę podziękować. Mój e-book by nie powstał, gdybym nie ogarnęła swojego domowego biura i gdyby dzieci skakały nade mną bez zajęcia. Zajęcie udało mi się znaleźć  - […]

29 lipca 2020
Ile tracą nasze dzieci, gdy przeprowadzamy się z miasta na wieś, na zad*pie? [podkast]

Pytań od rodzin, które rozważają opuszczenie miasta i przeniesienie się na wieś, dostaję miesięcznie kilka. Coraz więcej tych rodzin, których kierunek z miasta na wieś bardzo interesuje. Co ciekawe na Mazurach, do szkoły mojego dziecka, dołączy w przyszłym roku kilkoro dzieci, których rodzice schronili się przed pandemią w swoim letnim domku i postanowili zostać tu […]

22 lipca 2020
Do kogo krzyczą rodzice i czemu robię ludzi w ch*ja [podkast]

Otóż i jest. Pierwszy odcinek podkastu. Nigdy nie sądziłam, że zacznę znowu gadać do mikrofonu, ale od kiedy pogadałam  kilka razy z Kamilem Nowakiem, wspomnienia ze stażu w radiu wróciły i idea prowadzenia nowego kanału gdzieś indziej niż tylko na fejsie czy instagramie coraz bardziej mi się zaczęła podobać.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official