Czy dziecko można zabrać na kajak?

Joanna Jaskółka
3 września 2015

Udostępnij wpis

Udało nam się skorzystać z ostatniego ciepłego dnia i wybrać się nad jezioro. Raz na jakiś czas dostaję od czytelniczek pytanie, czy dziecko można zabrać na kajak, więc czuję się zobowiązana odpowiedzieć, udzielić kilku rad wieloletniej wakacyjnej kajakarki i przy okazji pokazać wam, jak nad jeziorem bawimy się z Kosmykiem.

 

 

Czas nad wodą to nie tylko okazja do beztroskiej zabawy, ale też moment, w którym możemy utrwalić podstawowe zasady bezpieczeństwa nad jeziorem. Nie jestem z tych matek, co jak dotrą nad wodę, to rozstawiają kocyki i gazetki i kładą się plackiem, żeby utrwalić opaleniznę na pleckach i raz na jakiś tylko pokrzykują na dziecko, żeby nie sypało piaskiem na wysmarowane olejkiem ciałko. Nigdy nie lubiłam zresztą leżeć plackiem.

 

Mieszkamy w miejscu, gdzie wodę można spotkać praktycznie wszędzie: jeziora morenowe, rynnowe, śródleśne, bagniska, torfowiska, rzeki. Wiem, że prędzej czy później Kosmyk wyfrunie spod mych ramion i samodzielnie będzie wśród tego krajobrazu obcował - ważne jest dla mnie, żeby od najmłodszych lat wiedział, jak potężna jest siła woda i jak się w obliczu jej ogromu zachowywać. Dlatego też cały czas chadzamy nad jezioro i uczymy się więcej i więcej o wodzie i jej możliwościach.

 

Oprócz zwykłego czasu na plaży oraz żagli, od jakiegoś czasu próbuję wyprawiać się z Kosmykiem kajakiem. O ile żagle od początku nie przerażały Kosmyka i świetnie czuł się na jachcie, tak kajak w zeszłym roku doprowadził go do histerii, więc szybciutko z niego zrezygnowałam, zostawiając sobie na później pytanie, czy można zabrać dziecko na kajak. I któregoś sierpniowego dnia tego roku to "później" nastąpiło. Najpierw pływaliśmy tylko przy pomostach w asyście taty,  trenowaliśmy wiosłowanie [a raczej bawiliśmy się wiosłami], sprawdzaliśmy przy brzegu, czy kajak jest wywrotny i jak bardzo, ustalaliśmy, jakie zasady panują na kajaku, potem zaczęliśmy wypuszczać się dalej i dalej, aż wreszcie Kosmyk zażądał dłuższej wyprawy. Na Vinie zresztą już pokazywałam, jak to wyglądało:

 

 

 

 

CZY DZIECKO MOŻNA ZABRAĆ NA KAJAK?

Oczywiście! Przyzwyczajenie do aktywności i wody powinno być naszym priorytetem, a samo pływanie kajakiem, jeśli tylko się postaramy, może nieść niesamowicie cenną naukę dla dziecka, pomijając już oczywiste spojrzenie na świat z innej perspektywy. W komentarzach zresztą możecie pomóc znaleźć argumenty na tak, bo z pewnością znajdziecie ich mnóstwo 🙂

 

 

 

 

O CZYM PAMIĘTAĆ NA KAJAKU? [krótki spływ]

  • Kamizelka - to absolutna podstawa, bez niej nie warto się nigdzie ruszać, na szczęście wypożyczalnie sprzętu kajakowego zazwyczaj dysponują odpowiednimi rozmiarami

 

  • Czapka, krem z filtrem, picie i jedzenie [jeśli spływ kilkugodzinny], lekkie buty do wody [przydatne przy wychodzeniu z kajaka przy nieładnym gruncie, czasami spotykam się z propozycją ubrania na zmianę w razie wywrotki [o tym wyżej] - ma to sens wyłącznie wtedy, gdy ubranie schowane jest w szczelnym worku, inaczej... po co nam ubranie, które zmoknie, przyda się, gdy nastąpi silne załamanie pogody, co spokojnie można przewidzieć, wybierając krótką trasę

 

  • Na spływ kajakowy warto wybrać się w ciepły, pogodny dzień, ale w czasie upałów, warto omijać godziny największego skwaru  - na wodzie słońce parzy o wiele mocniej

 

  • Dzieci należy podzielić tak, żeby każde odbyło podróż z umiejącym pływać dorosłym. Mniejsze dzieci spokojnie zmieszczą się w dwuosobowym kajaku, dla większych można rozważyć wypożyczenie czterosobowego kajaka

 

  • Kajaki przystosowane do polskich rzek rzadko są wywrotne. Największa liczba kajakowych wypadków nie wynikła z tego, że ktoś się za bardzo przechylił, ale najczęściej albo źle wysiadał [wysiadając i wsiadając należy trzymać się obiema rękami kajaka, a nie wyskakiwać jak gazela], albo zwyczajnie stawał w trakcie płynięcia na środku rzeki i usiłował się na stojąco pochwalić swoją równowagą

 

  • Nie ma sensu prosić trzylatka o wiosłowanie - ostatecznie skończy się to tak, że zgubicie wiosło, które jest zdecydowanie za duże dla małego człowieka

 

 

DSC_0723

 

DSC_0761

 

Unknown

 

DSC_0770

 

DSC_0748

 

 

DSC_0791

 

DSC_0811

 

DSC_0812

 

DSC_0817

 

DSC_0824

 

 

Naszym punktem docelowym ostatnio jest stary, zawalony pomost u ujścia rzeki Krutyni z... pływającymi kurami [tak Kosmyk nazywa rybitwy. Jak pogoda się trochę polepszy [podobno ma być ciepło], to wybierzemy się z Kosmykiem na rzekę i trochę popływamy pod prąd. Zresztą... pogoda nam nie straszna, może być zimno, byle nie zbyt pochmurnie 🙂

 

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy nie zrobić cyklu "Z dzieckiem po Mazurach", w którym pokazywałabym, w jaki sposób można spędzić w Krainie Tysiąca Jezior fajnie czas z dzieckiem - tym większym i tym mniejszym, bo nie zamierzam wykluczać Adasia. Jest tyle fajnych rzeczy: widzieliście nas na żaglach, widzieliście na kajakach, w zeszłym roku penetrowałam z Kosmykiem Mazury rowerem... Moje plany jednak są dość ambitne, nie ograniczające się jedynie do przydomowych miejsc, potrzebowałabym sponsora jakiegoś, więc na razie tylko sobie planuję i wypuszczam się z moim synem coraz dalej i dalej... kajakiem, a Adaś w tym czasie drzemie u babci 🙂

 

Unknown-2

 

 

Poduszeczka w czaszki - Cuddly Zoo

Rampersik z ananasem Adasia, sandałki Kosmyka - Zara

Prześcieradło - kocyk Lulujo

Kamizelka Kosmyka - Nabajii

 

 

 

Porady w tekście dotyczą wyłącznie krótkich spływów z dzieckiem trzyletnim i trochę starszym. Myślę o poradniku kajakowym dla pasjonatów dłuższych spływów, jednak to zostawię sobie na później...

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
20 września 2019
Osiem strasznych rzeczy, które spotkają twoje dziecko w lesie

Zazwyczaj na spacery wychodzę bez telefonu. Ale tym razem wzięłam i bezmyślnie nagrywałam instastory. Nagrywałam, pokazując, jak chłopaki biegają po lesie. Starszy wspinał się na drzewo, młodszy buszował pod drzewem, badając norę po jakimś zwierzu. Nagle zapikał mi telefon z wiadomością. Mechanicznie zerknęłam, co kto pisze i wtedy stało się to. To, co się dzieje […]

15 września 2019
Czy rodzicielstwo bliskości to bezstresowe wychowanie? 9 mitów o RB, w które wciąż wierzą ludzie

Oj, mam się ja z tym bezstresowym wychowaniem, mam się bardzo... źle. I źle reaguję na te słowa, działają na mnie jak płachta. Sam fakt, czy bezstresowe wychowanie istnieje, poruszałam już kiedyś, ale oprócz bezstresowego wychowania istnieje mnóstwo tez, które wprowadzają w błąd i nie mają żadnego uzasadnienia w rzeczywistości.       Spis treści […]

12 września 2019
Drogie restauracje, miejcie jaja i zdecydujcie, czy chcecie przyjmować dzieci, czy nie

Ostatnio modne jest wśród restauracji, wrzucanie zdjęć z widokiem stolików po rodzinnym posiłku. Nie tylko stolików - ale też kącików zabaw, gdzieś tam mignęła mi również toaleta. Wrzucenie takiego zdjęcia ma prosty cel - głównie zasięg, bo wkurwianie się na rodziców z dziećmi również jest modne. Madka i Tateł to już przecież niemalże archetyp wszystkiego, […]

9 września 2019
Podatek od grzeczności - coś, co każdy rodzic kiedyś będzie musiał zapłacić

Kosztuje cię więcej niż ten dochodowy, wymaga więcej skupienia niż zeznanie podatkowe, trwa dłużej niż załatwienie sprawy w Zusie i każdy rodzic prędzej czy później, będzie musiał zapłacić - podatek od grzeczności.  

26 sierpnia 2019
Nasz spływ Krutynią [Zgon- Krutyń] i czadowe przezroczyste kajaki

Wybrać się z chłopcami na spływ Krutynią planowałam od dawna. Mieliśmy już na koncie mniejsze wycieczki po jeziorze i w górę rzeki [mieszkamy przy ujściu tej rzeki do jeziora Bełdany], ze starszym synem zaliczyliśmy najkrótszą trasę od Nowego Mostu [tu filmik], ale chcieliśmy pokazać chłopcom inny kawałek rzeki. I przypadkiem trafiłam na fejsie polecane przez […]

22 sierpnia 2019
W jaki sposób odpowiadać na trudne pytania dziecka, kiedy nie mamy pojęcia, co odpowiedzieć?

Jakiś czas temu czytelniczka z mojej grupy zadała nam trudne pytanie: po co żyjemy. To nie była jej osobista refleksja, to było pytanie zadane przez jej czteroletnią córkę, które wprawiło czytelniczkę z zakłopotanie. Bo co powiedzieć? Jak szybko znaleźć satysfakcjonujące wyjaśnienie? A jeśli na to konkretne pytanie znajdziemy replikę, co odpowiadać na inne, przychodzące zaraz […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official