Czy warto przeprowadzić się na Mazury?

Joanna Jaskółka
19 kwietnia 2016

Udostępnij wpis

Tytuł tego tekstu, to jedno z popularnych słów kluczowych, z jakich wchodzicie na blog. Często też to pytanie się pojawia w waszych mailach, a jedna czytelniczka wręcz błagała mnie, żebym szybko znalazła jej jakąś działkę nad jeziorem, bo ona dłużej z teściową w domu mieszkać nie będzie. Tylko mina jej zrzedła, jak zobaczyła szaleńcze ceny mazurskich działek... ale wiem, że dalej próbuje, bo dla niej odpowiedź  na pytanie, czy warto przeprowadzić się na Mazury, jest oczywista.

 

 

Ale czy na pewno?

 

Zawsze, kiedy ktoś się mnie pyta, czy warto przenieść się na Mazury, odsyłam go do dość znanego w sieci filmiku o domku w Karkonoszach [filmik tutaj, ale uwaga - niecenzuralny]. Wystarczy w nim zmienić tylko słowo Karkonosze na Mazury i proszę, cała prawda.  Regularnie widzimy, jak gdzieś kolejny miastowy kupuje jakiś domek, patrzymy, jak się koło niego krząta,  jak się cieszy, a po roku wystawia znajomą tabliczkę "NA SPRZEDAŻ". Bo drewno do pieca trzeba sobie w wakacje ogarnąć, bo rury zimą popękały, bo jelenie zadeptały misternie zaplanowany ogródek, bo norki się bez kozery wciskają na poddasze, a jenot zeżarł wszystkie jabłka.

 

 

Ostatnio przyjechali do nas znajomi, którzy jaki czas temu kupili sobie swój wymarzony ogromny dom z jeszcze większą działką na suwalszczyznie. Spełnili swoje marzenie i wraz z dziećmi przeprowadzili się wiosną do nowego miejsca pełni energii i zapału. Kiedy przyjechali do nas zapytaliśmy żartem, czy im się ten wymarzony domek znudził, że swój przyjazd zapowiedzieli przynajmniej na kilka dni. No i... litania. Szkoła daleko, do tego kiepska, na zajęcia dodatkowe trzeba dowozić 30 kilometrów, pal licho odśnieżanie, ale całe wakacje były jedną wielką tyrką wokół znajomych i rodziny, którzy zwabieni wizją wakacji pod gruszą, masowo przyjeżdżali do darmowej miejscówki, a którym trzeba było podać śniadanie, obiad, kolację, zorganizować czas... i tak non stop, przez ciągłe 60 dni, bo przyjeżdżali sporymi grupami niemalże jak na turnus, a sugestie pani domu, że jest zmęczona, kwitowali śmiechem "No co ty!" i popijali kieliszkiem wódeczki.  Wymarzony domek stał się przekleństwem, bo i opuścić na jesieni było go trudno, gdyż w okolicy non stop zdarzały się jakieś włamania, a sąsiadów jak na lekarstwo, do tego najbliższa stacja ochrony - 25 km. Przez 25 km to można cały dom oskubać.

 

 

Zazwyczaj na blogu pokazuję wam samą mazurską sielankę, ale prawdę czasami też staram przemycić ["Na wsi jest wszystko za darmo", "Wiejska matka"]. Nic po tym, jeśli ludzie czytają, czytają, a w głowach zostaje im tylko cisza i świergot ptaków z instagrama czy snapa. I wiecie, co? Jestem w stanie to zrozumieć 🙂

 

 

I naprawdę, kiedy widzę kolejnego miastowego, wprowadzającego się do pustego od dawna domku, trzymam za niego kciuki. Trzymam mocno, może się przygotował, może będzie fajny, może mu się uda. A kiedy ktoś się pyta o realia życia na wsi [na wsi, nie w małym wsiomiasteczku pod większą aglomeracją], staram się mu powiedzieć o braku sklepów, o braku ludzi, o tym, że czasem człowiek chodzi i gada do siebie, o paleniu w wygaśniętym piecu o piątej rano, bo szron na ściany wchodzi,  o tym wszystkim, co wkurza, co jest ciężkie, co trapi. Ale potem wsiadam na żaglówkę, kajak, rower czy motorówkę, pędzę przez jeziora, lasy, patrzę się na moje oswojone z tymi widokami dziecko i myślę sobie - chodźcie, chodźcie wszyscy, zobaczcie! To miejsce jest tak wyjątkowe, że nawet ciągnikiem mnie stąd nie wyciągniecie! Mazury.

 

DSC_0317

 

DSC_0321

 

DSC_0329

 

DSC_0349

 

Nowy nabytek dziadków - motorówka dla gości. Oczywiście, że z Kosmykiem musieliśmy odbyć pierwsze "pływanie". Z Mikołajek do "Przystani Jaskółka". Adaś został z babcią i żegnał nas zdziwionym spojrzeniem :).

 

DSC_0352

 

DSC_0360

 

DSC_0387

 

DSC_0393

 

DSC_0405

 

DSC_0414

 

Mikołajki przed sezonem. Za trzy miesiące tu będą tłumy i nie będzie można przejść deptakiem.

 

DSC_0416

 

DSC_0420

 

DSC_0440

 

DSC_0444

 

DSC_0453

 

DSC_0456

 

DSC_0460

 

Na zdjęciu wyżej w tym małych omegach ćwiczyły takie małe pędraki z podstawówki. Uroczy widok <3

 

DSC_0526

 

czy warto przeprowadzić się na Mazury

 

DSC_0589

 

DSC_0620

 

DSC_0628

 

Adaś, jak zwykle, moje pojawienie się po dłuższej nieobecności, skwitował wyrzutem i łzami w oczach 🙂

 

DSC_0636

 

DSC_0648

 

czy warto przeprowadzić się na Mazury

 

Tak, ma dwie różne skarpetki 🙂

 

DSC_0678

 

 Inne "wiejskie" teksty:

"Krwiożercze króliki i wiejski styl życia" 

"Wiejska matka" 

"Na wsi jest wszystko za darmo"

"Czy kiedykolwiek żałowałam powrotu na wieś" 

"Pięć rzeczy bez których można przeżyć na wsi i wszędzie" [muszę w tym tekście zrobić małą edycję, bo od kiedy moja mama kupiła ekspres, chyba się od tej kawy uzależniłam :D]

"Jak prosto zaplanować obiady na cały miesiąc"

"Dwa lata w sieci" 

 

 

 

Jeśli więc interesuje was przeprowadzka na wieś... nie pomogę. Czasem jestem tak wściekła wszystkimi problemami, że mogę dramatyzować. A czasem zachłystuję się tak bardzo tym, co mnie otacza, że zwyczajnie pieję nad wyższością mojego miejsca na ziemi nad innymi. No i co? Nic na to nie poradzę 🙂

 

Oddychać moimi Mazurami możecie częściej na Instagramie [tutaj] i na Snapchacie [matkatylkojedna]. Podzielcie się swoimi przemyśleniami - ciągnie was w odludzie?

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
22 sierpnia 2019
W jaki sposób odpowiadać na trudne pytania dziecka, kiedy nie mamy pojęcia, co odpowiedzieć?

Jakiś czas temu czytelniczka z mojej grupy zadała nam trudne pytanie: po co żyjemy. To nie była jej osobista refleksja, to było pytanie zadane przez jej czteroletnią córkę, które wprawiło czytelniczkę z zakłopotanie. Bo co powiedzieć? Jak szybko znaleźć satysfakcjonujące wyjaśnienie? A jeśli na to konkretne pytanie znajdziemy replikę, co odpowiadać na inne, przychodzące zaraz […]

15 sierpnia 2019
Przegląd książek o tym, skąd się biorą dzieci, czyli edukacja seksualna w pigułce

Ok, dobra. Ja wiem, temat grząski, bo niektóre moje koleżanki równolatki nigdy nie poruszyły tematu seksu z własną matką, a w nocy wsadzają se skarpetę w usta, żeby dzieci czegoś tam nie usłyszały. W szkołach wciąż opowiada się, że prezerwatywa to zło, a dzieci zrodzone w małżeństwie są bardziej wartościowe niż te z konkubinatu. Kiedy […]

11 sierpnia 2019
Jak zrezygnować z Facebooka na miesiąc i zastanawiać się, czy kiedykolwiek na niego wracać.

Ludzie robią to różnie. Jedni przygotowują się tygodniami. Zabezpieczają się na przyszłość, kupują książki, krzyżówki. Oznajmiają, że #challenge #wyzwanie. Odliczają dni do tego momentu. Boją się go. Z radością oznajmiają powrót, kiedy to wszystko się skończy.

11 lipca 2019
Pierwsze półkolonie mojego dziecka - czy warto było szaleć tak?

-  Co ja zrobiłam? - myślałam pierwszego dnia, kiedy przyjechaliśmy nad Zegrze na półkolonie dla dzieci. Stałam w holu budynku, obserwując moje dzieci, które stały w rządku na placu przydzielane do wacht obozu żeglarskiego. - Co ja zrobiłam? - myślałam, kiedy moja koleżanka, znudzona, ponaglała mnie, żebyśmy wracały do pokoju i nie szpiegowały dzieci. - […]

19 czerwca 2019
Pierwsze świadectwo szkolne, czyli jakie wyróżnienie dostał syn na koniec pierwszej klasy

Cały czerwiec na grupach i profilach fejsbukowych trwała walka o to, czyje dziecko zdobędzie lepsze lub gorsze świadectwo.  Któremu dziecku czerwony pasek lub jego brak ułatwi start przyszłość, a któremu zniszczy życie i dostanie się na wymarzone studia. Kompletnie nieprzygotowana weszłam w ten szkolny świat. Z totalną ignorancją, jakie świadectwo przyniesie syn na koniec pierwszej […]

17 czerwca 2019
Jeśli ogarnięcie budżetu domowego i wydatków jest dla ciebie taką czarną magią, jak kiedyś dla mnie, to patrz na to...

Czemu? Czemu? Pamiętam na studiach zajęcia z ekonomii, marketingu, nudne jak schabowe z ziemniakami i mizeria na słodko. Praktycznie niczego z tych zajęć nie pamiętam, mimo że zawsze miałam kolorowe, piękne notatki i piątki w indeksie. W rzeczywistości nie umiałam tej wiedzy ani przełożyć na pracę, ani na życie. Realnie nic nie było tak proste, […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official