Kiedy powiedziałam babci, że nasz malutki dziesięciometrowy pokój zamierzam przeznaczyć dla dwójki moich synów – złapała się za głowę. Nikt nie wierzył, że w malutkim nieustawnym pokoju, gdzie na jednej ścianie jest duża szafa, na drugiej okno, a trzecią zajmują prawie w całości drzwi cokolwiek można zrobić. Ale mi się udało i wreszcie skończyłam pokój chłopców.

 

 

 

pokój chłopców

Niewiarygodne, ale możliwe

 

Muszę się przyznać, że jestem bardzo z siebie zadowolona – pokój chłopców ma ok. 10 m kwadratowych. Jest malutki i ma być w przyszłości moją i Chłopa sypialnią [stąd w nim duża szafa, w której trzymamy nasze rzeczy]. Dzieciakom za trzy, może cztery lata zagospodarujemy poddasze, gdzie będą mogli mieć do swojej dyspozycji dwa razy takie pokoje. Ale na razie chłopcy są mali. Trzeba jakoś pogodzić to, że ja mam dość walających się wszędzie zabawek, a oni usilnie odmawiają na razie zamieszkania na poddaszu [wcale im się nie dziwię, bo trochę tam przewiewnie].

 

I tak – to było wyzwanie, zmieścić na tak małej przestrzeni łóżko, biurko, półki na książki, miejsce do przechowywania i do tego jeszcze włączyć w to wszystko wspólną szafę i dodatkową komodę. Gdybym nie miała wskazówek od syna i pomysłu, bałabym się go podjąć bez konsultacji 🙂

 

 

Meble w pokoju

 

 

Kiedy pokazałam pierwsze zdjęcia pokoiku, zostałam zalana falą maili [a kiedy puściłam TEN filmik, to już w ogóle był szał :D]. Jeśli nie możesz się doczekać, co ja tam nawywijałam na tej małej przestrzeni, to możesz iść oglądać, a po wszystkie pytania wracaj tutaj. Postaram się opisać wszystko, co zobaczysz.

 

KOLORY – pokój chłopców jest ciemny i ciasny [naprawdę starałam się mega rozjaśnić zdjęcia, a żeby zrobić dobre ujęcie biurka, władowałam się do szafy :D], więc zależało mi na jasnych kolorach. Czerń wparowała w mój pomysł, kiedy starszy zdradził mi swoje „marzenie” o czarnej tablicy do malowania. Dumałam i dumałam, gdzie by ją można było namalować i zostały mi… drzwi. Które poświęciłam 🙂 Do tego czarnego i białego wystarczyło dodać trochę koloru i już 🙂

 

ŁÓŻKO  – Zdecydowaliśmy się na łóżko z Interbeds, głównie ze względu na dolną półkę, która kusiła mnie miejscem do przechowywania, tak cennym na małej przestrzeni. Łóżko zamierzamy modyfikować – Kosmyk bardzo chciał mieć daszek i będziemy kombinować, żeby jego marzenie spełnić. Jak na razie łoże dzieciaków spisuję się doskonale – jest już po pierwszym czyszczeniu od mazaków [zeszło] i pierwszym skakaniu aż do guza na głowie, bo sobie Adaś nie umiał wysokości obliczyć 😀

 

 

MATERAC [szczególnie ten gruby]. Na górze jest cienki materac dołączany standardowo modelu łoża, na dole mamy cudo od Eve Sleep [filmik]. To materace zrobione z trzech warstw specjalnej pianki termoelastycznej i śpi się na nich snem kamiennym i spokojnym, nawet jak ktoś obok ciebie się kręci, bo amortyzują wstrząsy [nie zapadasz się, choć są miękkie] i do tego są mega wygodne. Ale, jak widzicie, trochę za wysokie na łóżko. Musimy dorobić na dole dodatkowe deseczki, wtedy materac się dopasuje, ale na razie… na razie Dasio bardzo chętnie bawi się na swoim dolnym łóżku, czasem się zdrzemnie [o dziwo – sam, bez nas!], ale nocą jest zaprogramowany na bliskość rodziców, więc nie zmuszamy i czekamy aż mu się zachce. Górny materac jest spoko, ale w rankingu wygrywa ten od Eve Sleep zdecydowanie.

 

TAPETA – tapetę wybierałam miesiąc, bo miała być w samochody, a ja na samą myśl, że miałabym się patrzeć na czerwonego Carsa czy inne pstrokate straszydło, zaczynałam się pocić. Na szczęście na allegro znalazłam dość stonowaną z delikatnymi kolorami, ale… akurat nie mieli na stanie tego wzoru. Mieli ten, co mam na ścianie, i mogli mi go wysłać w ciągu dwóch dni. No dobra. To już był styczeń i nie chciałam czekać dłużej. Możecie mi podpowiedzieć, czy ciągnąć pasek tapety za szafę, czy zostawić, jak jest, jeśli chcecie, bo to jedna z rzeczy, przy których nie mogłam się zdecydować 🙂

 

POŚCIEL – pościel ogarnęłam na ostatnią chwilę, korzystając z wyprzedaży w Fabryce Prześcieradeł [mają teraz porządne czyszczenie magazynów, można już za 35 zł coś upolować, więc polecam]. Zależało mi na dobrych prześcieradłach, bo ta bawełna jest rewelacyjna i trwała, nie jakieś chucherko, co mi będzie zlatywać. Przy okazji nową pościel dostał Dasio na swoją niewymiarową kołdrę. Kosmyk ma swoją ulubioną w „miasto ze światłami” kupioną w Ikei.

 

BIURKO –  z biurkiem się namęczyłam, bo chyba z dwa miesiące podejmowałam decyzję, czy dwa mniejsze, czy jedno większe. Czy  dorosła wysokość, czy może jeszcze dziecięca. Na szczęście uratowała mnie Ania z Minko, której podesłałam wymiary pokoju i która ładnie mi pokazała, że blat na 1,40 się zmieści spokojnie. Wysokość dorosłą również mi doradziła – i słusznie. Biurko jest specjalnie pod nas projektowane [bo każdy może sobie biurko spersonalizować w Minko. I to jest super!] i tak solidne, że wytrzyma jeszcze wiele lat. Perełka. Zakochałam się w nim, kiedy zobaczyłam, jak ładnie schodzą z niego długopisowe „kółka kółka” Adasia. Jak im się kiedyś znudzi, to sama sobie wezmę to biurko.

 

KRZESŁA – czekam jeszcze na porządne krzesło Kosmyka, bo na tym zielonym to nogami do ziemi chłopak mi nie sięga. Adaś ma Stokke i jego krzesełko spisuje się świetnie.

 

KOLOROWA KOMODA – w pokoju mamy dużą szafę, ale tylko ostatni słupek, najkrótszy, jest starszego. Ubranka Dasia upychaliśmy w drugim pokoju i bardzo chciałam, żeby w nowym królestwie chłopców, było również ubraniowe miejsce dla młodszego. Komódka [też z Minko i też sobie ją personalizowałam :)] mieści wszystkie sezonowe ubranka Daśka i bieliznę. A Dasiek jest w stanie sobie ją sam otworzyć i wyjąć skarpetki czy bluzę. No dobra, po bluzę, to musi sobie przysunąć stołeczek, ale radzi sobie. [Jak dobrze, że od początku nie wpadłam w wir zbierania ubrań dla dzieci po ludziach i teraz nie muszę się martwić nieużywanymi złogami :)]

 

PÓŁKI NA KSIĄŻKI I PRZECHOWYWANIE – w starych domach problemem jest to, że były tak często remontowane, a ich wnętrza kombinowane, że proste jak drut ściany, są teraz krzywiusieńkie. Miejsce od szafy do kawałka komina jest praktycznie niezabudowalne. Wnęka między szafą a kominem jest tak wąska, że nic się tam nie wsunie, a kąt do drzwi tak niewymiarowy, że żaden regał tam nie pasował. Poprosiliśmy o pomoc stolarza, który wymyślił nam taką zabudowę, którą można było zamontować bez spiny i zbędnej walki z krzywiznami.

 

Do ostatniej chwili wierzyłam, że półki we wnęce uda się przymocować tak, żeby ich szerokość pozwoliła na wsunięcie tam standardowych pudeł, które ukryją graciarnię. Ale nie się nie dało, są dosłownie o centymetr węższe,  ale teraz, po tygodniu użytkowania, myślę, że fajnie jest tak jak jest, bo dzieciaki nie męczą się upychaniem pudeł w pudła, a po prostu odkładają na półkę swoje zabawki. Nie mają ich dużo. Serio, tak mi się wydaje. Wszystko to, co na półkach, czyli dwie dolne zajmują zabawki Adasia, potem jakieś puzzle, układanki, zestaw instrumentów, małe lego i bardziej zaawansowane puzzle. Na górze pudło z zapasem artykułów plastycznych. Dolna szuflada łóżka to głównie lego duplo,  które nie zmieściło się w podręcznym koszu, kulodrom, piłki i jakieś gry. Wszystko. Jak na dzieci blogerki, to myślę, że nawet ubogo 😀

 

Po zamontowaniu półek na książki, stwierdziłam, że i z książkami nie zaszalałam, bo sporo jest pustych miejsc. Fakt, półki są pojemne, a ja do tego przed remontem zrobiłam czystki w lekturach oddając mniej lubiane pozycje albo biblioteki, albo do domu samotnej matki. W tym momencie na półkach mamy same hity i większość z nich została opisana w „Naszej Biblioteczce„.  [w której niedługo zresztą dwie aktualizacje].

 

 

DODATKI – większość dodatków mam ze sklepu Bubulinka.pl i kilka z Ikei [na powieszenie czekają plakaty], myślę, że wszystkie wypunktuję na dole, będzie prościej. W każdym razie moim ulubionym gadżetem w pokoju jest stołeczek z gwiazdką, walizeczki, w których schowane jest małe lego Kosmyka i kosze z liskiem. A sklep Bubulinka.pl, który wsparł mnie w trudnej kwestii dodatków, przygotował dla was kod rabatowy na zakupy, ważny do końca stycznia. Ale to o niespodziankach przeczytacie niżej:

 

 

Pokój chłopców – niespodzianki i mały konkurs

 

Na hasło matkatylkojedna możecie zrobić u Magdy z Bubulinka.pl zakupy ze zniżką 10%. A do tego mam jeszcze jedną niespodziankę [oraz test na spostrzegawczość] – dwie osoby, które rozpoznają  najwięcej książek widocznych na  naszych półkach  i napiszą mi ich tytuły w komentarzu, dostaną ode mnie zestaw klocków Lego Duplo [mniej więcej takiej wielkości, jak u nas w szufladzie]! Serio mówię. Dwa pudełka na was czekają! 🙂

 

 

A kto jeszcze tego nie zrobił, może sobie zacząć oglądać, co ja tam w tym mikroskopijnym pokoiku upchnęłam.

 

pokój chłopców

 

pokój chłopców sleep eve

 

pokój chłopców
Szuflada łóżka – kulodrom, puzzle, mata nieprzemakalna od Bowi z drogą i zapas Lego Duplo 🙂

 

 

pokój chłopców

 

pokój chłopców

 

pokój chłopców

 

 

pokój chłopców

 

pokój chłopców

 

pokój chłopców

 

pokój chłopców

 

pokój chłopców

 

pokój chłopców

 

pokój chłopców

 

pokój chłopców

 

DSC_1404

 

 

DSC_1449

 

DSC_1448

 

 

DSC_1379

 

 

DSC_1407

 

 

DSC_1429

 

 

DSC_1515

 

 

DSC_1558

 

DSC_1561

 

DSC_1567

 

pokój chłopców

 

pokój chłopców

 

 

pokój chłopców

 

 

Pokój chłopców – dodatki

 

 

Zasłony – Kids Concept

Metalowe koszyki na ścianę – Done by Deer

Lampki na biurko – Ikea

Skrzyneczki na kredki – Kids Concept

Białe kosze z liskiem – Bloomingville

Niebieskie walizeczki – Kids Concept

Organizery – Kids Concept

Dywanik – Lorena Canals [lepiej trafić nie mogłam, można go prać w pralce, plamy schodzą pięknie i się nie ślizga, chłopaki uwielbiają :)]

Niebieski kosz na klocki – Kids Concept

Pufa: Labal

Stołeczek do łożka – Kids Concept

Pomarańczowy zagłówek – prezent

Kartonowe pudła z cyframi – Kids Concept.

 

Kot na zdjęciu niżej – bezcenny, ale za to uchwycony w prawdziwym świetle. Pokój chłopców nie dość, że mały, to i ciemny. Muszę koniecznie zafundować sobie porządny doświetlacz. Może jeszcze w tym roku 🙂

 

pokój chłopców

 

No dobra. To teraz mogę powiedzieć: Ufff…  pokój chłopców praktycznie gotowy. Chyba się spisałam 🙂  Zależało mi na tym, żeby chłopcy mieli jasność, co gdzie jest, żeby nie mieli problemu z wyciąganiem sobie zabawek i odkładaniem na miejsce. Udało się, bo starszy potrafi sam ogarnąć pokój w 20 minut. Zdarza się, że rzeczy wędrują – przypisanego miejsca nie mają organizery na biurku, nie czepiam się za ustawianie książek „nie tam, gdzie trzeba”, a ułożenia rzeczy na półkach między szafą a kominem pilnuję tylko w kontekście tego, żeby Dasiek mógł sięgnąć do swoich zabawek. Pluszaki są w dużym koszu z liskiem, mały kosz z parapetu też często ląduje na podłodze, bo są w nim drewniane tory kolejki. W szufladach biurkach trzymamy papiery i kolorowanki, pierdółki w czarnych pudełkach, kredki w organizerach. Wszystko idzie płynnie, dzieciaki wiedzą, gdzie, co jest i potrafią sobie wszystko wziąć – wielka ulga po dwóch miesiącach mieszkania w remontowym chaosie.

 

Mówi się, że remont wykańcza domowników, nam się udało wykończyć remont 🙂

 

 

 

 

PS. O matko, jak mi ciężko było to liczyć, tym bardziej że sporo osób wykonało pracę bez sensu, bazując na wpisach książkowych z poprzednich wpisów 🙁 „Rok w lesie” taki, albo „Nie jedz tej książki” czy O króliku, który chciał zasnąć” od dawna leżą u babci, część książek wymienionych już dawno oddałam, a części nie miałam w ogóle 🙂 Trudno było wybrać, ale zdecydowałam się nagrodzić Małgorzatę Box i Martę – za postaranie się, żeby pokazać, gdzie odgadnięte książki się znajdują. Mam też upominek książkowy dla pierwszego komentarza, bo wiem, jakie to musiało być stresujące być pierwszą, od której sporo osób sobie podpatrzy – Ka Földēs, odezwij się również na mail: asia.jaskolka.gmail.com

 

Szczerze mówiąc, nie do końca przemyślałam zasady konkursu – spodziewałam się, że będzie raczej kameralny, a odpowiedzi będą oscylować wokół 20-30 pozycji, a fakt, że pokój się aż tak podobał [jest jednym z najchętniej czytanych wpisów na blogu w styczniu] zmiótł mnie z podłogi. Gdybym wiedziała, jak dużo ludzi się zaangażuje w szukanie tych książek, wymyśliłabym mniej pracochłonne zadanie, żeby żal z przegranej nie był duży. Ale na szczęście jeszcze kilka innych konkursów się w tym roku szykuje, a że nie zdarza mi się nagradzać tych samych osób główną nagrodą dwa razy, to ci, co dziś nie wygrali, jeszcze mają szansę 🙂