Do świata matek łatwo się dostać, ciężej się w nim utrzymać z całkowicie nieposzlakowaną opinią. Jeden nieprzemyślany ruch i twoja ciężko wypracowana przez 9 miesięcy i kilkanaście godzin porodu opinia zostaje zszargana, a ty stajesz się czarną owcą w matczynym świecie idealnych rodzicielek. A droga powrotna na szczyt jest wyboista i trudna. Na szczęście jest nadzieja i 11  drogowskazów, które potwierdzą, że idziesz w dobrym kierunku.

 

 

 

1. Rodziłaś naturalnie. Oczywiście, że naturalnie, bo jakże inaczej? Tylko poród naturalny jest tym, co przybliża cię do doskonałości. Dziecko musi przecisnąć się przez twoją macicę, inaczej będziesz miała poważne problemy i nie ściemniaj, że lekarze zalecili cesarkę, bo co oni wiedzą. Większość z nich jest za szczepieniami. Szkoda czasu na gadanie z innymi matkami, bo z miejsca należy ci korona tej bardziej doświadczonej przez życie i los matki. No heloł, zajmowałaś się dzieckiem z praktycznie rozprutą pochwą!

 

2. Rodziłaś przez cesarkę. No bo jakże inaczej? Czy nie wiesz, jak porody naturalne wpływają na twoją pochwę, wzrok i opinię wśród znajomych matek? Postaw przed sobą dwie matki – tę z naturalnego i tę po cesarce. Porównajcie swoje blizny poporodowe i od razu wygrasz, bo masz gorzej, więcej przeżyłaś i w ogóle szkoda czasu, bo z miejsca należy ci korona tej bardziej doświadczonej przez życie i los matki. No heloł, zajmowałaś się dzieckiem z rozprutym brzuchem!

 

3. Śpisz z dzieckiem. Tylko współspanie ma sens, bo jesteś w stanie prościej nakarmić, nie musisz wstawać i się rozbudzać i w ogóle, kto by się nie wysypiał przy tak słodkim maleństwie. A nawet jeśli się nie wysypiasz, zawsze możesz twierdzić, że jesteś bardziej niewyspana od reszty. Wiadomo, że kto ma gorzej, ten wyżej w hierarchii, a prawdziwa matka nie śpi, tylko się napawa widokiem skarbeńka.

 

4. Nie śpisz z dzieckiem. Bo po co? Jeszcze je udusisz, przygnieciesz, a w ogóle to musisz wstawać do niego w nocy i wtedy się rozbudzasz i nie wysypiasz,  a wiadomo, że kto ma gorzej, ten wyżej w hierarchii. Prawdziwa matka nie śpi, tylko się napawa widokiem skarbeńka.

 

 

5. Karmisz piersią. Jedno dziecko wykarmiłam piersią i jestem w stu procentach przekonana, że nie zna piekła ten, co choć raz nie miał zapalenia piersi, a wiadomo, że kto ma gorzej, ten wyżej w hierarchii.

 

6.  Nie karmisz piersią. Jedno dziecko wykarmiłam butelką i jestem w stu procentach przekonana, że nie zna piekła ten, co choć raz nie musiał stać w kuchni i podgrzewać wody na mleko, słysząc przy tym dramatyczny płacz swojego koszmarnie głodnego dziecka,  a wiadomo, że kto ma gorzej, ten wyżej w hierarchii.

 

 7. Chcesz zostać z dzieckiem w domu i nie wracasz do pracy. Spędzanie bezcennych chwil z dzieckiem podczas słuchania tej jednej, jedynej ulubionej przez malucha piosenki jest tak ekscytujące, że tylko wariatka by z tego nie zrezygnowała. Każdy, kto choć raz nie miał ochoty skoczyć z okna przy dźwiękach Strażaka Sama, nie wie, co to znaczy poświęcenie się dla dziecka i nigdy nie będzie prawdziwą matką.

 

8. Wracasz do pracy. Herosko! Himenko! Pokłony! Zdecydowałaś się na najgorszą i najtrudniejszą opcję! Nie dość, że zajmujesz się dzieckiem, to jeszcze pracujesz i utrzymujesz dom! Niektórzy powiedzą ci, że powinnaś się cieszyć, że nie wariujesz w domu z dzieckiem, ale każdy, kto nigdy nie ślęczał po nosach nad projektem, który porysowało ci dziecko albo nie prowadziło poważnej biznesowej rozmowy z wymiotującym dzieckiem na rękach, bo niania dziś nie przyszła, nie wie, co to znaczy być prawdziwą matką.

 

9. Masz w domu porządek. I tylko ty wiesz, jak wiele cię kosztowało wymycie tych fug w łazience, gdy dziecko skakało ci na plecy. Pamiętaj, im bardziej lśniący dom, tym więcej punktów lansu zgarniasz wśród matek na placu zabaw.

 

10. Masz w domu bałagan. Bo niby po co myć te fugi, skoro dziecko skacze ci na plecy? Pamiętaj, im bardziej brudny dom, tym mniej lansu na placu zabaw i o wiele mniej matek z placu zabaw będzie przyprowadzać do ciebie swoje dzieci, żeby zdemolowały ci salon, pfu, bawiły się z twoim dzieckiem.

 

11. Dajesz dziecku słodycze. Bo jesteś sprytna i nie chcesz słuchać jęków.

 

12. Nie dajesz dziecku słodyczy. Bo raz jeden poszłaś z dzieckiem do dentysty i nie zamierzasz więcej słuchać jego jęków podczas borowania.

 

13. Puszczasz dziecku bajki. Bo możesz.

 

14. Nie puszczasz dziecku bajek. Z troski o samą siebie [patrz punkt siódmy, niewiele osób wytrzymuje więcej niż jeden odcinek Strażaka Sama, a nie każdy mieszka na parterze.

 

15. Nie zakładasz dziecku czapeczki i ostatnio znalazłaś pierwszy siwy włos po tysięcznej batalii o to, dlaczego nie założyłaś dziecku czapeczki.

 

16. Zakładasz dziecku czapeczkę. Bo lubisz swoje włosy. Po co mają siwieć.

 

17. Wieczorem, kiedy dzieci wreszcie zasną, padasz wyczerpana na kanapę i zastanawiasz się, jakim cudem udało ci się w miarę przeżyć dzisiejszy dzień. Jeśli wieczorem jesteś zmęczona, zawsze, ale to zawsze oznacza to, że coś dziś zrobiłaś dobrze i jesteś o krok bliżej zostania idealną matką roku. Więc masz w nosie, kto i jak rodził, kto i jak karmi, kto i jak śpi, a zamiast tego skupiasz się na tym, żebyś sama z sobą czuła się dobrze i nie oceniała innych matek, dla których takie czy inne wybory tak samo jak tobie spędziły sen z powiek i były równie trudne.

 

 

Więc połóż się na tej kanapie, włącz serial, odpręż się, lej ciepłym moczem na cudze wybory  i skup na tym, żebyś jutro miała znowu siły na bycie idealną, wzorcową matką dla swojego własnego, idealnego, cudownego dziecka 🙂

 

 


A jeśli chcesz dostawać info o nowych wpisach, możesz od jakiegoś czasu zainstalować sobie blog na komórce. Na święta dostałam własną blogową aplikację, która sprawi, że do całego bloga będziesz mieć dostęp z komórki.  Tu wersja na Android, a tu na IOS.    Możesz też udostępnić wpis i polubić go na facebooku,  zawsze też jestem na instagramie, dziękuję!