Kubeczek menstruacyjny - byłam pierwsza w kolejce do wyśmiewania tego pomysłu

Joanna Jaskółka
21 października 2019

Udostępnij wpis

kubeczek menstruacyjny

Wymysły eko wariatek - myślałam sobie, kiedy pierwszy raz na jakimś amerykańskim blogu przeczytałam o kubeczku menstruacyjnym. Serio? - dziwiłam się, kiedy widziałam, że kolejne osoby się nim zachwycają. Aż wreszcie pomyślałam - dobra, trzeba to sprawdzić, żeby wiedzieć na pewno, że to do kitu. I sprawdziłam.

kubeczek menstruacy

 

Główną ideą kubeczków menstruacyjnych, a raczej powodem, czemu je się kupuje, jest zminimalizowanie śmieci. Tampony, to jeszcze nic, ale stosik podpasek po każdej miesiączce to spore obciążenie dla środowiska - jedna podpaska rozkłada się jakieś 300 lat. A przeciętna kobieta zużywa ich około 20 tysięcy przez całe życie. Te statystyki mnie przeraziły, a jednocześnie od lat nie używam tamponów, bo odstrasza mnie chlor w składzie i brak informacji, czy bawełna, z której są zrobione pochodzi z uprawy z pestycydami czy bez. Nie trafiłam na tampony, które by mnie nie uczuliły lub nie powodowały dyskomfortu/swędzenia/nieprzyjemności/niewygody. A warto dodać, że cztery lata intensywnie pływałam. Trochę tych tamponów się przetestowało.

Z racji tej niewygody nie wierzyłam, że kubeczek przypadnie mi do gustu. Raczej chciałam sprawdzić, upewnić się, że na pewno mi nie podpasuje.

 

 

-> ZAJRZYJ <- TEKST O TYM, ŻE KOBIECIE LECI KREW NIE TYLKO Z NOSA

 

 

Pierwszy kupiłam kubeczek Yuuki Soft. I się nie sprawdził. Naoglądałam się filmików, jak powinien był włożony, jak się powinnam czuć i... dupa. Non stop czułam. A potem mi przeciekł. No pięknie, pomyślałam. Dupa blada, będę co miesiąc produkować śmieci. Ale gdzieś mi mignął komentarz, że na pierwszy raz najlepiej używać kubeczka  Facelle z Rossmana, tego najtańszego. A niech to, faktycznie, skoro jest najtańszy, to kiedy jechałam po coś tam do miasta, zaszłam, kupiłam. I wypróbowałam.

 

Dziewięć miesiączek z kubeczkiem

 

No, można powiedzieć, że zaszłam z nim w ciążę [swoją drogą kubeczek nie jest antykoncepcyjny, podkreślam, bo wszędzie to podkreślają, choć ciężko mi uwierzyć, że ktokolwiek go za antykoncepcyjny uzna]. I po tych dziewięciu miesiącach mam już dobrze ugruntowaną opinię: nigdy więcej nie kupię podpasek. Zresztą w szafce mam jakąś paczkę, której nie użyłam ani razu. Dowiedziałam się też, czemu mój pierwszy kubeczek mi nie podpasował - mam krótką szyjkę macicy i zwyczajnie powinnam skrócić ten sznureczek na dole, żeby lepiej pasował. A dodatkowo - softy zazwyczaj są dla kobiet siedzących, a ja, mimo że trochę przy komputerze siedzę, to jednak - mam dwójkę dzieci i codziennie komórka odnotowuje mi 10 tysięcy kroków. A przecież ja często chodzę bez komórki!

 

Czym jest kubeczek menstruacyjny?

 

To silikonowy pojemnik, który prawidłowo włożony zasysa się i zbiera krew. Prawidłowo włożony nie powinien przeciekać. Prawidłowo włożony jest praktycznie niewyczuwalny. Prawidłowo włożony przy średnio obfitej miesiączce według moich obliczeń jest w stanie wytrzymać ok. osiem godzin [tyle najdłużej spałam, w dzień opróżniam go częściej]. Wbrew niektórym opiniom, to nie jest nowoczesny wymysł. Pierwszy kubeczek opatentowano w latach 30. XX wieku. Więc jak nic - idea kubeczka jest z nami od prawie stu lat. Wykonany jest z silikonu medycznego, więc ogranicza wszelkie alergie i uczulenia, a dodatkowo - jego żywotność nie jest jednorazowa, możemy go używać nawet 15 lat!

 

Czy jest wielki problem z zakładaniem i czy kubeczek menstruacyjny nie przecieka?

 

Zarówno za pierwszym razem [droższy kubeczek], jak i drugim [tańszy kubeczek] kwestia założenia nie była dla mnie problemem. Serio - obejrzałam kilka filmików, zerknęłam na ulotkę - łatwizna. Pierwszy kubeczek mi przeciekł, ale to kwestia tego, że go nie dopasowałam z końcówką. Ten tańszy, z sieciówki, dopasował się tak idealnie, że nastawiałam sobie alarm w telefonie, że czas go wymienić. Fakt, mam taki dzień podczas miesiączki, że lepiej nie wychodzić z domu, bo musiałabym się folią chyba zabezpieczyć, ale to mam przez całe życie - kubeczek, częściej wymieniany, daje radę. Podczas dziewięciu miesięcy dwa razy na początku zdarzyło mi się zabrudzić w nocy pościel, głównie dlatego, że denerwowałam się, że kubeczek przecieknie i latałam do łazienki, wsadzając go od nowa, przekonana, że może wsadziłam go źle i za którymś razem faktycznie źle go wsadziłam [obstawiam ze zmęczenia i przekombinowania].

 

Problem z kubeczkiem faktycznie można mieć w miejscach publicznych - ciężko go wyjąć, opróżnić i zachować przy tym czystość w toalecie publicznej, gdzie sama toaleta najczęściej jest jednym pomieszczeniem, a do umywalki musisz wyjść w przestrzeń do innych ludzi. I co robić? Wyjąć kubeczek, zapchać się papierem i z takim zakrwawionym bieżyć radośnie do umywalki? Ja tam, gdybym zobaczyła taki widok, nie oburzyłabym się w ogóle, to przecież tylko krew, ale pewnie inne kobiety patrzyłyby się dziwnie. Znalazłam i na to rozwiązanie - korzystanie z toalet dla matki z dzieckiem [bo też i najczęściej jestem w mieście z dziećmi] albo wilgotne chusteczki [swoją drogą, też uważajcie, żeby skład tych chusteczek był ok]. Co najlepsze - jeszcze mi się nie zdarzyła konieczność wymiany kubeczka w miejscu publicznym. Jakoś tak nasze wyjazdy w tych moich dniach ogarniamy dosyć szybko i zamykamy się w trzech, czterech godzinach, a tyle kubeczek wytrzyma spokojnie.

 

 

Kubeczek menstruacyjny - czy polecam?

 

Powinnam napisać - tak! Ratujmy ziemię! Nie faszerujmy się chlorem z tamponów i nie zaśmiecajmy świata podpaskami! Ale wiem, że jak ktoś nie jest przekonany, to nie warto go na siłę zmuszać. Ja bym chciała zachęcić do spróbowania - naprawdę nie trzeba wydać masy pieniędzy na swój pierwszy kubeczek, ten tani, od którego ja zaczęłam, naprawdę nie kosztuje dużo, a dodatkowo są na niego promocje.

 

Dobierając rozmiar - warto poszukać najpierw w necie kalkulatorów rozmiarów, które nie dobierają rozmiaru kubeczka wyłącznie po tym, ile razy rodziłaś naturalnie. Ważna jest też twoja budowa, wzrost oraz to, czy dużo się ruszasz, czy raczej prowadzisz siedzący tryb życia.

 

Warto też po jakimś czasie dokupić sobie drugi kubeczek. Kubeczki są silikonowe, ale nie znaczy to, że nie trzeba ich czyścić. Ja swoje wyparzam w gorącej wodzie [a nawet kilka minut w niej gotuję]. Stosując dwa zamiennie łatwiej dbać o ich czystość [ja po dwóch miesiącach dokupiłam sobie drugi Facelle].

 

Kubeczek menstruacyjny - plusy i minusy

 

Największą wadą, a raczej zarzutem wobec kubeczka menstruacyjnego jest ryzyko wystąpienia wstrząsu toksycznego [Toxic Shock Syndrome -  TSS]. Zanotowano kilka takich przypadków, przy czym odnotowano, że wówczas nie były stosowane wystarczające zasady higieny i znaczenie przekroczono czas trzymania kubeczka. Ryzyko wystąpienia wstrząsu na szczęście jest niskie i w zasadzie takie same jak przy tamponach. Minusem są też te nieszczęsne toalety publiczne. Jak ja się na nie przygotowałam - opisałam wyżej.

 

Największym plusem kubeczków jest to, że pomimo takiego samego ryzyka TSS, jak tampony, nie ma szans by kubeczek uczulał tak jak one. Jest też ekologiczny i całkowicie zgodny z ideą zerowaste. Dodatkowo - ja, kobieta, która przy najmniej obfitych dniach potrafiła zapaskudzić całe łóżko - wreszcie mogę spać spokojnie i... za małe pieniądze, bo od dziewięciu miesięcy nie kupiłam sobie ani jednej paczki podpasek. Za trzy miesiące kubeczek mi się całkowicie zwróci.

 

No. I tak. Przez dziewięć miesięcy z kubeczkiem - kąpałam się bez problemu, żyłam bez problemu, praktycznie go nie czułam i - co dla mnie bardzo ważne, nie zużyłam aż 200 podpasek. 200 podpasek mniej do rozkładanie się przez najbliższe trzysta lat. Oby to miało jakieś znaczenie.

 

 

PS Jeśli masz swoje doświadczenia, które mogą pomóc kobietom chcącym kupić swój pierwszy kubeczek menstruacyjny, pisz koniecznie - nie zjadłam wszystkich rozumów. Konkretnie, dziś zjadłam obiad. Kolacja jeszcze przede mną.

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
16 stycznia 2020
Ile jest wart szczery, biały i radosny uśmiech bąbelka?

Uśmiech bąbelka wart jest podobno wszystkie pieniądze. Podobno można nim również płacić, choć waluta to niepewna, VATu się z niej się nie odliczy, a i nie wszędzie przyjmują takie rozliczenie. Postanowiłam więc sprawdzić, ile taki uśmiech jest wart. Bo, co jak co, ale piękne oczy nie wystarczą. Uśmiech musi mieć swoją cenę.  

13 stycznia 2020
Do czego służą słuchawki wygłuszające i jak dziwnie wyglądają w nich dzieci na ulicy?

Swego czasu wdałam się w dyskusję na pewnej grupie, w której matka pytała, co może zrobić, kiedy jej córkę denerwuje strasznie hałas w szkole. Że dzieci krzyczą na przerwach i to strasznie córkę męczy. Doradziłam, bo nie wiem, czemu nie trzymałam języka za zębami, żeby kupiła córce słuchawki wygłuszające. Wyszła z tego dyskusja na trzy […]

9 stycznia 2020
Marzenie, które jak cień za mną krąży, na które codziennie się patrzę i które kiedyś wreszcie się spełni

To był maj, pachniała... ulica Anielewicza w Warszawie, a ja podjęłam decyzję, że spadam z tego miasta i więcej tu nie wrócę. Po siedmiu, prawie ośmiu latach mieszkania w stolicy, bogatsza o dwa kierunki studiów i dziecko, pakowałam manatki, bo... w sumie nie miałam nic do stracenia. Po latach ludzie będą mówić, że ej, ale […]

5 stycznia 2020
15 pomysłów, co zrobić z choinką po świętach - spalić, wyrzucić czy oddać?

Co roku o tej porze, niektórzy nawet wcześniej, a niektórzy później, większość zastanawia się, co zrobić z choinką po świętach. Z tym aktualnie rozsypujących się już wrakiem drzewka, które jeszcze tydzień temu cieszyło barwami i blaskiem, teraz jest nieco gorzej, bo ileż można stać, jeśli się zostało uciętym lub totalnie w nie swoim klimacie i […]

19 grudnia 2019
Czy można przeżyć miesiąc za mniej niż 1000 zł na posiłki?

Kolejny miesiąc minął, ja zrobiłam kolejne podsumowanie. Ostatnie w tym roku, bo w grudniu standardowo robię sobie przerwę od planowania i wyciągam wnioski z mojej spontaniczności. Dostałam kilka pytań od czytelniczek, postaram się więc na nie odpowiedzieć w tekście i na końcu wpisu. Na końcu na to najbardziej "gorące". Zobaczysz zresztą sama, że tobie przemknęło […]

9 grudnia 2019
Kredki dla dzieci, które dopiero zaczynają rysować albo zwyczajnie tego nie lubią

Po starszym synu, który rysować uwielbia i każdego dnia poświęca temu godzinę, a nawet więcej, niechęć młodszego do rysowania trochę mnie zaskoczyła. Wszak on bardzo dużo rzeczy robi tak, jak starszy brat i akurat stawiałam wszystko na to, że kredki dla dzieci będą obszarem największym kłótni. I się przeliczyłam.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official