Kiedy pisałam pierwszy tekst, publikowałam go, stojąc na stole i trzymając komputer wysoko, by był najbliżej wysoko postawionego routera, który stał na karniszu, żeby łapać trochę więcej sieci. Kiedy udzielałam pierwszego wywiadu, siedziałam na wysokim stołku na strychu, żeby złapać zasięg. Na pierwszej współpracy zarobiłam 300 zł, które przeznaczyłam na opłacenie rachunku za internet, dzięki czemu mogłam dłużej korzystać z netu i się dokształcać. Za drugą opłaciłam serwer, hosting i domenę i kupiłam zimowe buty dla syna i czapkę. Na więcej nie starczyło. Do dziś mamy tę czapkę. Czasem się pytają, skąd ona. Nie pamiętam.

 

 

Każda moja historia o początkach blogowania zaczyna się tak samo i można ją streścić w tym starym wpisie sprzed trzech lat, „Dwa lata w sieci„:

 

 

Dochodziła trzecia w nocy, a ja siedziałam przed kompem zalana łzami i usiłowałam napisać cokolwiek, co mogłabym następnego dnia opublikować na blogu. Kosmyk miał gorsze dni, co chwilę się przebudzał, a ja bujałam go nogą w wózku i każde słowo opłakiwałam rzewnymi łzami. Trzy awantury tego dnia – z mamą, ojcem i chłopem, o to, że każdą wolną chwilę spędzam, pisząc, a przecież nic, kompletnie nic, nie będę z tego mieć, wypompowały mnie do reszty. Miałam dość tego pustkowia, tego, że nawet dziecko mnie nie zrozumie, tego, że kot, zamiast słuchać moich wynurzeń, rzyga, jakby nigdy nic, na świeżo wyczyszczony dywan. Ale cóż innego mogłabym robić przez cały dzień na odludziu, jeśli nie czyścić zarzyganego dywanu? Łzy przestają kapać, a spod palców wychodzą pierwsze słowa tekstu. „O samotności matek mówi się rzadko i niewiele…”. Tekstu, po którym nic już nie było takie, jak kiedyś…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PIĘĆ LAT W SIECI

Potem była „Wiejska matka” i mój swoisty „manifest wiejskości”. Aż dziw, że dopiero kilka lat po nim, zdecydowałam się założyć moją grupę Wiejskich matek na fejsie [tutaj]. Powinnam to zrobić od razu. Ale cóż. Przez te pięć lat, bo już pięć lat piszę w sieci, popełniłam masę błędów i podjęłam mnóstwo nie takich jak powinnam decyzji. Albo ich nie podjęłam, a zwlekanie mści się najgorzej.

 

Ale wszystko to przeżyłam, to moje doświadczenia. Wpis motywacyjny był ostatnio [tutaj], więc nie będę się roztkliwiać nad tą historią. Swoje napisałam w trzecim roku blogowania w cytowanym wyżej tekście [tym]. Gdyby ktoś mi wtedy napisał, gdzie będę w 2017 roku, puknęłabym się w czoło, ale ja nigdy nie miałam ani za wysokich ambicji zdobycia świata, ani specjalnych planów z blogiem. Jeśli kiedyś przestanę go pisać to tylko dlatego, że zacznę pisać coś innego. Klawiatura pod palcami albo długopis w ręku to coś silniejszego ode mnie.

 

 

KTO JEST NAJSILNIEJSZY W BLOGOSFERZE?

 

Ale silniejsi ode mnie są ludzie. Ludzie, którzy są ze mną, czytają, odwiedzają, machają do mnie na ulicy i pytają, co u mnie. Ludzie, których pamiętam jeszcze z początków, ludzie, których pamiętam po prostu, bo są, wspierają dobrym słowem, motywacją, zabawną historią, mailem czy zwykłym kciukiem w górę. To dzięki nim, nie chwiałam się jak marionetka, to oni pomogli mi wytrwać przy swoich decyzjach, oni, którzy nie pisali mi jaka jestem, ale to jacy oni chcą być, do czego chcą dążyć, to oni dawali mi motywację do siadania wieczorem do komputera i tworzenia czegoś nowego. To nie oni. To wy. To ty przecież!

 

Gdybym miała powiedzieć szczerze, co mi daje pałera, to będziesz to ty. Twoje reakcje, twoje wątpliwości, twoje pytania, nawet te maile, na które nie zdążyłam odpisać, ale które wszystkie czytam, bo mam ambicję przed spaniem odklikać skrzynkę do zera. I wszystko czytam. I wyciągam wnioski również z twoich historii, twoich reakcji, twoich emocji, które wystukujesz na szybko, przepraszając na końcu za brak przecinków. To wszystko jest tak samo ważne, bo to dla ciebie piszę, ciebie chcę poruszyć, tobie chcę coś dać. Tak, dać.

 

Przez pięć lat blogowania, bo tyle właśnie stuknie mi w styczniu, zazwyczaj broniłam się przed konkursami, bo przykro mi myśleć, że trzy osoby wygrają, a reszta nie dostanie nic. Nie przepadam też za wierszykami i wybieraniem idealnej odpowiedzi, bo wiem, że każda z wypowiedzi zabiera czas i wymaga wiele skupienia i każda jest na swój sposób wartościowa. Na pomysł własnego konkursu wpadłam na ostatnią chwilę. Szkoda, bo byłoby więcej nagród, niestety – czasu brakło, ale myślę, że będę stanie obdarować kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt osób. Przynajmniej.

 

 

KTO TAK NAPRAWDĘ PISZE BLOG?

 

Ale! No właśnie musi być „ale”. Swego czasu odbyłam dość burzliwą dyskusję o tym, kto tak naprawdę prowadzi bloga. Kto tak naprawdę ma wpływ na to, co czytasz, co oglądasz, czego słuchasz. Nie trzeba studiować teorii literatury, żeby domyśleć się, że ty. Każdy z nas ma swój wkład w to, co zostaje wyprodukowane przez umysły twórców. Zawsze porównuję to do kuchni – jeśli nikt nie ma ochoty na kotlety mielone, po co je smażyć na obiad? Tak samo jest z książkami, blogami, gazetami. To, co jest brane, jest tworzone. Odpowiadam tu na odwieczne pytanie – skąd się biorą clickbaitowe treści – z potrzeby. Takie treści wybierają czytelnicy. W takie treści klikają, takie chcą czytać, takie najczęściej lubią. Gdyby chcieli treści ambitniejszych, to takie byłyby tworzone. Po pięcioletnim stażu w blogosferze wróżę, że niedługo nastąpi przewrót: clickbaity się wyczerpią i nastąpi przewrót. Co on przyniesie? Myślę, że po trochu ekskluzywność i oryginalność. Albo czystą rozrywkę bez skandali. To już się powoli dzieje.

 

W każdym razie – tak, moja droga, mój drogi. Ty jesteś ważną częścią bloga, bo wszystko, co robię, robię trochę pod ciebie, pod twoim wpływem, dla ciebie i o tobie. Ta „Samotność„, która mi dała tego pierwszego kopa, to nie była moja samotność, ale samotność każdej matki, która kiedykolwiek czuła się w swoim własnym domu jak w więzieniu. W ten sposób, w oparciu o twoje doświadczenia, twoje potrzeby powstało masę tekstów, jak na przykład „Nie pójdę dziś z tobą do łóżka„. Ja bym sama na to nie wpadła, gdyby nie maile od ciebie, ciebie i ciebie. Teksty o wychowaniu nie powstałyby, gdyby nie „Twoje dziecko może płakać” albo „Nie pilnuję mojego dziecka” nie zdobyło wówczas tylu polubień i odsłon, że naprowadziło mnie to na trop tego, że takie teksty są potrzebne, że może faktycznie warto podzielić się moim spojrzeniem na kwestię wychowania. Na wszystko, co pisze pisarz, dziennikarz, bloger wpływ w większym lub mniejszym stopniu mają czytelnicy i ich dotychczasowe wybory. Tak, twój lajk ma znaczenie. Większe, niż ci wydaje. To nim głosujesz, nim wybierasz, nim dajesz wskazówki.

 

NA MIKOŁAJKI  I PIĘĆ LAT W BLOGOSFERZE – MAM DLA SIEBIE I CIEBIE PREZENT

 

Ale ty przecież o tym wiesz, prawda? Często dostaję uwagi odnośnie tekstów. Tego, o czym są, jaką mają zapowiedź, jakie tytuły, jak są napisane i czemu akurat o tym. Za wszystkie jestem bardzo wdzięczna, bo często nawet negatywny komentarz, utwierdza mnie w przekonaniu, że robię dobrze albo że powinnam coś przemyśleć. Wkrótce zresztą może zrobię ankietę i więcej takich komentarzy przeczytam 🙂 Ale to później. Teraz się zamieńmy.

 

KONKURS!

Na chwilę, proszę. To będzie zadanie konkursowe.  Stań się na chwilę mną i wymyśl taki tytuł tekstu lub temat tekstu, który ja chciałabym przeczytać i który inni chcieliby przeczytać. Taki, żeby zainteresował wszystkich.  Albo po prostu taki, który chciałabyś przeczytać. I napisz mi  o tym w komentarzu. Ja będę twoim czytelnikiem – zdecyduję, w co chcę kliknąć i co chcę nagrodzić. A zobacz niżej, nagród jest sporo. Akurat na Mikołajki. W formie zabawy i podziękowania. Żeby podkreślić, że blog tworzony jest przeze mnie, ale też dzięki tobie. A jeśli szukacie prezentów świątecznych, to macie dodatkowo gotową inspirację 🙂

 

Możesz naprawdę postawić się w mojej sytuacji i przez chwilę spróbować zgadnąć, jaka treść by się przyjęła i byłaby chętnie czytana. A możesz też po prostu napisać, na czym tobie najbardziej zależy. Może to właśnie będzie TO?

 

[tak, wygrane teksty autentycznie wpiszę do szkicownika i będę nad nimi pracować, jeśli czujesz potrzebę wywalenia z siebie emocji związanych z tematem, pisz na mojego maila w zakładce Kontakt/Współpraca. Jeśli już coś sobie upatrzyłaś, też o tym pisz, wezmę to pod uwagę, nie chcę wysłać ci nietrafionego prezentu :)].

 

NAGRODY

 

NAGRODA: PIĘKNA, DREWNIANA MIARKA LAAS

 

 

Mam taką i jest po prostu przepiękna. Myślę, że do większości wnętrz będzie pasować. Dokładniej obejrzycie ją tutaj, ale polecam też zerknąć na inne ich produkty [tutaj], bo są rewelacyjne i totalnie inne od masowych produktów. Dla ciebie mam jedną miarkę

 

 

NAGRODA: PRODUKTY FELTINESS

 

Jestem zachwycona, że mogę się z wami podzielić informacją o istnieniu Feltiness, bo to jest ideał, do którego powinny dążyć wszystkie marki, a przynajmniej czerpać z ich filozofii, która mówi, że  „człowiek jest dla nas najważniejszy, tak samo klient jak i wytwórca. Staramy się zawsze poznać bliżej naszych wytwórców. Ich imiona znajdziecie na metkach. W ten sposób chcemy zaakcentować ich wkład.”. Wszystkie rzeczy, które sprzedaje Feltiness są pięknym rękodziełem z ubogich, ale kulturowo pięknych części świata. Kupując te produkty, pomagasz wytwórcom, pozwalasz im uzyskać godziwe warunki pracy i niejako promujesz pracę kobiet, bo tak piękne rzeczy zazwyczaj tworzą kobiety [nie uwłaczając panom, też umiecie pięknie szyć].

 

Dzięki Feltiness będę mogła nagrodzić:

3 osoby pięknymi papuciami [do wyboru, produkty tutaj],

3 osoby zwierzakami [do wyboru, produkty tutaj, moim faworytem jest, oczywiście, dinozaur, ale żyrafa też jest spoko, prawdziwie krwiożercza],

2 osoby cudnym kapelutkiem [produkty tutaj]

i 2 osoby jedną z torebek [o jedną z tych, tutaj.

 

 

 

NAGRODA: OLEJKI OD ETERYCZNIE.PL

 

 

O dobrych olejkach pisałam  nie jeden raz, czy to do włosów, czy do twarzy, czy do pralki nawet [tak, wciąż używam herbacianego do pralki]. Mam wyrzut, bo dostałam kilka pytań o to, jakich olejków używam i nie odpowiedziałam. Zrekompensuję się rozdaniem. Mam dla ciebie kilka zestawów olejków od Eterycznie.pl, sklepu, który pod względem jakości olejków, mogę z czystym sumieniem polecić. Jako nagrody mam:

 

1x zestaw aromaterapeutyczny [w zestawie 10 olejków, plus olej bazowy, plus zlewka do mieszania, pipety, buteleczka z zakraplaczem, zobacz -> tutaj]

1x zestaw dla pary [dla niej serum olejowe z geranium, lawendą i rumiankiem rzymskim i hydrolat z róży, a dla niego olejek do pielęgnacji brody z męskimi nutami paczuli, kardamonu i czarnego pieprzu -> tutaj]

3 x zestaw na święta [mieszanka iglakowa, olejek pomarańczowy, olejek goździkowy i cynamonowy, zobacz -> tutaj]

3x zestaw dla dzieci [mieszanka naturalnych olejków oparta na lawendzie i rumianku rzymskim, które ułatwiają zasypianie i pomagają dbać o skórę dziecka, plus olej ze słodkich migdałów do przygotowania oliwki]

 

 

 

NAGRODA: KLOCKI KORBO 

 

Klocki Korbo zrobiły furorę na instagramie, chyba miałam rekord wyświetleń 🙂 Są tak fajne, że nawet dwulatek świetnie się nimi bawi, chociaż nie powinien, bo klocki są od trzech lat, ale spoko, ja pilnuję. W ogóle informację o tym, że klocki Korbo w ogóle istnieją zdobyłam od starszaka, który ma takie w przedszkolu. Rewelacyjne jest to, że można z nich naprawdę zrobić ruszające się kołami zębatymi maszyny i wielkie brawa za to, że na zdjęciach promocyjnych mają dziewczynki. Dziewczynki równie dobrze konstruują, jak chłopcy. Wiem coś o tym, bo dla Daśka zrobiłam wszystkie modele z instrukcji 😀 Więcej o klockach -> tutaj.

 

Dla was mam jeden zestaw dużych, 180 elementowych klocków 🙂

 

 

NAGRODA: KSIĄŻKA „SEN ALICJI”, O TYM, JAK DZIAŁA MÓZG

 

 

Mam dla ciebie jeszcze trzy książki profesora Jerzego Vetulaniego  „Sen Alicji”. Cudownie prosto wyjaśnia działanie mózgu i całego organizmu. Pięciolatek już może żywo korzystać z tej książki i sporo zrozumieć [odpowiada na wiele pytań, które krążą po małej głowie, a na które nie znasz odpowiedzi. Ja nie znałam albo nie wiedziałam, jak wyjaśnić]. Zresztą, zobaczcie sami. Tu ją znajdziecie, a niżej obejrzycie.

 

 

NAGRODA: PUCIO MÓWI PIERWSZE SŁOWA ORAZ SZOPIĘTA 

 

Prezent ode mnie, bo często dostaję w darach książki, które już mam. Cieszę się, że nadwyżki będę miała komu podarować 🙂

Wszystkie nasze książki znajdziecie w zakładce „Nasza Biblioteczka

 

 

NAGRODA: BAJKOTERAPIA I MOJE PRAWA WAŻNA SPRAWA

Kolejne książki z moich nadwyżek, również opisane w zakładce „Nasza Biblioteczka

 

 

NAGRODA: NOWOŚCI TULLETA

 

Całkowite nowości z Tulleta z Wydawnictwa Insignis. Mam do rozdania dwie paczki: w jednej trzy książki, w drugiej dwie. Inne książki z tej serii pokazywałam tutaj.

 

 

NAGRODA: ZESTAW FARB W SZTYFCIE PLAYCOLOR

Playcolor uwielbiam, bo te ich farby w sztyfcie są fantastyczne. Mają piękne kolory, są zmywalne, można nimi do tego malować praktycznie po wszystkim i tak jak zwykłym plakatówkom, a nawet lepiej, można oddawać jedną farbą różne odcienie. Jeśli chodzi o malowanie twarzy, to są jedyne farby, które tolerują, bo nie ma wrzasku przy zmywaniu. Polecam w ogóle produkty Playcolor [te do tkanin też – mega], a dla was mam w nagrodę:

 

pięć zestawów farb PlayColor, a w każdym zestawie znajdą się farby One Metallic [12 kolorów] oraz  farby Pocket Make-up dla pirata [3 kolory].

 

NAGRODA: PIĘĆ ZESTAWÓW KREDEK I MAZAKÓW STABILO

 

 

Stabilo, moja ukochana marka [pisałam o niej tutaj] i również ukochana marka kredek Kosmyka. W zasadzie używamy tylko tych kredek, a kiedy ostatnio pokazywałam na instastory naszą pomalowaną kredkami Woody szafę, to tylko uśmiechałam się na wszystkie porady, jak ja mam tę szafę wyczyścić. Kredki Woody schodzą ze wszystkiego praktycznie bez problemu, mają piękne kolory, zwykłe kredki są dokupuję regularnie, bo tylko tymi lubimy malować, a w naszym domu mają prawo przebywać tylko mazaki od Stabilo, bo inne się wylewają, schną i nie dają się doczyścić. Tak, mamy fioła na punkcie tych produktów, ale myślę, że nie bez powodu.  Z racji naszego przywiązania do tej marki będę mogła nagrodzić pięć osób zestawami, w których znajdą się:

Opakowanie Woody 3w1 [10 szt.]

Kredki trio thick [24 kolory]

Flamastry power [24 kolory]

Flamastry Frutti [12 kolorów]

 

 

Nie wątpię, że coś dla siebie znajdziesz 🙂 Konkurs trwa od dzisiaj do 15 grudnia, tak, żeby 17 grudnia ogłosić zwycięzców w tym wpisie, zacząć zbierać adresy i rozpocząć wysyłkę, żeby paczki doszły przed świętami. To co? Napiszemy tego bloga dokładnie tak, jak ty tego chcesz?

 

 

UWAGA! OGŁASZAM WYNIKI! BARDZO PROSZĘ O SZYBKIE PRZESŁANIE MI ADRESÓW DO WYSYŁKI NASTĘPUJĄCE OSOBY: 

 

ANGIE [o nagości], MAGDALENA CARLI [całokszałt], WAWRZYN, KAWUSIA [jej temat już wykorzystałam, tutaj], SIKORKA, ANNA GOTKOWICZ, MAŁGORZATA BOX, ALICJA [słownik kłopotliwych definicji], ANIA KOR, ANITA JAWORSKA, ALICJA [lalka w zabawkach syna], JUSTYNA DON [bo sama wizja wyjazdu bez dzieci zrobiła mi dzień :D], GROSHE, WERONIKA SOBCZAK, DARIA BOGUSZ, MONIKA DZIECKO TO PRZYGODA, MATKA JAKUBA, KRYSTYNA JAROSZ, MAGDACER, MAGDALENA TOMKOWSKA, MAGDALENA VAN DER SAAR, PATRYCJA STEINKA, JOANNA FOJT, MARTA GRASZAK, KATARZYNA NAWROT, VEA86, ZOLTENOGI, AGATA [od trudnego 4,5 latka], MARTA [po rozwodzie], KASIA [co się z zestawu kredek ucieszy :D], NORMALNA PANI DOMU, MANIA [jak rozmawiać o rzeczach trudnych], JOANNA GACEK-SROKA, PATRYCJA [mama dopiero albo już od dwóch lat], BASTALENA|OWSIANKA&KAWA.

 

 

Adresy podsyłajcie na asia.jaskolka@gmail.com  z tytułem ADRES KONKURS!

 

 

Regulamin konkursu: tutaj.