Matka Tylko Jedna

July 26, 2016 at 5:52 pm

Seksi chwile rodziców – część piąta

Seksi chwile rodziców – część piąta

 

 

Bulwersujące, ociekające rodzicielskim seksem, odsłaniające tajemnice alkowy, naszpikowane sadomasochistycznymi wtrętami, zahaczające o najcięższe motywy z najbardziej szokujących erotyków – seksi chwile rodziców wracają!

 

***

 

 

Chłop: Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
Ja: Na obiad rosół będzie.
Chłop: Ty mnie nie słuchasz w ogóle!
Ja: No przecież mówię, że w szafce!

 

 

***

 

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakiej nauczył mnie wieloletni związek, jest to, że noże zawsze należy chować do szuflady. Głęboko.Na wierzchu zbyt kuszą.
 

***

W momencie, gdy Chłop pisze, że jego życie jest zagrożone, siadasz i od razu wyobrażasz sobie, co dalej. Martwisz się, co będzie, gdy zginie, jak sobie sama poradzisz. W tym martwieniu zaczynasz tęsknić, a z tęsknoty puszczasz na youtubie „I will always love you” i wyjesz do pilota na deskach opolskiej sceny, usiłując przy tym nie upuścić dziecka, nad którym potem wylewasz morze łez, bo przecież niedługo zostanie sierotką. Gdy wychlipiesz już wszystko, co w oczach, zaczynasz szperać w szafkach i błogosławisz chwilę, w której zarekwirowałaś starszemu dwie tabliczki czekolady i krówki. Nie przejmujesz się wyskakującymi od razu na twarzy pryszczami, bo co tam pryszcze, w obliczu tragedii. Znów puszczasz Whitney, potem Mariah, wreszcie Kowalską, znajdujesz Górniak.
A po rozpaczliwym wyjęczeniu „Nie opuszczaaaaj mnieeee”, po wysmarkaniu nosa w resztki chusteczek, po rozpaczliwym wypłakaniu wszystkich łez i pożegnaniu się z ukochanym w głównym wydaniu wiadomości, gdy wreszcie widzisz Go żywego w drzwiach, przez twoje serce przelatuje tajfun emocji, a z ust wydobywa się płaczliwe:

– Ojej, jednak żyjesz… Czyli muszę zrobić ten obiad?

 

***

 

Jak trollować Chłopa?
Bardzo łatwo.Po prostu za każdym razem, kiedy on ci coś oznajmia, na przykład „Idę do łazienki”, podnoś głowę i mów mu prosto w oczy:„Ok, p o z w a l a m.”
 

 

***

 
 
Wracamy z Chłopem od dziadków. Z naprzeciwka jedzie na nas samochód. Chłop wykazuje oznaki podniecenia:– O! Zobacz! Taką terenówkę sobie kupimy, dokładnie taką, widzisz? Tylko przód będzie inny, z boku będzie takie coś,na dachu bagażnik na namiot, i takie teges z tyłu, no i koła porządne, a nie takie flaki i jeszcze…– Ej, to taki sam czy inny, bo nie wiem w końcu, jaki?– Eh ty, kobieto… nic nie rozumiesz… Taki sam, ale inny!
 

***

 
A więc się stało. Zasnęłam. W mojej głowie wymajaczył się sen, w którym to wracam ze spaceru z wózkiem i pod domem spotykam grupę ludzi, która w milczeniu, acz z zainteresowaniem, ogląda mój stół, doniczki, kwiaty itp. Skonfundowana delikatnie zapytuję, w czym pomóc, czego szukają. W odpowiedzi widzę uśmiechy. Wzruszam ramionami i kieruję się w stronę drzwi, ale szeroko uśmiechnięty koleś milcząco barykaduje mi drogę. Ci ludzie zaczynają mnie otaczać, wciąż uśmiechając się w milczeniu, okrążają mnie i wózek, a ja zaczynam panikować i rzucać się, szukając drogi ucieczki. Pierwszy cios pada od długowłosej, pucułowatej dziewczyny. Rzuca we mnie kijkiem, którego tydzień wcześniej odebrałam Kosmykowi. Potem lecą kamienie. Drę się „Chłopie! Chłopie! Ratunku!”, ale jego nigdy nie ma, kiedy jest potrzebny. Kątem oka widzę, jak brunecik w wyprasowanym na glanc garniturze wyciąga łuk i celuje strzałą w moje pośladki. Czuję ogromny ból i… budzę się.
Gdy leżę z szeroko otwartymi oczami, starając się uzmysłowić sobie, że to był pierwszy od wielu lat koszmar, stwierdzam, że pośladki faktycznie mnie bolą. Sięgam ręką i wyciągam klucze do domu, na których spałam, a które miałam zostawić pod kamieniem, żeby odprowadzający kolegę Chłop mógł wejść do domu. Miał wrócić o północy. Zerkam na zegarek. Jest czwarta rano.
Wstaję z łóżka, wychodzę przed dom. Patrzę się na przemoczonego do suchej nitki Chłopa, który stoi pod drzwiami. Widzę, jakie spustoszenie zrobił, szukając kluczy. Widzę, ile kamyków zużył, rzucając w okno naszej sypialni.
Patrzę na niego ze współczuciem. Jest cały przemoczony, trzęsie się z zimna. Teoretycznie nie powinnam się nad nim znęcać, ale przypominam sobie, że to przez niego wybudziłam się w środku nocy i już nie mam skrupułów. Podnoszę głowę, patrzę mu się prosto w oczy i mówię.
– Drzwi były otwarte, zapomniałam zamknąć.
 

***

 
Dzieci posnęły wyjątkowo wcześnie. Postawieni przed tym faktem, patrzymy się na siebie  Chłopem pożądliwym wzrokiem.
– Myślisz o tym samym co ja? – pyta Chłop z figlarnym uśmiechem.
– Tak! Prysznic ich obudzi, więc nie myjemy się i od razu spać!
 

***

 

 
Chłop dzwoni do kumpla:– Hej, stary, jedziemy na Woodstock w tym roku? Tyle lat nie byliśmy, chodź, pojedziemy, pobawimy się jak za starych dobrych czasów…[kolega w telefonie coś tam mówi, Chłop potakuje, potakuje i nagle…]– Nie no bank, Aśka nie ma nic przeciwko, osobiście wczoraj WYDAŁA MI POZWOLENIE.
 

***

 

 
Dwie godziny temu powiedziałam Chłopu, że na dworze stoi garnek z mięsem dla psa, żeby wziął. No ale nie wziął, więc po godzinie wyszłam sama i zaniosłam Korze.Przed chwilą Chłop wyszedł na dwór i wrócił z krzykiem:– Ej, Aśka, ktoś nam zaiwanił garnek z jedzeniem dla psa!Już miałam go oświecać, ale wybiegł szukać złodzieja garnka. Mógłby mnie jeszcze usłyszeć, gdybym wstała z łóżka i za nim wyszła, ale w książkach wyczytałam, że porządna małżonka nigdy się z chłopem nie kłóci, nigdy go nie poprawia, a już za żadne skarby nie biega za nim o północy po lesie. Powinna grzecznie czekać, aż on z wojny wróci.
No to czekam.Po odgłosach stwierdzam, że będziemy mieli ładną ścieżkę do lasu.
 

***

 

Chłop: Przypomnij mi jutro, żebym kupił żwirek dla kotów,ok?
Ja: Spoko, ale przypomnij mi, że mam ci przypomnieć, dobra?
 

***

 

Stwierdzasz, że chcesz się wykąpać. Ale nie że w pierwszej lepszej wodzie. Chcesz wykąpać się w miejscu magicznym, tajemniczym, pięknym. Takim, jakich od groma jest na Mazurach. Informujesz więc Chłopa o swoich planach i mówisz mu, żeby cię zawiózł na uroczysko. Weźmy psa! – zakrzyknij! Wszak zdjęcia najlepiej wychodzą, gdy obok ciebie na uroczysku stoi czworonogi przyjaciel. Bierzecie więc psa. Jedziecie. Wysiadacie. Opierdzielasz Chłopa, że nie pomyślał za ciebie o wózku dla dziecka, bo teraz żadnych zdjęć nie zrobisz z maluchem na rękach i kręcisz nosem na uroczysko, bo błotko jakieś i w ogóle, a ty chcesz pływać w wodzie przezroczystej jak żywiec zdrój. Komenderujesz nawrót. Rezygnujesz z psa na zdjęciach w zamian za wózek, dokonujecie zamiany i szukacie uroczyska dalej. Na drugim jest za dużo komarów i udajesz, że nie widzisz, jak Chłop zaczyna nerwowo potupywać nogą… Na trzecim nie ma ładnego zejścia, a ty starasz się wyprzeć ze świadomości błyskawice iskrzące się w oczach mężczyzny. Na czwartym drogę przebiega ci jeleń i nie możesz przestać myśleć, że wdepniesz w jego kupę gołą nogą, ale jakoś starasz się zignorować posapywanie Chłopa i jego zaciśnięte pięści. Gdy na piątym Chłop zaczyna wrzeszczeć, że jak się nie zdecydujesz natychmiast, to cię w tym lesie zostawi, na odwal się decydujesz wrócić w pierwsze miejsce i wykąpać się może nie w przeźroczystej wodzie, ale znanej. Jedziecie. Chłopu paruje głowa od kobiecego niezdecydowania, ale zaraz będziecie na miejscu i ochota zostanie zaspokojona. Dojeżdżacie.

 

I gdy wejdziesz już do wody do kolan, a przez twoją głowę przemknie ta najbardziej na świecie istotna informacja, to w tym momencie właśnie musisz pamiętać i mocno sobie powtarzać: Jesteś silną, niezależną, pewną siebie kobietą. Jesteś silną, niezależną i pewną siebie kobietą. Powtórz to kilka razy i dopiero wtedy podnieś głowę i powiedz z właściwą sobie nutą w głosie, że ta woda to jest strasznie zimna i w sumie to ci się kąpać już dawno temu odechciało. Z dumą wyjdź z wody, spójrz prosto w oczy furii, odwróć się i rzuć przez ramię:

– W sumie to nie wiem, po co się uparłeś na ten samochód. Spokojnie mogłam iść na plażę spacerkiem.

 

——————————————————-

Dzień wcześniej:

– Słuchaj, mógłbyś trafiać tymi skarpetami do kosza? Jeszcze raz je zobaczę tak rzucone obok, to…

– He, he, he! To co mi zrobisz?

 ***

 

Wiecie, co? Chłop powiedział mi dobry żart. Przyjechał wczoraj i zdawał relację z tego, jak sobie radzą z Kosmykiem. Zdawał, a raczej ja wyznaczałam mu zadania:

– Daj królikom, pamiętaj, że dla mamuśki więcej, nie zapomnij o wodzie dla kotów, jest gorąco, Korze wyjmij resztki z dzika, są w dolnej szufladzie zamrażarki, w środkowej masz zupę dla Kosmyka, jak ją zjecie, mógłbyś zrobić na obiad coś innego niż parówki i nie kupuj mu tych słodkich płatków na mleko, to nie jest śniadanie, kasza manna jest na środkowej półce w szafce narożnej. Samochód byś wyczyścił i ten moich rodziców też, bo matka mnie wszędzie wozi z Kosmykiem i jej napaskudził. Włącz pralkę, bo mam tam bluzkę, którą chcę tutaj mieć, a potem wypierz ubranka Kosmyka, bo zaraz nie będzie miał w czym chodzić. Podlej mi pomidory, kwiaty na parapetach i rzodkiewki, odkurz chociaż raz, kontroluj lodówkę, żeby się coś nie zepsuło, poproś Kosmyka o wyszczotkowanie kotów, o tym pagórku, żeby go wyrównać, byś pomyślał… Będziesz musiał podjechać też za mnie do księgowej i załatwić dwie faktury…

– Aśka! – przerywa mi oburzony Chłop – Jak mam to wszystko zrobić, kiedy Kosma lata jak opętany, albo ucieka, albo coś psuje, albo rozwala wszystko? – załamuje ręce nad tym, że musi robić coś, co ja robię każdego dnia bez problemu.

 

***

 

 
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie, więc gdy słońce z księżycem spotkają się na niebie, wyjdźże z obejścia kobieto, chłopa swego z dziećmi na cały dzień zostawiwszy, a gdy ten ocipienia dostanie, a dzieci splątają sznurem członki jego, a brwi poprószą szarym pyłem szaleju, do ostateczności nerwy jego doprowadzając, wróćże do domu, a dzieci swe przytuliwszy i ucałowawszy, szepnij nęcąco w stronę małżonka swego, kiecę swę kusząco podwinąwszy, że kolejne dziecię w swym łonie nosiłabyś chętnie, bo odpoczynku zaznałaś i natury nuta w twym sercu kołacze. A gdy już Chłop omdlenia dostanie i jak długi na ziemię padnie w wyniku informacji twojej, usiądźże kobieto na kanapie, wyjmij z barku flachę trunku znakomitego i rozkoszuj się wieczerzą wolną, bo dzieci, strudzone dniem aktywnym, padły jakoby wyspy śród morza rozsypanych na podłodze zabawek.

***

Dzwoni Chłop z poligonu i zwierzam mu się, że zapomniałam dać dziś jeść królikom. Króliki wytrzymają, bo rano dostały świeże siano, ale i tak mam wyrzuty. Chłop mnie beszta:

– Weź latarkę, wyjdź i daj im jeść!

– Nie ma mowy! Nie wyjdę! Jest ciemno i strasznie! A co jak w krzakach ktoś się na mnie czai z siekierą?

– Kto ma się na ciebie czaić z siekierą? No kto? Przecież nie ma mnie w domu!

***

Patrzę się na bałagan w korytarzyku prowadzącym do piwnicy i zaczynam odczuwać lekkie zdenerwowanie. Ale po chwili się uspokajam. Chłop przecież jutro to posprząta… Tak przynajmniej powiedział 10 marca 2015 roku, więc jeszcze kilka lat i w korytarzyku będzie błyszczało!

***

 

 

Chłop doskonale wie, że z Kosmykiem każda czynność zajmuje mi dwa razy więcej czasu i gdy zabiera go na męski spacer, to ja zaczynam latać po domu, zbierać zabawki, wyrzucać zepsute i brzydkie, odkładać na miejsce ulubione, porządkować podłogę, odkurzać i myć, zmieniać pościel w łóżku, układać gazety, szorować kibel, zlew, opróżniać zmywarkę, zostawiając dla Kosmyka wyłącznie sztućce do ułożenia i wreszcie gotować obiad, który przerwie mi pobudka Adasia na mleko.

Wie o tym doskonale, ale jest tak złośliwy, że zawsze, jak wychodzą razem z synem, rzuca mi łaskawe: 

– No! Odpocznij sobie!

 

 

***

 

 

– Ty, ja się zastanawiam, czemu nigdy nie mogę się do ciebie dodzwonić, a teraz widzę, że ty mnie zwyczajnie zablokowałaś! Powiesz mi chociaż, dlaczego? – oburza się Chłop, który wreszcie dorwał się do mojego telefonu.

Jestem zdziwiona. Ja? Zablokowałam? Po co? Kiedy? Kompletnie nie pamiętam ani momentu zablokowania, a tym bardziej powodu. Jestem skłonna zrzucić winę na Kosmyka, bo to on ostatnio robił jakieś zagadki czy puzzle na moim telefonie, ale ostatecznie zachowuję się tak, jak powinna się zachować każda kobieta:

– Jeśli nie pamiętasz, dlaczego, to informuję cię, że kwiaty na przeprosiny nie wystarczą! – fukam, podnosząc wysoko głowę. Byłabym głupia, gdybym zmarnowała okazję na dodatkowe zakupy.

***

– Wiesz, on ciągle jakiś taki skwaszony, niezadowolony chodzi, kiedy mówię, że gdzieś idę i żeby on posiedział z dziećmi – skarżyłam się kilka godzin temu siostrze po imprezie blogowigilijnej a tuż przed moim wyjściem na shopping – Ja nigdy mu czegoś takiego nie robię, zawsze staram się być szczęśliwa i zadowolona, kiedy wychodzi, żeby nie czuł się źle, a on odwrotnie! – bulwersuję się.

– No co ty mówisz, że on cię tak zostawia często? Gdzie on tak ciągle wychodzi? – interesuje się siostra.

– Do pracy. – burczy znad stołu Chłop.

 

***

 

 

 

– Aśka, widziałaś, co zrobił Adaś? Widziałaś? Raczkował, raczkował i wreszcie wziął chrupek z podłogi i go… ZJADŁ! – emocjonuje się Chłop.

– Ufff, czyli nie muszę mu robić kolacji. Może rozejrzysz się po tej podłodze i znajdziesz też coś dla siebie?

***

– Ej, Chłopie, nóż się zepsuł, nie chce kroić!
– Daj, zerknę.
[zerka]

– Aśku, głuptasie, on się nie zepsuł, zobacz, trzeba go naostrzyć, o tak właśnie, widzisz?

No widzę, widzę. Jakbym poprosiła o naostrzenie, to bym czekała do września.

***

Czekaj, jeszcze kupię sobie jogurt do pracy – powiedział dziś chłop w sklepie.– Co kupisz? – zamarłam.

– Jogurt. Lubię sobie w pracy wypić jogurt.

To jest tak, jakby Hannibal Lecter przyznał się, że zamiast ludzi od jakiegoś czasu delektuje się sałatą.

***

Chłop przez weekend odświeżał drewniane blaty w kuchni. Najpierw je oszlifował, a potem malował olejem.

W piątek wieczorem pyta się, czy raz pomalować wystarczy. Patrzę się na te blaty, patrzę, ale jakieś takie matowe, nie błyszczące, no nie pasuje mi, mówię więc: maluj jeszcze raz.

To maluje jeszcze raz. Po kilku godzinach pyta się, czy ok. No ale patrzę się, patrzę, ni cholery nie błyszczy, ostateczna decyzja: maluj jeszcze raz!

I tak Chłop spędził weekend, malując, malując i pomagając mi przy aukcjach.

Dziś wieczorem, po szóstym już malowaniu, Chłop prosi mnie o opinię. Oglądam blaty, przypatruję im się, badam i bardzo zawiedziona wzdycham:

– No kurde, jeszcze raz będziesz musiał malować, te blaty się w ogóle nie błyszczą, jak były matowe, tak są matowe, kurde!

Chłop staje na baczność, wyszczerza gały i ze ściśniętym gardłem syczy:

– Ty chciałaś błyszczące blaty? Błyszczące chciałaś?

– No tak! A jakie?

– To po jakiego wała kupiłaś matowy olej?

 

 

***

– Czy ty mnie w ogóle kochasz? – spytał się godzinę temu Chłop.

I to było to pytanie z serii „ej, no chodź się poprzytulamy, spędzimy razem wieczór, ten teges…”

Tylko ja miałam słuchawki na uszach i nie ogarnęłam. To znaczy widziałam, że porusza ustami w moim kierunku, ale myślałam, że kupił boczek z Biedronki i teraz go żuje do wiadomości.

Tak że no…

***

 

Ja: Wracasz?
Chłop: Tak, zaraz będę.
Ja [seksownie]: Masz siłę na wieczorne igraszki?
Chłop: No pewnie! Mam dużo siły!
Ja: Super, zajmiesz się tym przebrzydłym, gryzącym i sikającym wszędzie mordercą.
Chłop: Kosmykiem?

O psie mówiłam, ale w sumie… Kosma też jeszcze nie śpi.

 

 

***

 
 

 

Dzwonię do chłopa i mówię mu, żeby mi kupił czekoladki Kinder i te dziwne żelki w Biedronce, co mają być mega kwaśne, ale połykam je tonami, bo od nich nie mam mdłości. A ten zdziwiony:

– Ale ja przecież kupiłem przedwczoraj dwie tabliczki tej czekolady i dwie paczki tych żelek dla Kosmyka!

Yhy. Dla Kosmyka.

 

***

 

– Wiesz… myślę o operacji, tak żeby mi tu podnieśli, tu wycięli, tu poprawili. – zwierzam się Chłopu.

– Naprawdę myślisz, że dadzą radę?

 

***

 

 

Wszystkie seksi chwile znajdziecie tutaj.

Szorty #
Podziel sie:     / / /
  • Beta Kobieta

    Uwielbiam to 🙂

  • http://omnipotencja.blogspot.com/ inwentaryzacja krotochwil

    Moja droga, cudownie, cudownie wprost okrzepłaś w sztuce bycia matką i żoną. I właścicielką królików 😉 Pozdrawiam!

  • http://www.madziof.pl/ Madziof

    w sam raz na Walentynki 😀

  • http://www.domnaglowie.pl/ Joanna – Dom na głowie

    Fajne te wasze pogawędki! U mnie podobnie tylko stary bardziej nerwowy. Myślę, że w niektórych sytuacjach by nie wytrzymał ciśnienia 🙂

Instagram
Facebook
Archiwa