krutynia
– Ty, zobacz, godzina 17, a on wcale nie jest jeszcze taki brudny… – powiedział mi dokładnie tydzień temu chłop.
– To co z nim robimy? – zastanowiłam się.
– Chodź, weźmiemy go na tę twoją górkę, żeby się ubrudził, przecież to głupio myć wieczorem prawie czyste dziecko!
I pojechaliśmy…

Ta górka to był nasz, iznockich dzieci, plac zabaw. Tutaj rodzice powiesili nam huśtawkę, tutaj bawiliśmy się w sadzenie ogrodów i budowanie miast. Jeśli nie byliśmy nad rzeka, nie biegaliśmy po lesie albo nie przesiadywaliśmy u kogoś ze znajomych na podwórku, na pewno byliśmy tutaj. 
A teraz bywamy tutaj z naszymi dziećmi. Górka praktycznie się nie zmieniła, chociaż zauważyłam brak pewnych atrybutów – nie ma huśtawki i nie ma sterty zamoczonych pornoli, które zawsze leżały nieopodal w rowie. Zawsze się zastanawiałam, jak one przeżywają zimę, bo zawsze bez względu na porę roku tam leżały. Podejrzewałam magię albo rozmnożenie, bo skoro ludzie na stronach się bzykali, to mogły się też te gazetki rozmnażać. Dziś domyślam się, że ktoś po prostu pozbywał się tam swoich nabytków.
krutynia
krutynia
Do zabawy wzięliśmy tylko wiaderko i łopatkę Wadera. Wiaderko okazało się zbędne, sama łopatka wystarczyła . Godzina świetnej zabawy gwarantowana!
krutynia
No i co, sam mam się bawić?
krutynia
O jest nasz ulubiony kolega! [jak jest kolega trzeba zwracać baczniejszą uwagę na dzieci – mało brakowało, a by się  nawzajem zakopali.
zabawa na piaskowej gorcezabawa na piaskowej gorce
zabawa na piaskowej gorce
Czas kąpieli! Kosmyku wracamy!
krutynia
Pa, pa!
A jak już wiecie z Facebooka, dziś to ja jestem chora. I wiem skąd się to dziadostwo przyplątało – goście, którzy jedli z nami obiad w środę, przyznali się, że ich córeczka już wtedy była chora. Cholerstwo przeszło na Kosmyka, a teraz mnie. Mam szczęście, że Kosmykowi przeszedł etap pochorobowego buntu i dziś jest słodki jak cukierek. Padł ze mną spać o pierwszej i drzemał grzecznie do czwartej [ewenement! popołudniowe drzemki są zazwyczaj półgodzinne!], a kiedy wstał, uprzejmie mnie obudził nie rykiem jak przez ostatnie trzy dni, ale solidnym plaskaczem w policzek. Cudo chłopiec!
Z tej radości, że rozwydrzony potwór uciekł i wrócił mój kochany synek, zabiorę go jutro znowu na piaskową. Znając mnie, pewnie do jutra moja choroba minie i będę miała siły na przejażdżkę do naszego „placu zabaw”. 
A wy macie swoje ulubione miejsce zabaw?
  • To tak wygląda na tych zdjęciach jakbyście go sami z góry piachem sypali żeby był bardziej brudny. 😀

  • Słusznie, na czyste dzieci szkoda wody 😛

  • Hi hi, ja to jeszcze nie umiem w pełni korzystać z życia, bo nie dobrudzam czystego dziecka. I zastanawiam się – dlaczego? Czas to zmienić 🙂

    • Koniecznie! Mycie brudnego dziecka daje więcej satysfakcji!

    • Zdecydowanie mycie brudnego dziecka ma więcej sensu 🙂 ja czystego osobnika po prostu nie piorę, ale ile mniej w tym frajdy 😉

  • fajnie, że macie takie niezmienione miejsce – na moich górkach, piachach i strumykach są tylko osiedla, nie będę miała co pokazać Zołzinie

  • Anonymous

    Kurczę a moja to nawet w domu się upaćka od stóp do głów!A podobno dziewuszki grzeczniejsze…dobrze,że myć się lubi!A górki zazdrościmy bardzo, my mamy pod blokiem wielką piaskownicę i huśtawki, poza tym lubimy chodzić na boisko pobliskiej szkoły-w której mam przyjemność uczyć;)Zwykłe place zabaw z tłumem dzieciaków to dla Lidki za mało!Ona musi mieć przestrzeń,żeby się wybiegać;)<br />

  • Bo szczęśliwe dzieci…to brudne dzieci, haha

  • Zdecydowanie mycie czystego dziecka jest bez sensu.

  • No! i to jest dzieciństwo. Teraz coraz częściej zamiast spodni i t-shirta – stylizacje. Zamiast beztroski – uważanie, żeby się nie pobrudzić. A dzieci chcą być dziećmi.

  • &quot;Górka praktycznie się nie zmieniła, chociaż zauważyłam brak pewnych atrybutów – nie ma huśtawki i nie ma sterty zamoczonych pornoli, które zawsze leżały nieopodal w rowie&quot;. Zrobiłaś mi dzień, mówiąc z angielska 🙂 A właściwie to noc. Dziękuję i dobranoc :]

  • fantastyczna górka hehe niezłe prawie czyste dziecko haha, a oza tym szybkiego powrotu do zdrowia i smigaj na te górkę:D

  • O!!! Dać mojemu dziecku piasek to zeżre pół tony… a drugiem pół tony znajdzie się w kieszenieach, pampersie i gdzie tylko…<br /><br />A fajna ta górka…Sama bym się na niej pobawiła 🙂

  • ..a i jeszcze chciałam dodać, że lubię nowe etykiety 🙂

  • Dla mojej to będzie chyba piaskownica u Babci. Pod drzewkiem, obok hamaczek, gdzie matka może wylec będąc w zasięgu wzroku dziecia. No i pewność, że piasek nie zasiurany przez nikogo, chyba, że jedyną użytkowniczkę.

  • mama

    to ja swojej coniennie nie kąpię – jak się nie pobrudzi, a specjalnie jej tez nie brudzę… w niedziele glowa i jest dluzsza kąpiel w wannie, pozostałe dni tygodnia według potrzeby – w tym potrzeby mycia glowy nie było w tygodniu do tej pory… a dzis jestem dumna – nawet sama sobie umyła głowę i nawet spłukała prysznicem 😉 – dodam że ma 4 lata