Matka na skraju wyczerpania

Total
0
Shares
Dobra, zaczynam mieć powoli tego dość. Ręce mi się trzęsą, słowa z trudem wyrzynają mi się z ust, a sprawność umysłowa spadła poniżej najniższego szczebla przeciętności. Moja mama powiedziałaby, żebym nie jęczała, bo ona miała gorzej i w ogóle ja to teraz jadę ferrari po autostradzie, ale co jest bardziej niebezpieczne – wyboista droga czy nieoczekiwana hopka na gładkiej powierzchni?

Ale do rzeczy. Kosmyk nie śpi od trzech tygodni. Konkretnie nie śpi od pierwszej w nocy do czwartej, czasem szóstej rano. Żeby tylko nie spał – dawałabym radę. Żeby płakał z konkretnego powodu – również nie byłoby to problemem. Gdyby jego płacz można było jakoś okiełznać – stawałabym na wysokości zadania.

Niestety. Kosmyk budzi się z potężnym rykiem, przechodzącym we wrzask i za cholerę nie chce, żeby go dotykać, przytulać i głaskać. Raz mówi, że chce do wózka, za chwilę, że jednak do łóżeczka, potem znowu ma ochotę wyć przy sedesie. I broń cię matko, żebyś próbowała w jakikolwiek sposób ingerować w chęci małolata. Próba zabrania do łóżka i przytulenia kończy się oczywiście głośnym i płaczliwym protestem, a próby jakiegokolwiek ululania przetrzymują Kosmyka w hibernacji dopóty, dopóki opowiadam o koniku czy cholera wie o drugiej w nocy czym.

Taka mała dygresja – nie chodziłam do żadnej szkoły rodzenia, ale całkiem sporo czytałam i w żadnej książce nie napisali mi jednego. Tego, że kiedy dziecko wpada w histerię i odstawia tak zwane cyrki [wiem, że dla Kosmyka to nie są cyrki, tylko tragedia, ale z boku wygląda to jak cyrk, zapewniam], to matka wśród wielu chęci pomocy synkowi, ma również silne pragnienie rzucenia wszystkiego w pizdu i opuszczenia przybytku niedoli. Pragnienie skutecznie tłumione, ale wizja realizacji jest bardzo kusząca
Udało mi się przez te dwa tygodnie dojść do kilku wniosków:
– płacz Kosmyka nie jest wywołany żadnymi niespodziewanym zdarzeniami. Dołożyłam wszelkich starań, żeby pobyt gości w pensjonacie nie wpłynął na nasz tryb życia i nie zaburzał nam zwyczajów i godzin posiłków. Rozgardiasz związany z pobytem w naszym domu obcych ludzi nie ustał też nagle i całkowicie – w dalszym ciągu mamy gości, więc można powiedzieć, że nic się zmieniło,
– przez ostatnie dwa, trzy tygodnie żadne z nas się nie pokłóciło, nie było żadnej awantury ani niespodziewanego zdarzenia, które mogło mi synka przerazić,

– Kosmyk nie zażywa żadnych leków,

– Kosmyk podczas przebudzenia zdaje się nie wiedzieć, dlaczego płacze i czego chce. Pytany, czy coś go boli, twardo odpowiada “nie boli” i dalej przeraźliwie wyje.

– to nie pielucha, zawsze mu zapobiegawczo zmieniam,

– zaczęło się przed wyjazdem chłopa na poligon i trwa po przyjeździe,

– Kosmyk nie jest w nocy głodny, rzuca też butelką z piciem,

– ale jednocześnie nie zjada bardzo obfitej kolacji, daję mu wieczorem nawet mniej niż zwykle, ponieważ ładnie wsuwa obiadki,

– w dzień śpi niecałą godzinę, 

– w pokoju nie jest ani ciepło, ani chłodno, Kosmyk śpi w wygodnym pajacyku, ma pościel, którą uwielbia, przed snem zawsze “opowiadamy” mu jego dzień i nie ząbkuje.

Szukając informacji w necie oczywiście znalazłam skrajne sytuacje – w jednej dziecko umierało, w drugiej musiał go obejrzeć neurolog. Przestałam więc przeczesywać net i będę chyba musiała zabrać dziecko do rodzinnego. Sama też odwiedzę.

Trudno uspokajać dziecko będąc wyczerpanym fizycznie i nerwowo. A coraz bardziej jestem. Zdaniem moich rodziców, powinnam się cieszyć, że do tej pory ładnie spał i przetrwać i ten chwilowy okres rozstroju [?] Kosmyka. Widocznie nie jestem aż tak dobrą matką, żeby po trzech tygodniach ciągłych nocnych pobudek trwać jako oaza spokoju i tryskać macierzyńskim szczęściem.

Szczerze mówiąc, boję się spać położyć. Bycie zombie jest prostsze o tyle, że nie muszę po przebudzeniu ponownie drętwieć w stan kompletnego wyczerpania.

A może to przejdzie samo? Mieliście taką sytuację? Co było przyczyną?

Mało wyszukane zdjęcie: STĄD

Chcesz wiedzieć o każdym nowym wpisie na blogu? To zainstaluj sobie aplikację, dzięki której w każdym momencie będziesz mógł sprawdzić, co nowego napisałam! Tu wersja na Android, a tu na IOS. Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na facebooku [jeśli chcesz widzieć, co tam piszę], zawsze też jestem na instagramie, więc tam możesz zerkać, co gadam na żywo. Dziękuję! A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam [tutaj].

You May Also Like

Ten głos

 Ten głos pojawia się rzadko. Jakaś nowa siła we mnie wstępuje, która sprawia, że rozbrykany Kosmyk pod wpływem mojej stanowczej prośby, truchleje niczym zając na miedzy, słysząc szczekające psy, i…
Czytaj post