Jestem tak zadowolona z naszych wczesnojesiennych [nie bójmy się tego słowa] zdobyczy, że koniecznie muszę się nimi pochwalić. Chodzę ostatnio ćwierkająca i radosna i nawet nie wypada tej radości zachować dla siebie 🙂 Poniżej rzeczy, które uratowały mój nastrój przed jesienną depresją:

dorota gellner

 

Na pierwszy ogień poszła książeczka, którą podarowała Kosmykowi nasza znajoma i zarazem stała czytelniczka [dziękujemy!]. Już po pierwszym przejrzeniu byłam zachwycona, a po pierwszym czytaniu, w „Konikach” zakochał się Kosmyk. Uwielbiam, kiedy książka, oprócz pięknych ilustracji, ma też treść, która zabiera moje dziecko w magiczny świat wyobraźni. Sami zobaczcie, niżej, najukochańszy wierszyk Kosmyka. Czytając go, widzę, naprawdę widzę, jak ta piękna metafora rozjaśnia mojemu dziecku świat i przepięknie go maluje w różnokolorowe barwy. Jeśli przeczytacie, pewnie zechcecie kupić. Zapraszam tutaj.

 

 

Kiedy już poczytam Kosmykowi do snu, sama mogę zapaść w błogą drzemkę. A błoga jest dzięki ostatniemu mojemu odkryciu. Przypadkowemu, bo rzadko wchodzę do Rossmana [mam do niego 30 kilometrów :D]. W każdym razie ostatnio weszłam. Zobaczyłam na promocji i w świętym przekonaniu, że ładuję do koszyka żele do mycia, zapłaciłam za zakupy. Możecie sobie wyobrazić mój zonk pod prysznicem, kiedy nasmarowałam się cudownie pachnącym, anielsko delikatnym i piekielnie wygładzającym skórę balsamem do ciała! Od tamtej pory siedzę pod prysznicem o kilka chwil dłużej, delektując się fajowym uczuciem, że niesamowicie dbam o ciało balsamując się po myciu tym kremem. I fajnie, że w ten sposób, w ciepłej kabinie, mogę odżywić/wygładzić moją skórę, bo, szczerze mówiąc, zimą, kiedy ciągnie po nogach, czasami sobie balsamowanie odpuszczam. Zmarźluch jestem. Opcja pod prysznicem niesamowicie mi więc pasuje.

 

do ciala, pod prysznic,

 

O miśkach na dole, o podróżnych miśkach Travel Buddy. pisałam wam już na Instagramie. Są rewelacyjne – mają w łapkach i w brzuszkach magnesy, dzięki czemu można je przyczepić na lodówkę, do pasów [super rozwiązanie, u nas rewelacyjnie się sprawdziło!], do szczebelków łóżeczka czy nawet krzesła albo fotelika.

 

mana'o nani

 

Albo na rower. Kosmyk sam wpadł na to rozwiązanie i tylko z Coco chce przemierzać świat. Choco trzyma się łóżeczka. Mana’o Nani to polska firma, dopiero startuje, możecie obserwować ich na fejsie [KLIK] albo szukać miśków w sklepach. Mam informację, że niedługo znajdziecie je w Muppet Shopie.

 

Do moich umilaczy ostatnich dni dołączyły, oczywiście, butelki, które wreszcie udało mi się zdobyć, odwiedzając katowicką Ikeę [KLIK]. Ach! Nawet nie wiecie, jaki zapas kupiłam! To na zdjęciu to procencik moich zakupów! Najlepsze jest to, że kiedy zrobiłam już zapasy na najbliższe lata, wiedząc, że następna wizyta w Ikei dopiero w przyszłym roku, to Ikea zrobiła mi psikusa i… zamierza otworzyć sklep internetowy. Wreszcie! Nie miejcie do mnie żalu… Wiem, że gdybym wydała pół pensji wcześniej, sklep internetowy powstałby zaraz po tym, ale sami rozumiecie, że wcześniej się nie dało! Podziękowania za moją ingerencje w ten cudowny dla nas fakt [zakupy online to to, co jaskółki lubią najbardziej] możecie składać w darach losu.

 

 

Ach nie, ja już przecież dostałam dary losu! Specjalne wydanie magazynu KUKBUK w całości poświęcone rodzinie, rodzinnym posiłkom, rodzinnym zabawom i świetnym przepisom! Urzekła mnie wegetariańska rodzina i jej pomysły na zróżnicowane posiłki praktycznie z podstawowych produktów, zachwyciłam się przepisami na słodkości bez cukru i już wyszperałam przynajmniej z 10 przepisów, które koniecznie muszę wypróbować. Polecam. Naprawdę polecam. Lepiej wydanego, staranniej przygotowanego i tak pięknie wyglądającego czasopisma na rynku nie znajdziecie. A wydanie specjalnie przeszło moje najśmielsze marzenia.

KUKBUK – tutaj. Można zamówić prenumeratę [polecam dla wrażeń estetycznych], a ostatnio można nawet czytać na tablecie.

 

wydanie specjalne

 

A wy macie jakieś swoje odkrycia, które pozwalają się rozluźnić i cieszyć się chwilą? Napiszcie mi o nich!