W ostatniej transmisji live  zagadałam się z dziewczynami o lawendzie.  W końcu rozmowa zeszła na pożyteczne i zdrowe rośliny do domu i zobaczyłam, że temat bardzo was ciekawi. A że ostatnio dzieci podrosły i stały się bardziej ostrożne z wszelkimi roślinami [jeszcze rok temu miałam wybebeszone wszystkie doniczki], tak postanowiłam w końcu wrócić do mojej pasji zapoczątkowanej jeszcze w Warszawie – roślin. Pokaże wam zdrowe rośliny do domu, które mam, będę mieć lub spróbuję z nimi jeszcze raz. A w gratisie – werandowy pierdolniczek.

 

 

POŻYTECZNE I ZDROWE ROŚLINY DO DOMU

 

 

LAWENDA

 

Jedna z najbardziej spornych roślin, zarówno na livie, jak i na instastory. Pochwaliłam się, że ją przycięłam  i padły pytania, czemu, przecież ucina się na wiosnę dopiero. Potem, czemu moją lawendę schowałam na werandzie, zamiast wsadzić do ziemi. Kiedy zaczęłam szukać, okazało się, że hodowla lawendy jest jedną z najbardziej spornych kwestii. Jedni sadzą ją do ziemi i okrywają na zimę [u mnie tak zdechła właśnie] inni radzą taką kupioną w maju/czerwcu, przezimować w domu. Ja wybrałam tą drugą opcję i moja lawenda w części schnie uformowana w małe bukieciki, a w części jeszcze rośnie na parapecie. Zapach, jaki wydaje roślina, jest obłędny, czasem nawet mdlący. Ale aromatyczny i muszę powiedzieć, że nawet po ścięciu kwiatów, liście jeszcze pachną.

 

Moc lawendy: zasuszona może służyć jako element suchych bukietów [jeśli ktoś lubi coś takiego] albo w bawełnianych woreczkach schowana w szafie świetnie służy jako odstraszacz moli. Jest też świetnym, choć rzadko używanym dodatkiem do potraw, a także składnikiem herbat. Jej zapach łagodzi migrenę [przyznaję, że tylko trochę] i łagodzi stres [być może dlatego jeszcze nie osiwiałam]. Lawendę kupuję co roku, w tym zamierzam po raz pierwszy ją przezimować. Jej zapach odstrasza komary, a wabi pszczoły. Pszczoły hodujemy i lubimy, komarów nie znosimy, więc czy przezimuje nam czy nie, na wiosnę znów będzie stała gęsto przy naszym tarasie.

 

 

 

MIRT

 

Mirt jest dosyć trudny w uprawie, mi samej zdechł dwa razy i dopiero teraz przymierzam się do niego po raz trzeci. Oprócz standardowej funkcji jako wiecheć panny młodej, mirt stosowany jest w kuchni, kosmetyce i lecznictwie. Jako przyprawa świetnie współgra z pieczonym drobiem i baraniną. Gałązki mirtu można wrzucać na żar w grillu podczas pieczenia kiełbasek czy szaszłyków. Mirt wchodzi w skład wielu kosmetyków, głównie męskich, ale też tych zwalczających trądzik. Z liśćmi mirtu można też lec w wannie i się w nich pławić – poprawia to ukrwienie skóry, działa odświeżająco i odkażająco. Albo w jego naparze umyć sobie włosy, co doda im połysku, odżywi je i podobno lekko przyciemni [nie sprawdzałam]. Mirt też doskonale działa na serce, a jego składniki podobno są świetnym środkiem na obniżenie cholesterolu. To co, próbować trzeci raz z nadzieją, że tym razem go nie zabiję w doniczce?

zdrowe rośliny do domu
Mirt. Zdjęcie ze sklepu wloskierosliny.pl

 

WAWRZYN

 

Moim wawrzynem kilkakrotnie się chwaliłam [choć nie mogę sobie za cholerę przypomnieć gdzie], ale wawrzyn to potocznie… liście laurowe. Kiedy pisałam tekst „Pięć porad, których udzieliły mi czytelniczki…„, powinnam dodać szóstą, właśnie o wawrzynie. Bo napisałam kiedyś tekst o gotowaniu obiadu chyba i pod nim któraś z dziewczyn skomentowała, że brakiem liści laurowych się nie przejmuje, bo jej sąsiadka ma hodowlę wawrzynu i liści zawsze ma pod dostatkiem. Zainteresowałam się, bo szczerze mówiąc, nie obchodziło mnie nigdy to, skąd pochodzą liście laurowe. Były to były. A okazało się, że można je hodować na parapecie i to wcale nie jest trudne!

 

Oczywiście, jeśli nie masz dziecka, które poproszone o przyniesienie kilku listków, nie oberwie ci całego drzewka, zostawiając łysy krzak. Tak umarł mój wawrzyn. Do dziś mam jeszcze te zasuszone liście i nie mam już wawrzynu, ale kupię go przy następnych zakupach kwiatowych, pewnie w październiku.

 

Oprócz oczywistego zastosowania: kuchnia [jeden liść świeżego liścia laurowego zastępuje na moje oko trzy wysuszone], naparem z jego liści można tonizować skórę i łagodzi na niej stany zapalne. Można też go pić i homeopaci pewnie polecają picie takiego wywaru jako najlepszy sposób na oczyszczenie organizmu i poprawienie trawienia.

zdrowe rośliny do domu
Liście wawrzynu. Zdjęcie z wloskierosliny.pl. Tam też przepiękna sadzonka.

 

 

ALOES

 

 

O matko, czy ja w ogóle muszę coś pisać o alosie? Najczęstszy składnik w kosmetykach, samo przez się wiadomo, że ma dużo leczniczych i pielęgnacyjnych właściwości. Leczy trądzik, rany, pomaga przy alergiach i… oparzeniach. Nawet w domu, kiedy oparzysz się robiąc coś tam, możesz urwać kawałek liścia i przyłożyć, żeby szybciej się goiło i nie piekło. Picie zaś aloesu pomaga obniżyć cukier [co u mnie niewskazane, bo zawsze mam za niski]. Bardzo pięknie regeneruje skórę, stąd jego obecność w kosmetykach pielęgnacyjnych. No i przeczyszcza. Nawet za mocno. Można pić jego soki, tworzone są napoje aloesowe i nawet wina, ale serio, piłam kiedyś i bardzo mocno przeczyszczają. W ciąży i przy karmieniu nie polecam. Aloesy hoduje się łatwo, musi mieć tylko dużo światła i nawet wody nie potrzebuje za bardzo [idealny dla morderców wszelkiego kwiecia]. Ale jego ceny wcale nie są niskie. Ja swój na zdjęciu uratowałam, bo już umierał, upchany gdzieś między doniczki dużych fikusów. Jego cena była obniżona, z racji tego, że naprawdę wyglądał koszmarnie, ale odżył i rośnie. Jak się poprawi, spróbuję go rozmnożyć 🙂

 

zdrowe rośliny do domu
zdrowe rośliny do domu: aloes

 

GERANIUM

 

Geranium pachnie pięknie tak trochę cytrynowo, korzennie. Jego zapach roznosi się na całą werandę i całkiem łatwo się je hoduje [kolejna pozycja dla morderców roślin]. Geranium odkaża, działa przeciwbólowo, przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo i moczopędnie. Dość powiedzieć, że kiedy starszego syna bolał ząb, przykładał do policzka liść geranium właśnie i trochę mi obdarł z nich roślinę. Ale przeżyła to i ma się dobrze. Z liści można też stosować napary i płukanki [łagodzi łupież, też pomaga przy trądziku i UWAGA rozstępach. Spokojnie z takim naparem liści lub samymi liśćmi włożonymi do kąpieli można się pławić w wodzie. Samodzielnie można też wykonać olejek z geranium, który pomaga przy katarach, zatokach i kaszlu.

 

 

Ja też robiłam sobie uspokajającą lemoniadę z geranium – szatkowałam kilka liści, mieszałam je z miodem, po kilku godzinach dodawałam sok z cytryny i zalewałam to wodą. Aromatyczna i chyba lepsza od melisy. Podobno inhalacja z liści geranium działa nasennie. To muszę wypróbować, bo mam ogromne problemy z zaśnięciem ostatnio, a boję się brać jakieś tabletki, bo mam obawę, że rano nawet dzieci mnie z łóżka nie ściągną.

zdrowe rośliny do domu
zdrowe rośliny do domu: geranium

PAPROĆ

 

Paproć na zdjęciu to Flebodium Phlebodium Blue star. Trochę inna od standardowej paproci, ale wciąż z jej rodziny i posiadająca jej właściwości. Paprocie w domach mogą kojarzyć się ze starymi babciami [podobnie jak geranium], ale akurat tutaj babcie wiedziały, co wybierały. Paprocie wracają na salony, do pięknych wnętrz i królują  w nich, dostarczając swoich cudownych właściwości. Przede wszystkim oczyszczają powietrze. Są doskonałym filtrem i mimo że mieszkam praktycznie w lesie, mam moją paprotkę i zamierzam kupić kolejną. Na dworze u nas nie ma smogu, ale w mieszkaniu też chcę mieć świeże powietrze. Do tego paprocie neutralizują promieniowanie telewizorów, komputerów i komórek. Warto je mieć w salonie, gdzie stoi odbiornik. Lub w biurze. Zauważyliście, że w biurach zawsze stoją paprocie?

zdrowe rośliny do domu
zdrowe rośliny do domu: paproć

zdrowe rośliny do domu zdrowe rośliny do domu

ŻYWORÓDKA

 

Jeśli chodzi o zdrowe rośliny do domu, to żyworódka to bomba, a nie roślina. Nie dość, że jest idealna dla morderców kwiatów, to jeszcze jej właściwości są po prostu wspaniałe. To kolejna z roślin działających kojąco na skórę. Pomaga przy większości chorób układu oddechowego, można robić z niej syropy, napary, nalewki. Odsyłam do obszernego studium tutaj. I przepisów tutaj. Dość powiedzieć, że żując jej liść można sobie odświeżyć oddech, a sok z liści pomaga ukoić popękane brodawki, jeśli nie mamy pod ręką maści 🙂 Moja żyworódka dopiero pędzi kurierem, nie mogę się jej doczekać 🙂

 

Zdjęcie żyworódki pierzastej z allegro, aukcja tutaj.

 

 

SKRZYDŁOKWIAT, DRACENA, PALMA, STORCZYK, ZIELISTKA, FILODENDRON, BLUSZCZ, FIKUS, SANSEWIERIA  

 

Te zdrowe rośliny do domu powinny być tuż obok paproci. Zarówno pojedynczo, jak i w grupie oczyszczają powietrze z toksyn zwłaszcza formaldehydu, benzenu i amoniaku, które pojawiają się w naszych mieszkaniach z tapet, mebli, dezodorantów, lakierów do paznokci, lakierów do mebli i wszystkiego, co wpadnie do nas otwartym oknem. Otaczając się nimi domu, otaczamy się też naturalnymi filtrami powietrza.

 

Dracena i fikus są trujące dla kotów, więc z troski o Łajzę i Flejtucha [o nas też, jakbyśmy chcieli je zjeść] trzymamy je tam, gdzie koty nie mają możliwości wskoczyć. Dracena jest dość prosta w uprawie, fikus to taki obrażalski. Nie lubi, jak się go obraca i pokazuje to gubieniem liści. Mam jeszcze jednego fikusa pnącego, małą sadzonkę, ale ona jest wysoko i nie dałam rady jej zrobić zdjęcia.

 

Skrzydłokwiat czekam właśnie na mój i zależy mi, żeby przyszedł jak najszybciej, bo jest przydatny w miejscach, gdzie działają monitory. A że jesień, to wiadomo, więcej czasu spędzamy w pobliżu tych sprzętów. Ale uważajcie, bo to nie jest roślina przyjazna dla kotów i dzieci [albo dzieci i kotów, jak wolicie].

 

Bluszcz – mój bluszcz akurat mieszka u mamy, bo przywiozłam go z Wawy i źle zniósł zmianę miejsca. Jest w niej u niej, a ja nie mam pojęcia gdzie mogłabym go trzymać, bo miejsca, gdzie koty nie wejdą zajęły geranium, aloes, fikus z draceną, filodendron i skrzydłokwiat, który do mnie zmierza.

 

Filodendron i palma. Palma to chamedora wytworna, faktycznie piękna i zielona, filodendron variegata ma cudownie zielono-żółte liście.

 

Sansewierię [na zdjęciu werandy stoi na stoliku pod niebieskim zegarem mam już kilka lat i szczerze mówiąc, nie wiem, jak przeżyła, bo kilka razy zapomniałam, że ją w ogóle mam 😀 Aż strach myśleć, ile tygodni, a nawet miesięcy mogła być niepodlewana.

 

Zielistka i storczyk jeszcze nie są w moim zasięgu. Storczyka się boję, że ususzę, a na zielistkę brakuje mi już doniczek. Boję się, że jak ją kupię, to kupię doniczki, a jak kupię doniczki, to za dużo mi się spodoba, więc znów będę szukać kwiatków. Gdyby ktoś nie wierzył, czemu czasem zakupy bywają stresujące 😀

 

zdrowe rośliny do domu
zdrowe rośliny do domu: palma moja taka wytworna
zdrowe rośliny do domu
Fikus i dracena. Fikusik mój beniaminek to ten po prawej. Lubię dziada, mimo że obrażalski.
Palma i mój fidodnedendronnon. Zawsze mam problem z zapisaniem i wymówieniem tej nazwy. Ustawiłam je przy oknie, bo myślałam, że będzie ładnie, ale jest głupio, bo dilododndrendon zazwyczaj stoi na górnej półce i na parapecie jakoś tak mi nie wygląda.
Pierdolniczek werandowy. To tu się dzieje większość prac ogrodowych jesienno-wiosennych.

 

 

DRZEWKA CYTRYNOWE I POMARAŃCZOWE

 

Takie drzewko kupiła sobie ostatnio Magda z Wnętrza Zewnętrza. Rośliny cytrusowe poprawiają nastrój, a ich olejki działają uspokajająco. Zamierzam sobie takie kupić na poddasze, jak już wreszcie je wyremontujemy, bo tam będzie ciepło i słonecznie.

 

Drzewko pomarańczy. Źródło: wloskierosliny.pl

ZIOŁA

 

Melisa lekarska, mięta (różne gatunki), oregano, szałwia lekarska, szczypiorek, rozmaryn, tymianek pospolity [wieloletnie], pietruszka [dwuletnia], rzeżucha, kolendra, majeranek, bazylia [jednoroczne] wszystko to można zjeść i z powodzeniem hodować i to są chyba najbardziej zdrowe rośliny do domu. Z powodzeniem – to piszę trochę z przekąsem, bo nigdy nie miałam ręki do ziół. Albo o nich zapominałam, bo w kuchni mam ciemno, a na parapetach inne kwiaty  i nie chciało mi się wychodzić po nie  na dwór, gdzie je sadziłam, albo coś z nimi zawsze zepsułam. Ale poddawać się nie będę. Kolejne podejście do ziół na wiosnę 🙂

 

 

 

 

 

ZDROWE ROŚLINY DO DOMU – PODSUMOWANIE

 

W zestawieniu znajdziecie i takie zdrowe rośliny do domu, które w całości możecie zjeść, i takie, które służą jedynie z daleka człowiekowi. Są takie, o które dbać jest prosto, ale i takie, które wymagają więcej wprawy. Ja wciąż się wprawiam, uczę się. Jeśli mogę dać jakąś radę dla początkujących, którzy chcą zacząć swoją przygodę z kwiatkami, to powiem, że mi pomógł szkolny zeszycik. Taki malutki kajecik, w którym zapisywałam, co i ile dana roślina potrzebuje, jak się w ogóle nazywa [czasem to wyglądało tak: zielona, pierzasta w doniczce utłuczonej z boku: podlewać raz w tygodniu, przesadzić w kwietniu :D]. Czemu tak? Bo zauważyłam, że do dbania o rośliny zniechęcał mnie czas, jaki poświęcałam na zapamiętanie nazwy rośliny albo znalezienie, jak się nazywa, a potem studiowanie czegoś, co już studiowałam, ale zapomniałam: jak ją podlewać, kiedy przesadzać, gdzie powinna stać. Taki zeszycik albo karteczka na lodówce jest bardzo pomocna, jeśli zaczynasz swoją przygodę z kwiatami.

 

 

I spodziewam się, że zaraz moje czytelniczki-ogrodniczki będą prostować to, co napisałam lub czego nie napisałam i pochwalą się, jakie kwiaty lubią najbardziej. Ja się chętnie dowiem nowych rzeczy, a mój portfel zblednie, kiedy zachcę nowych pięknych kwiatów 🙂

 

  • Aleksandra Kopańska

    Dzięki za radę z karteczką na lodówce! Ja zawsze wszelkie rośliny, które gdzieś dostałam podrzucałam mamie (półżywe po mojej cudownej pielęgnacji). Do czasu kiedy uparłam się na aloes i okazało że im bardziej zapominam o jego podlewaniu tym lepiej on rośnie 😛 Na razie oprócz aloesu udało mi się tylko z bazylią, ale pewnie skorzystam z wpisu i spróbuję z geranium.

  • Blanka Benz

    Moja kolekcja kwiatków sukcesywnie się zmniejsza (tak szybko odchodzą…), ale co ciekawe oprócz kaktusów lubią mnie także storczyki. Wystarczy raz na tydzień (a czasem nawet i rzadziej) zalać na godzinę i potem odlać. Storczyk przerażony wizją rychłej śmierci, wypuszcza nowe pędy i zaczyna kwitnąć 🙂

    • Przepraszam, ale naprawdę rzadko tak się chichram do komputera, jak teraz 😀

  • Edytka

    Nie jest ze mną tak źle, bo mam większość roślin które wymieniłaś 😀 Wawrzyn kupiłam dwa dni temu na wyprzedaży w Obi za… 7 zł 😀

  • Wojciech Kruk

    Ja myślę, że świetnym połączeniem będą te rośliny z oczyszczaczem powietrza. Wtedy możemy czuć się jak w bardzo sterylnym środowisku 😀