Tag: plac zabaw

27 marca 2014
Toyota dla dziecka? W to mi graj!

* post sponsorowanyPierwsze były kulki w telefonie babci - tak, to były kulki. Gdy Kosmyk dorwał babciny smartphone i z radosnym piskiem oznajmił, że on też będzie grać, wzruszyłam ramionami, pewna, że sobie nie poradzi. Następnego dnia, kiedy dorwał mój aparat i pobił wszystkie wyniki, jakie [co prawda bez większego zapału] dotychczas zdobyłam, wiedziałam już, […]

11 marca 2014
Wreszcie możemy sobie poskakać

Z góry przepraszam za zdjęcie u góry. Potrzebuję trochę czasu, żeby nauczyć się robić zdjęcia "przez siatkę", a tych zdjęć będzie niedługo sporo, bo... wreszcie rozłożyliśmy zapowiadaną przeze mnie tyle razy trampolinę! Reakcji mojego dziecka na nową starą zabawkę kompletnie się nie spodziewałam, ale... a zresztą zaraz przeczytacie więcej! Tak naprawdę trampolinę rozłożyliśmy w poniedziałek. […]

9 marca 2014
Gdy na niebie lata orzeł

Wczoraj późnym wieczorem wyszłam na chwilę na dwór - popatrzeć na gwiazdy i posłuchać tej osławionej wiejskiej ciszy. Akurat trafiłam na moment, w którym jakiś drapieżny ptak porywał z krzaków leśnego futrzaka. Futrzak darł się rozpaczliwie, jakby ktokolwiek jeszcze mógł go uratować ze szponów oprawcy. Jego śmierć była pewna już w chwili, gdy dojrzały go […]

7 marca 2014
"Must have" leśnego dziecka, czyli co nam wpadło w oko i nie chce wyjść

Ostatnio intensywnie szykuję się na wiosnę. Żurawie już przyleciały, orzeł kluczy zdenerwowany przyszłym swym ojcostwem [siedzi orlica na jajkach, siedzi!], piaskownica powoli odmarza, a ja jutro pogonię chłopa, żeby rozstawiał trampolinę. Mam wielką ochotę na zakupy. Niestety, tak się składa, że od mojego zeszłotygodniowego wyjazdu do Warszawy, nie udało mi się wyrwać na dłużej do […]

2 marca 2014
Zakupowe nowości

Luty zakończył się pustą kiesą, ale za to pełnymi półkami. Jeśli chodzi o zakupy, to był to naprawdę obfity miesiąc i nie byłabym sobą, gdybym nie podzieliła się naszymi łowami. Będzie to miła rozrywka przed poważniejszym tekstem, który już prawie mi się w głowie ułożył i niedługo przeleję go na pustą kartę w szablonie blogspota. […]

26 lutego 2014
Cięta riposta

Ostatnio znalazłam sposób na moje dziecko, które jakkolwiek grzeczne, przy ubieraniu potrafi zrobić prawdziwy cyrk. I to taki, wiecie, bez waty cukrowej, za to z rykiem katowanych batem lwów. Sposób był prosty. Bardzo prosty. Narzucający się wręcz. Gdyby Kosmyk nie przejrzał mnie po dwóch dniach stosowania, pewnikiem pędziłabym życie szczęśliwej matki bezczelnie grającej na uczuciach […]

25 lutego 2014
Idziemy na zakupy!

Kiedy ktoś z rodziny pyta się mnie, co kupić Kosmykowi z jakiejkolwiek okazji, zazwyczaj odpowiadam: coś drewnianego. To znaczy odpowiadałam, bo już dawno dałam sobie spokój z jakimikolwiek prośbami - wszyscy i tak kupują zawsze coś całkowicie odmiennego. Czyli plastik. A ja przecież tak wielbię drewno... Powiecie, po co drewno do lasu przywozić? A no […]

18 lutego 2014
Jak skłonić dziecko do pożarcia obiadku?

Poniżej przedstawię sposób na niejadków i wszystkich jadków, ale kapryśnych. Moje dziecko należy do tej drugiej kategorii: zje wszystko i w każdych ilościach, ale tylko to, na co ma aktualnie ochotę. A często w porze obiadu, gdy zupa już stygnie w miseczce, Kosmyk stwierdza, że nie, nie zupka. Jednak kotlety. Albo ypka. Ostatecznie jakieś żelki […]

3 lutego 2014
Och! Jak dobrze dostać wypłatę!

Zaszalałam. Tylko zobaczyłam na koncie pieniądze za ciężką harówkę chłopa, wlazłam do sklepu i zapłaciłam za koszyk. Zostałam oczarowana koszulkami w sklepie Endo i polecam serdecznie, bo warto. Po pierwsze jakość. Po drugie ceny - każda z zaprezentowanych poniżej koszulek kosztuje 19.90 [z jednym wyjątkiem i bez bluzy]. A koszyk o wartości powyżej 150 zł […]

24 września 2013
Dykteryjka na głowie

Tak się wczoraj rozpisałam [KLIK], że zapomniałam o przepięknym przykładzie dziecięcej logiki, jakiego ostatnio miałam szczęście być świadkiem. Kimże bym była, gdybym się nią z Wami nie podzieliła? No kim? Czytajcie! Pewnego dnia, gdy wyjątkowo mocno świeciło słońce, wyszłam z Kosmykiem na dwór zażyć drobinę świeżego powietrza. Dziecko zachciało baby, więc udaliśmy się do piaskownicy […]

22 września 2013
Jutro nie pójdziemy do kina...

Przez ostatni tydzień codziennie lataliśmy do kina. Przed lub po drzemce Kosmyka, w zależności od tego, kiedy akurat wypadał deszcz. Ktoś mi powie, jak można tak małe dziecko katować codziennie bajkami, to przecież tak bardzo ogłupia i otępia niewinny umysł i zamiast wyręczać się kinem, powinnam coś kreatywnego zorganizować. Ale zanim puścicie na mnie deszcz […]

20 września 2013
Czym zająć dziecko?

Prosiliście mnie w komentarzach o więcej zdjęć mazursko-kosmykowych. Mówicie - to macie. Niestety nie udało mi się ubrać Kosmyka jak do ludzi. Związane to było z tym, że gdy już go ubrałam ładnie, to padał deszcz i wyjść nie było jak, a gdy przestało na chwilę padać, to Kosmyk już był naruszony przez ząb herbatnika. […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official