Kategoria: MAMA

25 lutego 2014
Idziemy na zakupy!

Kiedy ktoś z rodziny pyta się mnie, co kupić Kosmykowi z jakiejkolwiek okazji, zazwyczaj odpowiadam: coś drewnianego. To znaczy odpowiadałam, bo już dawno dałam sobie spokój z jakimikolwiek prośbami - wszyscy i tak kupują zawsze coś całkowicie odmiennego. Czyli plastik. A ja przecież tak wielbię drewno... Powiecie, po co drewno do lasu przywozić? A no […]

24 lutego 2014
Kto mi zabrał dziecko?

Wczorajszy tekst powstał przy ścisłej współpracy z dziadkami, którzy poświęcili się i zabrali Kosmyka na wycieczkę. Kiedy wrócili, ja miałam gotowy wpis, a Kosmyk radośnie informował mnie co chwila: - Mamo! To spaniała psygoda była! Jak myślicie, gdzie pojechali?  

20 lutego 2014
Ich wpadka

Weszła do sklepu z płaczącym dzieckiem na rękach. Obserwowałam ją już wcześniej, kiedy wysiadała z samochodu i próbowała mu wytłumaczyć, że muszą iść. Mówiła do niego spokojnie, starała się rozweselić, ale czasem wytłumaczenie dwulatkowi oczywistych pobudek jest ponad matczyne możliwości. Oczywiście, że ścigał ją wzrok krwiożerczych sępów, które tylko czekały na wpadkę. Ale na razie […]

17 lutego 2014
Jak wymęczyć rodziców?

  W sobotnie popołudnie, kiedy okazało się, że nici z naszego romantycznego obiadu we dwójkę, bo nikt nie pałał chęcią zaopiekowania się Kosmykiem, postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce: odmówiliśmy różaniec, trzy razy splunęliśmy za lewe ramię, odprawiliśmy egzorcyzmy i... pojechaliśmy na obiad z dzieckiem. A że jesteśmy rodzicami dość przyszłościowo myślącymi, w celu zadbania […]

16 lutego 2014
Podtrzymywanie stanu wysokiej gotowości do podjęcia działań*

  Weekend obfitował w tyle zdarzeń, że już dawno nie miałam tak wielu tematów do przemyślenia. Niedługo się tym wszystkim podzielę, ale zacznę od miłych rzeczy. Przecież tydzień trzeba rozpocząć pozytywnie, a dołujemy się zazwyczaj w środę. Na rozpęd dodałam kilka zdjęć z naszego walentynkowego spaceru [na romantyczną kolację nie było nam dane pojechać]. Jak […]

15 lutego 2014
Co zrobić, żeby dziecko nie zrywało się bladym świtem?

Poniższe słowa piszę lekko potrząsając głową w zdumieniu. Od dwóch lat jestem na każde zawołanie mojego syna - czy wstanie o trzeciej rano, czy piątej, ja biegnę do niego i usiłuję ululać, uspokoić, wytłumaczyć. Kiedy chłop starał się kiedyś mi wytłumaczyć, żebym raz na jakiś czas olała ten płacz, który często nie jest ani uzasadniony, […]

5 lutego 2014
Gdzie jest mój bronzer?

Dziś miało być o czymś innym [może to dobrze, że nie będzie], ale chłop mój doprowadził mnie do takich salw śmiechu, że nie mogłam się tym z Wami nie podzielić. Także słuchajcie. Taka sytuacja: biegam jak kot z pęcherzem, szykuję się do wyjścia. Chłop widzi, że coś usilnie próbuję znaleźć, więc przychodzi z pomocą: - […]

2 lutego 2014
Refleksje na temat...

Wlazłam sobie wczoraj na taki portal, natemat.pl bodajże, i oczom mym ukazał się pewien wywiad. Z jakąś Jaskółką, co na wsi mieszka. Takich bzdur to ja dawno nie czytałam! Bez kitu. Jak można w ogóle powiedzieć, że mieszkanie na wsi jest trudne? A gdzie maliny? Gdzie mleko od krowy? Gdzie krągłe jajca? Gdzie gąsior z […]

1 lutego 2014
Dwa lata temu...

Urodziłam cię mniej więcej w tym czasie, gdy inna kobieta mordowała swoje dziecko. Pamiętam, że stałam przy oknie i gdy patrzyłam się na Ciebie i nie czułam nic, oprócz dogłębnego przekonania, że nie umiałabym ci zrobić świadomie żadnej krzywdy. Ważyłeś niecałe cztery kilogramy. Czułam się oszukana. Mówili, że będę wypychać z siebie trzy dwieście. Dziś […]

31 stycznia 2014
Dlaczego matka płacze?

Jutro miną dwa lata mojego świadomego macierzyństwa i te dwa lata wiele mnie nauczyły. Przede wszystkim tego, że warto mieć pod ręką paczkę chusteczek i odpowiedni podkład. Pierwsze wcale nie po to, żeby obetrzeć dziecku buzię, a drugie nie po to, żeby prześlicznie wyglądać. Te dwie rzeczy mam zawsze przy sobie, żeby nie wyszło na […]

29 stycznia 2014
Nie tylko na ustach grzechu

Znana satyryczka, Hanna Bielicka zwróciła kiedyś uwagę na to, że gdyby Magdalena Samozwaniec żyła w naszych czasach, nie nadążyłaby śmiać się z otaczającej nas rzeczywistości. Ja myślę, że Samozwaniec nie przeżyłaby w naszych czasach nawet miesiąca, bo ze śmiechu padłaby niczym koń na roztrzaskanej słońcem polanie. A Samozwaniec nie bała się wyśmiewać wszystkiego i wszystkich. […]

28 stycznia 2014
Nie miałam nadziei, a jestem nadzieją!

Wczoraj mój gotowy tekst utknął w poczekalni zupełnie zapomniany, a ja wgapiałam się w pewną stronę i nie mogłam uwierzyć, że to, co widzę, jest prawdziwe. Dlatego wyjątkowo w poniedziałek nie było na blogu nic nowego, a ja biegałam po domu i zapewniałam wszystkich, że nie zasnę. I faktycznie nie spałam, bo Kosmyk obudził się […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official